niedziela, 11 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Adama Kowalewskiego powrót do Łomży

Jest jednym z najwybitniejszych polskich jazzmanów. Współpracował i nadal współpracuje z takimi legendami jak: Leszek Możdżer, Jan Ptaszyn Wróblewski, Tomasz Stańko, Adam Pierończyk, Eddie Henderson, Bennie Maupin czy John Purcell. Jest kontrabasistą zespołu światowej sławy skrzypka Nigela Kennedy’ego oraz wykładowcą Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach. Adam Kowalewski 22 lata temu ukończył Państwową Szkołę Muzyczną II stopnia w Łomży, a kilka dni temu wystąpił w mieście z amerykańskim gitarzystą Edem Cherry.
– Jak się ma 17-18 lat, marzy się o tym, żeby zagrać z tym czy z tym – mówi Adam Kowalewski. – I dzięki Bogu udało mi się zagrać z tymi wszystkimi, których sobie wymarzyłem!

Adam Kowalewski
Adam Kowalewski

Przygoda Adama Kowalewskiego z muzyką zaczęła się w jego rodzinnym Zambrowie, gdzie w 1985 r. ukończył filię łomżyńskiej szkoły muzycznej jako akordeonista.
– Grałem właściwie od dziecka, ale można to nazwać metodą Suzuki – czyli ze słuchu to, co się słyszało albo rodzina śpiewała – mówi Adam Kowalewski. – A jazzem zainteresowałem się dzięki targom jazzowym w Łomży. Miałem wtedy 15 lat.
Odbywające się od 1985 r. łomżyńskie Krajowe Targi Jazzowe były wówczas jedną z największych imprez tego typu w kraju i przyciągały największe gwiazdy polskiego jazzu.
– Wojewódzki Dom Kultury organizował też wtedy warsztaty jazzowe w Goniądzu i w Piszu, na których byłem dwa razy i tam poznałem jeszcze bliżej tę muzykę – dodaje Adam Kowalewski. – I tak to się zaczęło. Nigdy nie myślałem o kontrabasie. Pierwszy był akordeon, ale jak się już ma te 13 lat, to jest się zafascynowanym gitarą. Chciałem być gitarzystą, grałem na gitarze elektrycznej i chciałem się dalej kształcić w tym kierunku, w średniej szkole muzycznej w Łomży. Ale nie miałem pierwszego stopnia na gitarze – miałem za to na akordeonie, na którym nie chciałem już grać. A powstała wtedy w Łomży klasa kontrabasu, bo przyjechał tu Bogdan Szczepański i starszy kolega namówił mnie, żebym poszedł na ten kontrabas, a po roku-dwóch przeniosę się na gitarę.
Nigdy jednak do tego nie doszło, bo w tzw. międzyczasie okazało się, że priorytety młodego muzyka zmieniły się diametralnie i jako jedyny z ośmiu rozpoczynających naukę kontrabasistów ukończył w 1992 r. edukację na tym instrumencie.
– Po roku okazało się, że to jest to: jazz, kontrabas, fortepian – wspomina Adam Kowalewski. Przebywałem w szkole od siódmej rano do wieczora, przerabiałem na kontrabasie to, co zadawał mi pan Bogdan i ćwiczyłem na fortepianie różne rzeczy. Z kolegą saksofonistą Arturem Włodkowskim i kilkoma innymi muzykami założyliśmy zespół. Grałem na fortepianie, ale basiści nie dawali rady, a ja myślałem: co to za zespół bez basu? I wtedy zdecydowałem, że będę grał na basie i tak zostało do dziś.
Kolejnym etapem było podjęcie studiów na Akademii Muzycznej w Katowicach.
– Wcześniej myślałem o Katowicach, ale o fortepianie, a pojechałem zdawać jako basista. Dostałem się za pierwszym razem i tak to się zaczęło – mówi Adam Kowalewski. – Już wcześniej poznałem Piotra Wojtasika i zaczęliśmy grać, zaczęły się pierwsze zespoły.
Od tego czasu datuje się błyskotliwa kariera jednego z najlepszych polskich kontrabasistów, znaczona dziesiątkami płyt z udziałem rodzimych i zagranicznych gwiazd oraz setkami koncertów, w tym na większości liczących się europejskich festiwali. Jednak pomimo tak imponującego dorobku artysta nie zamierza zwalniać tempa, planując już kolejne solowe i zespołowe działania.
– Chcę nadal grać muzykę, którą kocham – deklaruje Adam Kowalewski. –  Każdy jazzman marzy o tym, żeby zagrać z Hancockiem czy Jarrettem, dlatego kto wie, jak Bóg da, wszystko się może wydarzyć. Przecież jeszcze trzy miesiące temu nie wiedziałem, że zagram z tak znakomitym artystą jak gitarzysta Ed Cherry, który może nie jest znany szerokiej publiczności, ale to muzyk z pierwszej ligi i niesamowity człowiek – nie grałem jeszcze z tak charyzmatyczną osobą. Ale poza muzyką, która jest moją ogromną pasją, równie ważny jest dla mnie wewnętrzny spokój, odnalezienie w tym wszystkim siebie.

Wojciech Chamryk
Fot. Elżbieta Piasecka-Chamryk

161121091207.gif
cz
cz, 13 listopada 2014 09:03

 
161201033137.gif
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0