sobota, 03 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Jak zachować ludzką twarz w biznesie

- Spotkaliśmy się w Centrum Kultury, aby wysłuchać wykładu, porozmawiać i może zawrzeć nowe znajomości, co może zaprocentować też w działalności biznesowej, która jest nie tylko aktywnością indywidualistyczną, lecz ma ogromne znaczenie społeczne – wyjaśnia ks. Waldemar Świątkowski, duszpasterz przedsiębiorców Diecezji Łomżyńskiej, który ze stowarzyszeniem Civitas Christiana współorganizował 2. Podlaską Konferencję „Etyka - Biznes - Powołanie”. - Prawda powinna być w działalności gospodarczej wartością nadrzędną. Jeżeli ktoś z rodziną zaczął działalność gospodarczą i potrafił prowadzić ją bez krętactwa i pozoranctwa, to nie będzie miał potem dylematów etycznych i wyrzutów sumienia, gdy firma rozrośnie się o innych pracowników, mających swoje przekonania.

„Przedsiębiorstwo na ścieżce rozwoju” przedstawiał prof. dr hab. Jerzy Cieślik, kierownik katedry przedsiębiorczości Akademii Leona Koźmińskiego. Wykład ocenił znany łomżyński przedsiębiorca  Marek Zacharzewski, zajmujący się własnym biznesem od 1990 r. - Bardzo inspirujący i prosty w przekazie, że każdy przedsiębiorca musi zarabiać... – docenia łomżyniak. - Ja sam cały czas stosuję tę filozofię, żeby moi ludzie wiedzieli, że pracują dla mnie, ale tym samym dla siebie. Jeśli mnie nie będzie się opłacać praca z nimi, to oni również nie będą mieli pracy. Taka szczerość jest opłacalna dla obu stron i doświadczyłem tego pozytywnie. Nawet w najtrudniejszych momentach dla firmy pracownicy byli lojalni. Szacunek i zaufanie, jakie mam dla nich, oni mieli dla mnie, nie uciekali jak szczury z tonącego okrętu. Niestety, inni przedsiębiorcy nie mieli takich dobrych doświadczeń...

„Liczą na własną inwencję i pracowitość”
Konferencja połączona była z 2. Diecezjalną Pielgrzymką Przedsiębiorców do Matki Bożej Pięknej Miłości w Katedrze Łomżyńskiej, gdzie mszy św. w intencji ludzi dających pracę przewodniczył bp łomżyński ks. Janusz Stepnowski. - Gdyby zbrakło nam przedsiębiorców w Łomży, to nasze miasto teraz byłoby znacznie uboższe i pozbawione perspektyw – twierdzi biskup - To lokalni biznesmeni tworzą nowe miejsca pracy i pomagają zatrudnionym w swoich firmach ludziom utrzymać siebie i ich rodziny oraz zbudować coś na przyszłość. Tak jak w Kościele istnieje posługa ewangelistów bądź apostołów, tak w biznesie istnieje posługa przedsiębiorców, mających niejeden dar: stawiania sobie celów, przewidywania czy ponoszenia ryzyka. Ja osobiście bardzo pozytywnie postrzegam łomżyńskich przedsiębiorców, ponieważ są ludźmi aktywnymi, starającymi się coś pożytecznego stale robić. Wydaje mi się, że każde rozpoczęte przez nich przedsięwzięcie jest chlubą dla naszego miasta. W pewnym sensie jest tak, jak śpiewała niezapomniana Hanka Bielicka w szlagierze „My z Łomży”, że przedsiębiorcy w Łomży nie liczą na cuda. Liczą na własną inwencję i pracowitość. 
Niezwykle interesujący wykład wygłosił ks. Waldemar Świątkowski, wykładowca zarządzania w PWSIiP w Łomży. W syntetycznej formie przedstawił historię ideologii i praktyki kapitalizmu od czasów Johna Locke'a do współczesności. Na pełne finezyjnych odniesień do myśli filozoficznej i socjologicznej wystąpienie składała się prezentacja przykładów z dwóch odmiennych perspektyw. Jedna prowadziła od idei „krwiożerczego kapitalizmu” Miltona Friedmana, który zakładał, że misją firmy jest maksymalizacja jej zysków w interesie akcjonariuszy. Druga perspektywa sięgała do idei mniej utylitarystycznej niż ta, że w działalności gospodarczej cel uświęca środki (np. nie liczy się jakość ani prawa do reklamacji towaru, a czysty zysk jak najszybciej i jak najmniejszym kosztem), mianowicie do wniosków, jakie wypracowali liderzy światowego biznesu podczas tzw. okrągłego stołu w Caux (Szwajcaria). Krótko rzecz ujmując, szefowie globalnych przedsiębiorstw dostrzegli potrzebę odpowiedzialności w biznesie, która obejmowałaby nie tylko profity dla akcjonariuszy, ale również prawa innych interesariuszy: konsumentów, pracowników, kontrahentów i społeczeństwa.

Doświadczenie okrutnego upadku i biedy
Duszpasterz przedsiębiorców przywołał ostrą parafrazę powtarzanego jak mantra powiedzenia „Cel uświęca środki”. „Cel może środki uświnić” - ostrzegał polski filozof prof. Tadeusz Kotarbiński...
Gościem był Zdzisław Wisny (lat 58) przedsiębiorca z Jasła, który od 1989 r. prowadził kolo Turku w Wielkopolsce zakład przetwórstwa i przechowywania mięsa, zatrudniający ok. 100 osób i mający około 6 mln zł obrotu miesięcznie. Po kilkunastu latach firma z powodu decyzji urzędnika Agencji Rezerw Materiałowych  została doprowadzona do upadłości, ogłoszonej w sierpniu 2014. - Sprawa ciągnęła się w sądach. Gdyby nie renta i pomoc rodziny, nie wiem, jakbym sobie poradził... – mówi Zdzisław Wisny, działający w Stowarzyszeniu Niepokonani 2012, ażeby pomagać kilku tysiącom jak on skrzywdzonym przez urzędników. – Działajmy razem, bo w stadzie jesteśmy silniejsi. Wiara także stanowiła dla mnie ostoję. Gdyby nie wiara w Boga, pewnie bym już nie chodził po tej ziemi.
- Uderzyła mnie w wypowiedzi nadzieja, że mimo przeciwności pan Wisny się podniesie – wyjawia Romuald Gumienniak (lat 50) z Białegostoku, sekretarz Rady Głównej Civitas Christiana. - Zarobił bardzo duże pieniądze, doświadczył okrutnego upadku, ale nie załamał się i niesie pomoc bliźnim...

Mirosław R. Derewońko

161121091207.gif
cz
nie, 26 października 2014 16:17

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0