sobota, 10 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Dobra pierwsza połowa to za mało

Jeden punkt zdobyli zawodnicy Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926 w meczu 15. kolejki III ligi z KS-em Wasilków. Podopieczni trenera Roberta Speichlera po dobrej pierwszej połowie w drugiej kompletnie się pogubili i ostatecznie tylko zremisowali 1:1 z niżej notowanym rywalem.

Łomżanie bardzo chcieli zrehabilitować się po porażce 0:4 z Płomieniem Ełk. Wydawało się, że okazja do tego będzie idealna. Do Łomży przyjechał bowiem beniaminek z Wasilkowa, który po czternastu seriach zajmował dopiero 13. pozycję. Od pierwszego gwizdka sędziego Janusza Brokowskiego stroną przeważającą byli gospodarze. Już w 3. minucie Tomasz Brzozowski próbował zaskoczyć Łukasza Szczepanika strzałem z linii pola karnego, jednak golkiper KS-u był na posterunku. Chwilę później kolejną akcję przeprowadzili miejscowi. Prawą stroną boiska przedarł się Maciej Malinowski, wyłożył piłkę będącemu przed bramką Rafałowi Maćkowskiemu, ale młody napastnik ŁKS-u zbyt długo czekał z oddaniem strzału i został zablokowany. W tej sytuacji goście nie potrafili jednak zbyt daleko wybić futbolówki i ta trafiła pod nogi Marcina Kraski. Filigranowy pomocnik będąc na 10 metrze przed bramką zdecydował się na techniczne uderzenie, ale i tym razem Szczepanik nie dał się zaskoczyć. W 10. minucie ponownie prawą flanką przedarł się Marcin Malinowski, wyłożył piłkę do nadbiegającego Brzozowskiego, jednak po raz kolejny piłka nie znalazła drogi do siatki rywali. Dwie minuty później w końcu łomżanom udało się dopiąć celu. Z rzutu wolnego dośrodkował Mariusz Baranowski, a będący tyłem do bramki Kamil Stankiewicz popisał się celnym strzałem głową.
Praktycznie przez całą pierwszą połowę gospodarze grali bardzo dobrze i wydawało się, że kolejne gole są tylko kwestią czasu. W 25. minucie prowadzenie powinien podwyższyć Maćkowski, ale nie wykorzystał on znakomitej sytuacji "sam na sam". Dziesięć minut po tej sytuacji dwukrotnie z rzutu rożnego bramkarza gości próbował zaskoczyć Baranowski, jednak i tym razem górą był bramkarz ekipy z Wasilkowa. Niewykorzystane okazje mogły zemścić się na ełkaesiakach w 40. minucie. Wtedy to Rafał Kuleszczyk wbiegł w pole karne i dopiero będąc cztery metry od bramki jeden z obrońców ŁKS-u zdołał zażegnać niebezpieczeństwo. Jak się później okazało, sytuacja z końcówki pierwszej połowy była początkiem kłopotów jakie czekały gospodarzy w drugiej odsłonie.
Po zmianie stron gracze z Wasilkowa zagrali bardzo agresywnie stosując pressing na cały boisku. Łomżanie zupełnie nie mogli sobie z tym poradzić raz po raz popełniając proste błędy bądź uciekali się do fauli. Po jednym z nich w 59. minucie ładnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Adam Butkiewicz. Mimo, że strzał kapitana zespołu gości był mocny i precyzyjny, to jednak w tej sytuacji lepiej mógł zachować się bramkarz ŁKS-u, Adrian Jędraszczak. Rozochoceni zdobytym golem goście coraz częściej zagrażali bramce ełkaesiaków - na szczęście bez konsekwencji. Duża w tym zasługa Jędraszczaka, który udanymi interwencjami po części odkupił winę za błąd z 59. minuty.
Zagubieni i grający zupełnie bez koncepcji łomżanie pierwszą groźną sytuacje stworzyli sobie dopiero w 86. minucie! Niestety szarżujący w polu karnym Alex Rodier w ostatnim momencie został zablokowany. Już w doliczonym czasie gry przed ostatnią szansą na przechylenie szali zwycięstwa na stronę gospodarzy stanął Baranowski, jednak piłka po uderzeniu z rzutu wolnego trafiła w poprzeczkę.
- W pierwszych fragmentach meczu przeważaliśmy co potwierdziliśmy golem. Potem mieliśmy kilka okazji na "dobicie" przeciwnika. Niestety ich nie wykorzystaliśmy i nasze poczynania wkradła się duża nerwowość. Zaczęliśmy popełniać proste błędy, a w drugiej połowie z naszej strony był już totalny chaos - ocenia Speichler - Wydawało się po pierwszej połowie, że ten mecz wygramy, ale na koniec chyba trzeba się cieszyć z remisu, bo goście mieli mnóstwo okazji na zdobycie bramek.
Spotkanie z KS-em Wasilków było początkiem małego "maratonu" dla naszych zawodników. Już w najbliższą środę 5 listopada zmierzą się oni bowiem na wyjeździe z Ruchem Wysokie Mazowieckie w meczu V rundy Okręgowego Pucharu Polski. Trzy dni później, 8 listopada wyjadą do Gołdapi gdzie zagrają z tamtejszą Romintą, a 11 listopada na własnym stadionie podejmować będą Puszczę Hajnówka. Ostatnią potyczką z wyczerpującej serii będzie starcie z Olimpią Olsztynek, które odbędzie się 15 listopada na stadionie miejskim w Łomży.

is

cz
so, 01 listopada 2014 15:49

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0