piątek, 02 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 590

Łomża Wasza Mać

Na Olimpie wiatr odnowy rozwiewa kurz po bitwie. Kronos zapadający się w mroki Tartaru, po raz ostatni wychyną z podziemi, by publicznie przekazać insygnia władzy. Upokorzony rozmiarem porażki z trudem ukrywa emocje. Uśmiech i wrodzony luz, który pozwalał mu z tupetem pokonywać przez lata przeciwności losu zastąpiła ostatnio irytacja i zmęczenie.

- Trzeba będzie niedługo odwiedzić znów moje Bieszczady. Myślami będąc daleko stąd  wykonuje już chyba tylko mechanicznie gesty przekazania władzy. - Liczba nałogów musi się zgadzać. Dowiesz się niebawem jak bardzo władza uzależnia. - szepcze w duchu wracając na chwilę do rzeczywistości. Niewielu już jednak zwraca na niego uwagę. Niebawem odejdzie w codzienną niepamięć i tylko nieliczni wspomną go czasem z sentymentem, ale bez żalu.
Hera spędziła wiele lat w cieniu Kronosa, ale teraz nawet nie zauważyła jak wychodzi. Brak uwagi poświęconej staremu, wcale nie był dowodem lojalności wobec nowego władcy.
- Ten sojusz jest do wygrania – pomyślała, i szyderczy uśmiech zaigrał w kącikach jej ust. Choć wielu starało się to ukryć, niewielu się to udawało.
- Lepsze to niż parsknąć śmiechem – szepnął z uznaniem Ares, który obserwował ją uważnie od początku uroczystości. Gdyby stary Posejdon tu był, płakałby ze śmiechu – pomyślał. Przypomniał sobie, jak długo przed ostatnią bitwą Hefajstos twierdził, że kiedyś wodzowie boskich partii będą tak silni, że nawet koń będzie mógł zostać senatorem, byleby się tylko zapisał.
Zeus jakby nieświadomy, że zwyciężył wyłącznie dzięki nienawiści do starego, uśmiecha się zalotnie szukając wzrokiem oznak zachwytu nad swoją wyłącznie osobą. - Mam nadzieję, że tego nie widać. Matko jedyna, normalnie czad. Już ją chyba czuje. To jest to! Mówili wprawdzie, że przy poczuciu władzy nawet seks to rozrywka dla ubogich, ale nie miałem świadomości, że to aż tak daje kopa. Skarb jest mój! Nie. Muszę się opanować…. nie teraz, jeszcze nie teraz – myśli kłębiły mu się w głowie z prędkością Pendolino. Zresztą czuł się trochę jak w Warsie po obiedzie. – Na moich barkach spoczywa los Olimpu! – wypalił. Chciał jeszcze coś powiedzieć, ale uwagę wszystkich przykuła szamotanina w zupełnie innym miejscu sali. Konserwator mocując się z przyokienną framugą klął na czym świat stoi. Ktoś go wezwał, bo okna przymarzły, a zaduch był straszny…
Panie prezydencie, Panie/Panowie radni. Na Waszych barkach nie spoczywa żaden los. Zastaliście wybrani nie dlatego, że jesteście bogami. Czasem zdecydowała uroda, czasem prezencja, innym razem wzięliście mandat przez zasiedzenie lub/i dobre miejsce na liście. Rzadziej z powodu jakiejś sympatii, czy wiary w kompetencje. Część trafiła na łomżyński Olimp w związku z rosnącą chęcią zmian, kolejni z braku powszechnej wiedzy na temat tego jacy są naprawdę. Z jednego powodu nie zostaliście wybrani na pewno – dla pompowania swojego ego. 

Mariusz Rytel

cz
cz, 11 grudnia 2014 08:08

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0