sobota, 03 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 580

Przedwyborczy siew

Łomża, jeden z najstarszych grodów w historii Polski. Tak naprawdę są starsze i to dużo, ale nasze miasto nie ma się czego wstydzić. Nawet jeżeli ktoś powie, że na osi czasu jesteśmy na zapleczu ekstraklasy, to po cichu przyznamy mu rację. Jak powie, że jesteśmy w czwartej lidze, powinien dostać w zęby. I tak określiliśmy ramy czasowe.

Taki sposób datowania, choć obarczony ryzykiem, bo zawsze ktoś może oddać, ma swoją ogromną zaletę. Nie zdaje się tylko na ślepy los i opinie z zewnątrz, ale uwzględnia również nasze oczekiwania. A my chcielibyśmy, żeby Łomża była miastem docenianym, zajmowała właściwe miejsce na krajowej palecie miast na prawach powiatu, i żeby nam żyło się tu powszechnie w dostatku. Powszechnie, bo pojedyncze przypadki występują. Chcąc nie chcąc, dołączamy do tych sytych przypadków tylko raz na jakiś czas. Co kilka lat przed upływem kadencji zakwitamy wszyscy niczym mityczny kwiat paproci. Przynajmniej tak nam się wydaje, że kwitniemy, bo władza i kandydaci na władzę zaczynają się nami interesować. Człowiek może odnieść wrażenie, że nawet gdyby akurat szambo czyścił, a kandydat wpadł z wizytą, to powitanie byłoby godne Breżniewa. 

Czas przedwyborczy to wyjątkowy okres siania na potęgę. W polityce, inaczej niż w rolnictwie, cykl od wzrostu do żniw nie jest tak wyraźny. Parę tygodni, przed wyborami zaczyna się drapanie w potylicę. Trzeba przecież mieć jakiś pomysł na kampanię, coś ludziom powiedzieć, przypomnieć i obiecać. Oczywiście, można było przez cztery lata zapierdzielać, skoro wzięło się odpowiedzialność i zabiegało o głosy, ale gdzie czas na radość z wygranej. Tak więc, po okresie fiesty czas wziąć się za kolejne wybory. W tym roku po stronie kandydatów drgnęło. Mieć koncept na kampanię to jest ważna rzecz. Tyko w ten sposób mogę racjonalnie wytłumaczyć jeden z jej elementów: świętowanie pięćsetlecia szpitalnictwa na Ziemi Łomżyńskiej. Akurat szpitalnictwo powiło się jesienią 1514 r.? Niech tam, termin dobry jak każdy inny, ale tutaj argumenty niezwiązane z wyborami się kończą. Z drugiej strony, to największy pracodawca z elektoratem przekraczającym tysiąc osób, to wpływowa grupa zawodowa, a uhonorowanie i oddanie czci to najlepszy i pewny sposób dotarcia do owej grupy. Tak można wymieniać jeszcze długo. Nie ma pewnie w tym nic złego. Każdy woli otrzymać lub wręczyć order, niż go komuś odebrać lub musieć oddać. W sumie pozytywny wydźwięk sprawy. 

Gdzieś jednak coś gniecie, niedosyt jakiś czuję. Dla pełnego obrazu należałoby chyba jeszcze odpowiedzieć sobie na pytanie: czy to wszystko, na co stać naszych kandydatów?!  Bo jeżeli nadajemy na takim poziomie, to można by jeszcze do wyborów parę rocznic znaleźć. Obok szpitalnictwa mamy jeszcze bogate tradycje w bimbrownictwie. Zamiast użerania się z bezrobociem, emigracją, długami, można by obejść na przykład okrągłe pięćsetlecie dostępu Łomży do wody. W ramach obchodów: zaślubiny grodu z rzeką. Kolejny dzień zorganizuje się pod hasłem: tysiąclecia zgodnej współpracy tlenu z azotem w łomżyńskim powietrzu. Drogownictwo przecież leży odłogiem. Nie pamiętam, kiedy ostatnio otrzymali medale. Jakoś zleci. 

Mariusz Rytel

cz
cz, 02 października 2014 08:06

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0