niedziela, 04 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

ŁKS rozbił Puszczę

W meczu kończącym pierwszą rundę rozgrywek III ligi zespół Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926 pokonał na własnym stadionie ostatnią w tabeli Puszczę Hajnówka 4:0. Dwie bramki dla gospodarzy zdobył Rafał Maćkowski, a po jednej Maciej Malinowski i Marcin Malinowski.

Łomżanie rozpoczęli wtorkowe spotkanie z dużym animuszem. W 3. minucie podanie na lewą stronę boiska otrzymał Kevin Ipina, od razu dośrodkował w pole karne, a tam Maciej Malinowski, mimo asysty obrońcy strzałem głową pokonał bramkarza Puszczy, Norberta Jendruczka. Siedem minut później łomżanie przeprowadzili kolejną składną akcję. Tym razem z prawej strony boiska na małej przestrzeni wymienili kilka podań. W końcu piłka trafiła do ustawionego na 5 metrze Rafała Maćkowskiego, a ten efektowną główką umieścił piłkę w siatce. Niestety w tej sytuacji sędzia liniowy dopatrzył się spalonego. Miejscowi mieli ogromną przewagę w posiadaniu piłki stwarzając sobie kolejne okazje do podwyższenia wyniku.
Najbliżej celu byli Alex Rodier i Tomasz Brzozowski, ale futbolówka po ich uderzeniach minimalnie mijała bramkę Puszczy. Niestety dobra gra gospodarzy "skończyła" się w 20. minucie. Do tego momentu w ich poczynania wkradła się duża nerwowość. Obrońcom zdarzały się kiksy, a zawodnicy z przednich formacji bardzo szybko i często tracili piłkę. Na nic zdawały się ciągle uwagi trenera Roberta Speichlera. Jego podopieczni mniej więcej przez kwadrans grali bardzo nieporadnie. Na szczęście zespół gości nie potrafił tego okresu wykorzystać. I chociaż w 35. minucie hajnowianom udało się pokonać Jędraszczaka to jednak uczynili to z pozycji spalonej i arbiter gola nie uznał. Do końca pierwszej połowy gra była już bardziej wyrównana, a obie drużyny stworzyły sobie po jednej znakomitej okazji do zmiany rezultatu, ale ani Maćkowski, ani z drugiej strony grający trener Puszczy Marcin Strzeliński nie zdołali umieścić piłki w bramce przeciwników.

Na drugą połowę bardziej zmobilizowani wyszli gospodarze. Tuż po wznowieniu gry oko w oko z Jendruczkiem stanął Rodier, ale lepszy okazał się ten pierwszy. W 54. minucie kibice mogli zobaczyć najładniejszą całego meczu. W rolach głównych wystąpili w niej Staniórski i Maćkowski. Doświadczony obrońca ŁKS-u popędził prawą stroną boiska dwukrotnie wymieniając podania z pierwszej piłki z młodszym kolegą. Popularny "Stania" wbiegł w pole karne i zamiast mocno dośrodkować przed bramkę Puszczy, inteligentnie wycofał do Maćkowskiego, a ten przełożył piłkę na lewą nogę i technicznym strzałem umieścił piłkę między słupkami. W tym momencie goście wyglądali jakby chcieli już zejść z boiska. A podbudowani drugim golem łomżanie rozpoczęli frontalny atak. W 54. minucie Rodier zdobył kolejną bramkę, ale po raz trzeci w tym spotkaniu sędzia liniowy wcześniej podniósł chorągiewkę, a główny gola nie uznał.
W kolejnych minutach przed szansą pokonania golkipera gości stawali Maćkowski, Brzozowski, Rodier, Staniórski i Marcin Kraska, ale za każdym razem dobrze w bramce radził sobie Jendruczek. W 79. minucie nie miał jednak już nic do powiedzenia. Zaraz po stracie piłki łomżanie założyli agresywny pressing w okolicach koła środkowego szybko ją odbierając. Ipina bardzo szybko podał do dobrze ustawionego Marcina Malinowskiego, a ten zwodem położył na ziemi dwóch obrońców gości i precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce. W odpowiedzi grający trener Puszczy mógł pokusić się o honorowe trafienie, ale będąc nawet 3 metry przed bramką ŁKS-u nie zdołał do niej trafić. W ostatnich pięciu minuta gra ponowie toczyła się tylko na połowie gości. W tym czasie aż trzy szanse miał Rodier, ale amerykańskiemu napastnikowi nie udało się wygrać rywalizacji z bramkarzem Puszczy. Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się wynikiem 3:0, do sytuacji sam na sam doszedł Maćkowski i strzałem w długi róg dał swojemu zespołowi czwartą bramkę.
- Na pewno zasłużenie wygraliśmy, ale nie jestem zadowolony z naszego stylu gry. Po szybko zdobytej pierwszej bramce w naszą grę wkradła się duża nerwowość. W przerwie musiało paść dużo mocnych słów w naszej szatni, żeby niektórzy się otrząsnęli - powiedział trener Speichler - W drugiej połowie zaczęliśmy lepiej funkcjonować jako zespół. Nasze akcje były prowadzone z większym rozmachem i polotem. Jedyne o co mogę mieć pretensje to skuteczność, bo powinniśmy ten mecz wygrać wynikiem dwucyfrowym.

Po tym meczu łomżanie zajmują 9. miejsce w tabeli mając trzy punkty przewagi nad kolejnym rywalem, Olimpią Olsztynek. Mecz z beniaminkiem zaplanowano na sobotę, 15 listopada o godz. 13 na stadionie miejskim w  Łomży.

is

161121091207.gif
cz
śr, 12 listopada 2014 15:31

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0