niedziela, 04 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Burza nad Galerią „Widmo”

- Jeśli Galeria Narew nie powstanie, to miasto zostało wyprowadzone w pole – oświadczył Andrzej Karwowski, naczelnik wydziału gospodarki komunalnej Urzędu Miejskiego w Łomży na sesji Rady Miasta, wywołującej burzliwe emocje i ostre słowa, zarówno ze strony radnych, jak i urzędników. Poszło o głośną sprawę zapłacenia przez miasto 1,5-milionowego odszkodowania spółce Galeria Narew za działki na „Bawełnie” pod budowę ulicy do „powstającej” od kilku lat galerii handlowej. Radny Zbigniew Lipski dopytywał prezydenta Łomży Mieczysława Czerniawskiego o to, na ile on sam i inni radni mogą być pewni, że nie będą wzywani do organów ścigania, takich jak CBA czy prokuratura. - Oni mają dobrych prawników i czekają na potknięcie miasta – ostrzegał radny Lipski.

Słupy Galerii Narew
Słupy Galerii Narew

O losy 15-hektarowego terenu po zakładach bawełnianych radni dopytywali się na sesjach nieraz, ale zawsze słyszeli to samo z ust włodarza: miasto nie ma możliwości prawnych zmusić inwestora do rozpoczęcia budowy. Odszkodowanie wypłacone inwestorowi za działki wcześniej należące do miasta, o którym pisaliśmy przed tygodniem..., wywołało burzę. Radny Janusz Mieczkowski dopytywał, jak to się stało, że budujący Galerię Narew dostali prawie trzy razy więcej niż grunt wart był kilka lat temu.

„Porozumienie” legalne czy nie...?
Radna Elżbieta Rabczyńska pytała prezydenta Czerniawskiego, „dlaczego nie występuje na drogę postępowania sądowego o ustalenie odpowiedzialności prezydenta Jerzego Brzezińskiego”. Radny Lipski dociekał, „czy pan nie powinien spotkać się z byłym prezydentem”, który jest pracownikiem spółki miejskiej MPEC, podległej prezydentowi Czerniawskiemu. - Niepokój wśród radnych jest bardzo duży – podkreślił radny Lipski. Poparła kolegę przewodnicząca komisji finansów Alicja Konopka, która – jak mówiła – o prawie trzykrotnie większych stawkach za metr kw. i o sprawie 1,5 mln zł odszkodowania nie wiedziała do lutego. - Sprawa Galerii Narew była w 2008 r. Wszyscy mieliśmy bardzo poważne wątpliwości co do zasadności tej transakcji, ale przekonywano nas o podpisanym porozumieniu między miastem a inwestorem – wspominała radna. - To porozumienie prawdopodobnie było niezgodne z prawem. A my już wtedy w te sprawy nie wierzyliśmy. 
Podobnego zdania był radny Witold Chludziński, przewodniczący komisji gospodarki komunalnej, która niedawno zajmowała się tematem „galerii widmo”. - Fakt jest taki, że to porozumienie nie ma żadnych skutków prawnych – stwierdził radny Chludziński, zaś radny Lipski powtórzył, że „nasze błędy, pomyłki” wykorzysta „szefostwo Galerii Narew”. Prezydent Czerniawski oponował, że „porozumienie jest prawnie ważne, tamta strona zaskarżyła mnie do wojewody podlaskiego. Byłem zmuszony wykonać polecenie wojewody”. Prezydent tłumaczył, że z Galerią Narew łączy go tylko tyle, iż z poprzednim biskupem łomżyńskim Stanisławem Stefankiem wmurował kamień węgielny i akt erekcyjny pod budowę galerii na „Bawełnie”. - Dwa tygodnie temu przypadkowo spotkałem się z panem Wierzbowskim – wyjawił prezydent. - Mówił, że wchodzą lada dzień na teren budowy... 

Zgoda na użytkowanie niebytu
Radni i urzędnicy potraktowali nie pierwszą taką deklarację śmiechem i złośliwymi komentarzami. Szczegółami historii przedsięwzięcia zajął się naczelnik Andrzej Karwowski, uczestniczący od początku w negocjacjach miasta z inwestorem na temat galerii. Przypomniał, że porozumienie miasta z Galerią Narew podpisano w marcu 2009 roku. Naczelnik mówił, że już wówczs był uchwalony miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego terenu od ul. Meblowej po Poznańską, czyli w okolicy mającej powstać galerii, ale faktycznie uchwała Rady Miasta została podjęta dopiero 24. czerwca 2009 roku. Zgodnie z zapisami planu drogi miały być publiczne, miejskie, ale zgodnie z porozumieniem m.in. ul. Ciepłą miała wybudować, za swoje pieniądze na miejskich gruntach, irlandzka grupa inwestycyjna, po której... słuch zaginął. Naczelnik mówił, że wówczas był zadowolony z perspektywy uporządkowania i zbudowania układu komunikacyjnego okolic „Bawełny” za kilkanaście milionów złotych z kasy innej niż miejska. Zauważył, że podobny manewr udał się już z Galerią Veneda. - Chodziło o otwarcie terenu dla rozwoju przedsiębiorstw – uzasadniał swój ówczesny entuzjazm dla nowej inwestycji. Polemizował też z radnymi, że budowa uliczek dojazdowych do terenu obok Wyższej Szkoły Agrobiznesu, najeżonego teraz betonowymi słupami, to „nie dar dla miasta, tylko obowiązek inwestora”. Przyznawał, że miasto tego obowiązku nie jest w stanie wyegzekwować „do dnia wydania wniosku o zgodę na użytkowanie galerii”, czyli po jej ewentualnym wybudowaniu. - Jedyne zabezpieczenie to zgoda na użytkowanie – powtórzył.
- Nie da się na inwestorze Galerii Narew wymusić budowy dróg i ulic dopóki galeria nie powstanie.
W krytyce nie ustępował radny Chludziński twierdząc, że podpisane ponad 5 lat temu porozumienie „nie zabezpiecza interesów prawnych miasta”. Radny Maciej Głaz przypominał, że 1,5 mln zł odszkodowania „to nie jedyne koszty” jakie miasto poniosło na tę galerię wspominając wydane przez MPEC miliony złotych na przebudowę magistrali cieplnej i przyłącza w kierunku „widma”.

Ostatecznie Rada po ponad godzinnej dyskusji jednogłośnie zdecydowała, że to nie koniec sprawy. Analizą obrotu nieruchomościami i finansami w związku z Galerią Narew ma zająć się komisja gospodarki komunalnej.

Mirosław R. Derewońko
wsp. Mariusz Śliwka

cz
śr, 24 września 2014 16:33
Data ostatniej edycji: 2014-09-25 09:43:18

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0