środa, 07 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Poznali się na dworcu, poznali się w szkole

Na kilka dni przed świętami wielkanocnymi Weronika siedziała na ławeczce, czekając na autobus do Mrągowa, gdzie pracowała w zakładach dziewiarskich. Obok dworca PKS przechodził młody pracownik odlewni żeliwa z Łomży. Młodsza o kilka lat dziewczyna dziewczyna wpadła Kazikowi w oko. Przedstawił się i zrobił jej niespodzianie prezent: w pobliskim kiosku na pl. Niepodległości kupił psikawkę na śmigus-dyngus. Jakież było jego zdziwienie, kiedy otrzymał na święta karteczkę z podziękowaniami.... A 19. grudniu 1964 r. wzięli ślub w Mrągowie i świętują wesoło Złote Gody.

Aldona i Stanisław Ważny
Aldona i Stanisław Ważny
Weronika i Kazimierz Chojnowscy  (fot. J. Babiel)
Weronika i Kazimierz Chojnowscy (fot. J. Babiel)

Nie ma już dworca autobusowego PKS na zambrowskim rynku w Łomży. I kiosk został zamknięty.

Czas w sercach i na zegarze się zatrzymał
Nie ma odlewni żeliwa przy ul. Dwornej przed kościołem Panien Benedyktynek i nie ma zakładów dziewiarskich w Mrągowie. Jednak Weronika i Kazimierz Chojnowscy przechowali tamte miejsca i wspomnienia w pamięci. Po uroczystości w ratuszu, kiedy otrzymali medale za długoletnie pożycie małżeńskie, stanęli sobie na przystanku kolo starej hali targowej na Starym Rynku. „Ósemka” była punktualnie, chociaż na zegarze ratuszowym – jak powie potem kierownik USC Marta Biedrzycka, pracująca w łomżyńskim Urzędzie Stanu Cywilnego od 1990 roku – czas się zatrzymał. Wskazówki wskazywały z pół godziny wcześniej, mimo że dobiegała pierwsza, kiedy 14 par jubilatów słuchało znów po 50 latach marsza Mendelssohna w wykonaniu kwartetu Alla Breve skrzypka Jana Zugaja...
- Kwiaty zwiędną, nawet te różyczki biało-czerwone, a medale trafia do szuflady – konstatuje pani Weronika, kilka lat młodsza od swego 79-letniego małżonka Kazimierza Chojnowskiego, z którym mają trzech synów: Jacka, Pawła i Jakuba oraz trzech wnuków i jedną wnuczkę. - Ale... Może zaraz doczekamy się prawnuczki lub prawnuka – snują plany na przyszłość, gdy kierowca MPK Jarosław Strzelecki bierze łagodnie zakręt w lewo z ul. Giełczyńskiej na rondach Hanki Bielickiej w Polową. Pani Weronika wolałaby nawet, żeby za każdy rok razem jubilaci dostali w prezencie, na przykład, 1000 zł. Pamięć do ludzi i do liczb ma do dziś dobrą, do tego wszystko umie na drutach zrobić: i skarpety, i kapcie, i czapkę mężowi na zimę... Pamięta, że 29-letni przed ślubem Kazik wydawał się jej taki dojrzały, męski, solidny... - Fajnie było, ładnie grali i torcik nam smakował... – uśmiecha się pani Weronika, na wprost której z plakatu na szybie spogląda wymizerowany przed śmiercią św. Jan Paweł II, nad nim napis: „Świętymi bądźcie”. - Kazimierz miał wśród jubilatów dużo znajomych....

Sekretne spoiwo wielkiej miłości
Jeszcze sześć lat temu i wcześniej na uroczystości 50-lecia małżeństwa nie zjawiało się w ratuszu po kilkanaście czy dwadzieścia parę par, ponieważ USC organizowało ceremonie dla jubilatów na podstawie zgłoszeń rodziny. Teraz same urzędniczki sprawdzają, kiedy nadchodzi pamiętna data i zapraszają małżonków. - Tak bym chciała, żeby wszystkim towarzyszyła pogoda ducha, dopisywało zdrowie, żeby jubilaci spędzali ten czas otoczeni wianuszkiem rodziny i sprawdzonych przyjaciół – mówi Marta Biedrzycka, kierująca USC od 1997 r. i mająca w szczęśliwym małżeństwie „dopiero” 37 lat doświadczenia. - Mam głęboki szacunek i uznanie dla tych par, z których wiedzy i przykładu młodzi mogliby czerpać... Życie to nie tylko sielanka: małżeństwo to sztuka wzajemnych ustępstw. Jeśli na tej zasadzie ludzie zachcą być dla siebie wyrozumiali, to osiągną szczęście i... Złote Gody.
25-letnia Dominika Rucińska z Piątnicy czeka na wielką miłość, której życzy jej na Starym Rynku kierowniczka USC. Sympatyczna dziewczyna planuje swoisty casting dla wybranka przed komisją koleżanek, lecz Marta Biedrzycka doradza raczej posłuchać opinii rodziców, mających tak intuicję, jak doświadczenie. Dominika chciałaby, by trafił się ktoś odpowiedzialny, doceniający ten zaszczyt.
Złote Gody dziadków stały się dla jednego z wnuczków okazją do poznania ich rodzinnej historii sprzed półwiecza. 21-letni Paweł Dąbrowski mówi o jubilatach nie tylko od  tak wielkiego święta, że „są moimi najlepszymi dziadkami na świecie”. - Kocham ich, bo zawsze mają dla mnie czas i cierpliwość – wyjawia wnuk. - Babcia jest ujmująco miła i umie zrobić przepyszne szarlotki, zaś dziadek to przysłowiowa złota rączka: umie zrobić remont łazienki z zięciem i naprawić mój skuter.
Aldona i Stanisław Ważny znali się w latach szkolnych. Ona uczyła się na 1. roku Wyższej Szkoły Pielęgniarskiej, on – na 3. roku Technikum Przemysłowo-Pedagogicznego. Nie ma już tych szkół w Łomży, ale przetrwały wspólne zainteresowania, które - zdaniem małżonków – pomagają poznać się, by przetrwać kryzysy i burze małżeńskie. Ona ma 71 lat, on – 73, więc na Złote Gody zdradzili wnukowi sekretne spoiwo wielkiej miłości: spacery i wycieczki, mądre lektury i szalone zabawy. I ślub 22. sierpnia '64 w Katedrze, gdzie Jan Paweł II koronował obraz Matki Bożej Pięknej Miłości.

Mirosław R. Derewońko

Fot. Paweł Dąbrowski

cz
so, 11 października 2014 21:06
Data ostatniej edycji: 2014-10-13 09:40:29

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0