sobota, 19 sierpnia 2017 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Sztafeta Niepodległości z Warszawy i Łomży do Wilna

Młodych Polaków z Polski, z Macierzy i Litwy jest 162. Wystartowali z placu Józefa Piłsudskiego w sobotę rano w Warszawie, gdzie rozwinęli 123-metrową polską flagę na pamiątkę 123 lat niewoli i cierpień rodaków w okresie rozbiorów Rzeczpospolitej. Potem zaczęła się niezwykła 20. Sztafeta Niepodległości, którą zainicjował znany i aktywny ksiądz w Wilnie i na Wileńszczyźnie Dariusz Stańczyk. Dotąd 18 razy biegacze pokonali 67 km z Zułowa, gdzie urodził się Marszałek, rok temu z Dyneburga na Łotwie biegli do Zułowa i Wilna, a na okrągły jubileusz – z niepodległej Warszawy przez wolną Łomżę do Zułowa i Wilna na uroczystości 96. rocznicy odzyskania niepodległości...

- Każdy z nas może dać od siebie kawałek serca dla Niepodległej, na ile mu sił starczy, byle tylko rozważnie... – opowiada z przekonaniem hm Iwona Waśkiewicz z Hufca Głowno, zaangażowana w organizację tej patriotycznej akcji od ponad 15 lat. - Jedni mogą przebiec 100 m, mamy też taką 70-letnią panią, inni po sześc kilometrów, jak chłopcy trenujący sporty. Od Warszawy przez Ostrołękę i Łomżę biegniemy do Zułowa i Wilna parami. Tylko start był dla wszystkich, żeby mieli pamiątkę...

„Walczyli za wolność, choć wróg był liczniejszy”
Współpraca harcerzy z ubogimi polskimi miejscowościami na Litwie zaczęła się w 1998 r., kiedy hm Waśkiewicz dowiedziała, że we wsi Podbrodzie Janina Ochojska z PAH funduje obiady, lecz dzieci wychodzą wcześniej z lekcji i piją wodę, tak są głodne... Współpraca zaowocowała obozami dla dzieci z biednych rodzin i rozwinęła się w uczestnictwo w akcji ks. Dariusza Stańczyka. Krążą o nim legendy, gdyż jest niespożyty w siłach i pomysłach, organizując rozmaite pielgrzymki piesze i rowerowe, a to do Katynia czy Lwowa, a to do Rzymu czy na Syberię do Kazachstanu. Wszędzie potrafi znaleźć sojuszników dla idei patriotycznej, krzewienia tradycji i czczenia pamięci przodków.  - Szukaliśmy formuły uświetniania przez młodzież i aktywnego włączania się do obchodów święta 11. listopada, ale żeby była... inna, atrakcyjniejsza, niż stanie w kościele ze sztandarami, żmudne i monotonne – wyjaśnia okoliczności, w jakich doszło do zaangażowania się społeczności Zespołu Szkół w Bratoszewicach w ideę ks. Dariusza Stańczyka, nauczyciel wf Łukasz Kaźmierczak (lat 32). - Oczywiście, msze i akademie też spełniają swoją ważną rolę, lecz my szukaliśmy czegoś, co do uczniów bardziej przemawia, niż powtarzane co roku w sztampowy sposób obchody rocznicy...     Dlatego po ogłoszeniu w swej szkole, że można biec w Sztafecie Niepodległości na Litwę, znalazł szybko chętnych. Jak Kamil Kałuża, gimnazjalista z Bratoszewic kolo Łodzi. Wybrał temat projektu edukacyjnego „Jak dzisiejsza młodzież kultywuje tradycje patriotyczne”. Na trasie biegu, w czasie jazdy autobusami czy postojów rejestruje uczestników, przedstawiających swoje refleksje i uczucia niepodległościowe. - Skłonił mnie do tego fakt, że bardzo lubię historię Polski i Europy – tłumaczy chłopiec, któremu pomagają: Olga Kowalczyk i Adam Sitek. - A wojny są ciekawe. Polacy walczyli niejednokrotnie za wolność, chociaż wróg był liczniejszy. Nasze bieganie w sztafecie z okazji 96. rocznicy odzyskania niepodległości to zawsze jest coś. Niektórzy nie chcieli podjąć się wyzwania.

„Mięśnie wtedy bolą, ale z naszą flagą w drodze”
Olga dodaje, że mamy za co być wdzięczni Piłsudskiemu, legionistom, polskim żołnierzom: żyjemy w wolnej Ojczyźnie, mówimy bez obaw w ojczystym języku. I możemy się modlić w kościołach na mszach za poległych w walce o wolność. Wspomnienie biegu w Sztafecie Niepodległości stanowi przeżycie, ponieważ zachowana jest ciągłość przekazywania flag „bez granic”. Kiedy jedni biegną, inni odwiedzają miejsca upamiętnione polską krwią i odwagą w miejscowościach na trasie. Kiedy jedni z trudem łapią oddech, inni przygotowują się do snu. Tak było przed Łomżą: dojechały trzy autobusy; busem z ostatnimi biegaczami ks. Stańczyk dotarł grubo po północy. Nikt się nie skarżył, zwłaszcza 59-letni wiceprezes oddział Wspólnoty Polskiej Czesław Rybicki, witający w progach szkoły zziajanych i zmęczonych biegaczy i podróżników z nieocenionym Krzysztofem Zabielskim.
Katecheta Zbigniew Motyl jest przekonany, że nie liczba uczestników, ale doświadczenie biegu na symbolicznej trasie stanowi tę wartość: Józef Piłsudski pochowany jest na Wawelu, ale swoje serce polecił złożyć w grobie matki na Rossie w Wilnie. - W nich samych obudzi się patriotyzm – uważa nauczyciel, dodając, że mięśnie wtedy bolą, ale z flagą w drodze, na deszczu, a nie na lekcji historii.
Bieg od Grobu Nieznanego Żołnierza do serca Marszałka miał etap w Szkole Podstawowej nr 5 w Łomży, gdzie odbywał się przed północą kominek z gawędą o polskich tradycjach. Biegnącym z flagami litewską i polską dzieciom i nastolatkom towarzyszyli  motocykliści z Rajdu Katyńskiego: Adam Schefs ze Stargardu Szcz., Robert Dziewic z Rzeszowa, Mirek Kozera z Bodzentyna. Każdy z nich miał wiele wrażeń podczas kolacji, zanim zjawiła się komenda 20. Sztafety Niepodległości: hm Julia Bartoszewicz, phm Małgorzata Aleksandrowicz i pwd Barbara Rapieczko. - Chcieliśmy, aby młodzi z Polski zobaczyli, jakie to wielkie Święto Niepodległości dla rodaków i rówieśników na Litwie – podsumowuje Łukasz Kaźmierczak. - Nie przez tłumy, a przeżycia konkretnych ludzi. Czasem odnoszę wrażenie, że my sami tego nie doceniamy, ponieważ mamy to łatwo, na co dzień...

Mirosław R. Derewońko

cz
wt, 11 listopada 2014 09:52

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0