poniedziałek, 05 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Derby województwa dla ŁKS-u

Kibice, którzy zdecydowali się przybyć na łomżyński stadion w sobotnie popołudnie na pewno tego nie żałowali. Ich ulubieńcy, piłkarze ŁKS-u 1926 rozegrali kolejne bardzo dobre spotkanie, pewnie pokonując rezerwy białostockiej Jagiellonii 3:0.
- Nie od dzisiaj wiadomo jakie emocje towarzyszą meczom ŁKS-u z Jagiellonią, więc nie trzeba było zbytnio motywować chłopaków na to spotkanie. Nie pozwoliliśmy zespołowi Jagiellonii na zbyt wiele - mówi Robert Speichler trener ŁKS-u. - Byliśmy zespołem lepszym pod każdym względem i to przełożyło się na wynik końcowy.

Przy piłce Mariusz Baranowski
Przy piłce Mariusz Baranowski

Od pierwszych minut łomżanie prezentowali się dużo lepiej niż ich rywale. I już pierwsza ich groźna akcja zakończyła się golem. Na indywidualny rajd zdecydował się Mariusz Baranowski. Pomocnik gospodarzy minął dwóch rywali i z ok. 18 metrów uderzył na bramkę Krzysztofa Barana. Golkiper Jagiellonii mimo znakomitych warunków fizycznych nie zdołał odbić lecącej pod porzeczkę piłki i miejscowi mogli cieszyć się z prowadzenia. Dziewięć minut później ełkaesiacy popisali się kolejną dobrą akcją. Tym razem po krótkim rozegraniu piłki na prawej stronie Daniel Lemański mocno dośrodkował wzdłuż bramki, a zamykający akcję Kevin Ipina uderzeniem w długi róg po raz drugi nie dał szans Baranowi. Mimo prowadzenia łomżanie cały czas byli stroną przeważającą i stwarzającą kolejne sytuacje bramkowe. Bez wątpienia najładniejszą z nich nasi zawodnicy przeprowadzili w 29. minucie. Ełkaesiacy wymienili kilka szybkich podań z pierwszej piłki na lewej stronie boiska. W końcu futbolówka trafiła do Ipiny, który idealnie wyłożył piłkę na 16 metr do Tomasza Brzozowskiego. Młody pomocnik bez zastanowienia oddał strzał, jednak piłkę szybującą w samo okienko bramki Jagiellonii czubkami palców do boku zdołał odbić Baran chroniąc swój zespół przed stratą trzeciego gola. Trzeba podkreślić, że białostoczanie w pierwszej połowie praktycznie nie zagrozili bramce strzeżonej przez Macieja Kowalskiego.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Stroną przeważającą w dalszym ciągu byli gospodarze. Swoją przewagę potwierdzili golem w 56. minucie. Wtedy to stosując wysoki pressing już na 25 metrze przed bramką Jagiellonii Baranowski wyłuskał piłkę jednemu z obrońców i huknął z prawej nogi na bramkę. Golkiper gości zdołał jeszcze wybić piłkę do boku, ale tam czyhał na nią Alex Rodier i spokojnym uderzeniem po ziemi podwyższył wynik spotkania na 3:0. Dopiero od tego momentu łomżanie oddali inicjatywę swoim rywalom, skupiając się na defensywie. Białostoczanie coraz częściej gościli pod bramką Kowalskiego stwarzając coraz większe zagrożenie. Do końca meczu nie potrafili jednak zdobyć choćby gola honorowego. Najbliżej tego byli bez wątpienia w 67. minucie. Wtedy to, mimo pięciu prób nie potrafili jednak umieścić piłki w siatce. Piłce lecącej od bramki dwa razy na drodze stawał golkiper ŁKS-u, a trzy razy futbolówkę z linii bramkowej wybijali obrońcy gospodarzy. W samej końcówce miejscowi mogli pokusić się o poprawienie wyniku, ale Baranowski nie zauważył dobrze ustawionego partnera i zamiast na podanie zdecydował się na strzał, który niestety został zablokowany.

Dzięki wygranej z Jagiellonią łomżanie awansowali o jedną pozycję i po trzynastu kolejkach plasują się na 8. miejscu mając w dorobku 18 punktów. W następnym meczu zmierzą się na wyjeździe z Płomieniem Ełk. Natomiast kolejny mecz w Łomży nasi zawodnicy rozegrają w piątek, 31 października o godz. 13. Wtedy to podejmować będą KS Wasilków.

is

161121091207.gif
cz
nie, 19 października 2014 11:35

 
161201033137.gif
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0