niedziela, 11 grudnia 2016 napisz DONOS@

Lekarze nie chcą obietnic rządu i NFZ bez pokrycia

- Nie podpiszemy umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia, dopóki trwają pertraktacje między ministerstwem zdrowia i NFZ a lekarzami z Porozumienia Zielonogórskiego – zapowiada lekarka rodzinna Krystyna Kamińska - Nizik, kierująca Przychodnią Lekarze Rodzinni 3 przy ul. Reymonta w Łomży, gdzie zarejestrowało się ponad 13 i pół tysiąca pacjentów – mieszkańców Łomży. - Nie kieruje nami zła wola lub pobudki finansowe. Wszystko rozbija się o „nieszczęsny” pakiet onkologiczny oraz dorzucenie nam do obowiązków skierowań do okulisty i dermatologa, do których do końca roku pacjenci nie muszą mieć skierowania. Już teraz w naszej przychodni lekarz rodzinny przyjmuje 60 pacjentów dziennie, w sezonie przeziębieniowym jest zwykle 20 więcej, więc kolejki wydłużyłyby się jeszcze bardziej...

Krystyna Kamińska - Nizik
Krystyna Kamińska - Nizik

Poprosiliśmy dr Krystynę Kamińską–Nizik o wyjaśnienie, co się dzieje na tej swoistej „linii frontu” między urzędnikami rządowymi a lekarzami z Porozumienia Zielonogórskiego po tym, jak ujrzała światło dzienne w niedzielę uchwała: „Zarząd Federacji w całości odrzuca zaproponowany projekt - jako niemożliwy do zrealizowania i niezgodny z dotychczasowymi ustaleniami, zapadłymi w toku rozmów z Ministrem Zdrowia i Prezesem Narodowego Funduszu Zdrowia”. Jednogłośnie przyjęta uchwała zarządu Porozumienia informuje, że świadczeniodawcy z Federacji nie podpiszą umów. Czy to oznacza zamknięte gabinety lekarzy rodzinnych po Nowym Roku? Lekarka jest optymistką.

Codziennie 60 pacjentów na głowie
- Wszystko rozbija się o ten „nieszczęsny” pakiet onkologiczny – tłumaczy sporne kwestie dr Nizik. - Nie dlatego nieszczęsny, że niepotrzebny, ale dlatego, że kolejny raz zostają nam z góry narzucone obowiązki, a nie została przedstawiona forma ich prawidłowej realizacji. Nasza zbiorowa lekarska niezgoda na takie praktyki rządu miała w ostatnich latach kilka razy miejsce, zatem nie wydaje mi się obecna sytuacja czymś nadzwyczajnym. Odrzucenie przez nas w całości projektu rządowego to nie jest powód do paniki, tylko sygnał, że kilka tygodni przed nowym rokiem 2015 „coś się dzieje”. Według mnie i znanych mi kolegów, w decyzji zarządu nie ma złej woli lekarskiej, ani nie jest ona podyktowana pazernością. Główny problem leży w tym, że w funkcjonującym obecnie systemie opieki zdrowotnej to lekarz rodzinny stał się ostoją dla chorego, obolałego i cierpiącego pacjenta. Jeśli kardiolog, urolog, nefrolog czy laryngolog nie ma numerków lub czasu, to wywiesza tabliczkę i życie medyka specjalisty toczy się dalej. Tymczasem pacjent u lekarza rodzinnego nie zobaczy tabliczki „nieczynne”, gdyż nie jest dla nas kimś anonimowym. Odesłany z kwitkiem gdzie indziej, wraca do nas. Jesteśmy już teraz obłożeni taką ilością pracy, mamy masę dokumentacji wypełnić, a i nierzadko pracujemy po godzinach... Nie muszę chyba tłumaczyć, że postawienie trafnej diagnozy codziennie około 60 ludziom różnie chorym, o różnej kondycji i różnym samopoczuciu, a do tego w różnym wieku, to jest obciążenie nie tylko fizyczne dla lekarz rodzinnego, ale również psychiczne...

Lekarz pracuje nie tylko dla siebie
Jeżeli stanie pod gabinetem lekarza rodzinnego dodatkowo kilka tysięcy pacjentów rocznie, prosząc o skierowanie do dermatologa czy okulisty, to ich wizyta, powiedzmy - około 20 dziennie – będzie związana z dodatkową robotą administracyjną na naszej głowie. Nie powinno się nam nakładać w tych samych godzinach pracy dodatkowych obowiązków, bo padniemy. I nie chodzi tu o pieniądze. Irytuje mnie do dziś anachroniczny wierszyk z lat komuny: „Pokaż lekarzu, co masz w garażu”, bo dzisiaj elektryk, fryzjerka czy moja kosmetyczka też mieliby samochód lepszej klasy pod domem. Na litość boską, każdy lekarz pracuje nie tylko dla siebie... Nasza praca to pośrednio także zdrowie całego społeczeństwa. Zresztą, jako środowisko medyczne i każdy z nas jako lekarz indywidualnie, jeśli mielibyśmy na siebie wziąć tak poważne obowiązki, to mamy obowiązek się z nich wywiązać.|
A jeżeli ja z góry wiem, że się nie wywiążę, gdy pracuje u nas ze mną pięciu lekarzy, stąd dyskusje. Jasno widać, że trudności w rozmowach z rządem i władzami NFZ to rozgrywki na górze. Minister musi jakieś sukcesy pokazać, choć wiadomo, że reformy opieki zdrowotnej i dostępu do świadczeń medycznych wymagają trudnych i wyważonych decyzji, a nie – populistycznych, pod publiczkę. Od 1. stycznia 2014 do 10. grudnia w dni robocze nasza piątka lekarzy przyjęła w tej przychodni 55 tysięcy 76 pacjentów. Dla wielu byliśmy ostatnią deską ratunku w ratowaniu zdrowia i życia. Łatwo wydać złe rozporządzenie w ministerstwie, na górze, a trudno zrealizować na dole, gdy stoi kolejka.

Mirosław R. Derewońko

cz
śr, 10 grudnia 2014 15:14

 
161201033137.gif
Płatne linki
szyby zespolone
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0