czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Trener Tomasz Waldziński gra 10 lat w tenisa z „Returnem”

Nadzieja na wielki tenis i sportowe sukcesy na miarę Wimbledonu towarzyszyła łomżyniakowi od czasów ogólniaka, kiedy chodził na korty przy stadionie oglądać amatorskie mecze tenisowe. Dziś Tomasz Waldziński ma 40 lat, doktorat w drodze, kondycję i dwa korty, zbudowane po części ze swych oszczędności pod oknami III LO, gdzie uczy WF. Powodów do dumy jest znacznie więcej. Trener wychował w czasie dekady 22 zawodników, triumfujących w turniejach ogólnopolskich i w województwie. Założył razem z cenionym notariuszem z Łomży Tomaszem Poredą (lat 47) UKS „Return”, przez który przewinęło się ponad 200 tenisistów. Utrzymał rangę turnieju Nadzieja Cup i wreszcie: ma żonę i dwie córki. Starsza Iza (lat 3) nie rozstaje się z rakietę w domu i w Przedszkolu Publicznym nr 2, gdzie tata trener Tomasz Waldziński jako wolontariusz prowadzi zajęcia. Z tenisa.

Tomaszem Poreda i Tomasz Waldziński
Tomaszem Poreda i Tomasz Waldziński
Aleksandra Dużyńska i Tomasz Waldziński
Aleksandra Dużyńska i Tomasz Waldziński
Janusz Sewastianow i Tomasz Waldziński
Janusz Sewastianow i Tomasz Waldziński

Siedzimy z trenerem na balkonie sali gimnastycznej III LO, skąd widać korty, gdzie rozgrywa się już 10. turniej Nadzieja Cup. Wszystko zapięte na ostatni guzik, stąd dobry czas na wspomnienia. Pierwotnie miało to być „10 lat w w10 minut”, ale pamięć nie jest tak plastyczna, jak by się chciało: zawsze przypomni się jakieś wydarzenie, rodzą się skojarzenia, pojawi się ważny człowiek lub fakt.

Chłopak z Łomży pragnie kortu i sukcesu

Tomasz Waldziński urodził się 40 lat temu w Łomży, gdzie uczęszczał do Szkoły Podstawowej nr 3 (nieistniejącej) i I Liceum Ogólnokształcącego im. Kościuszki. Ukończył Gdańską AWF jako trener ze specjalnością tenisa ziemnego. W 1997 r. po ukończeniu studiów wrócił do Łomży. - Zaczęło się od pewnego chłopaka i jego taty, którzy nazywali się Zalewscy – wspomina z uśmiechem trener. - Syn Sebastian, rocznik '86., miał 10 lat i to był mój pierwszy zawodnik, którego trenowałem. Mało, to był jeden z najbardziej uzdolnionych podopiecznych, jaki trafił mi się na samym początku pracy nauczycielskiej i trenerskiej. Sebek wielokrotnie zwyciężał turnieje i mistrzostwa w singlu i deblu i zdobył brązowy medal mistrzostw Polski w 1999.  Jego wyniki zainspirowały mojego serdecznego kolegę i miłośnika tenisa Tomasza Poredę, żeby założyć Uczniowski Klub Sportowy przy III LO, gdzie prowadziłem też zajęcia popołudniowe SKS. Był kwiecień 2004... 10-lecie UKS „Return” to również wielki sukces Tomka. On został i ciągle jest prezesem, a ja sekretarzem, czyli człowiekiem od papierkowej roboty. Oczywiście, przede wszystkim, byłem i jestem trenerem tenisa ziemnego. 
Kiedy był małym chłopcem, w Łomży nie uczyło się gry w tenisa. Przy stadionie, czekającym lata na remont, Tomek oglądał na kortach z kolegami z ogólniaka mecze amatorów. I na tych samych kortach trenował później Sebastiana. Potrzebował kortu przy III liceum i – jak mówi – „ze środków pozabudżetowych”, oszczędności i kredytu, zbudował najpierw w '99 kort górny przy Senatorskiej. W 2005 r. powstał kort dolny. Do tej inwestycji zdobył sojusznika, jakim do dziś jest OSM Piątnica, gdyż prezes Zbigniew Kalinowski to miłośnik tenisa, podobnie jak w JBB Łyse Daniel Bałdyga. A skoro powstały już korty, kwestią czasu była organizacja ogólnopolskiego turnieju Nadzieja Cup, w którym biorą udział zawodowi tenisiści, startujący w turniejach, gdzie gra o laury Jerzy Janowicz...

Entuzjasta na korcie w pracy i po godzinach

Od początku czuł, że ma wiatr w skrzydła. Dyrektorzy III LO: Jerzy Cieślewski, a potem Grażyna Chodnicka, nie traktowali zapaleńca po studiach z przymrużeniem oka, zaś tenisa – po macoszemu. Trener podkreśla, że „dyrektorzy i nauczyciele w III LO rozumieją, że w szkole najważniejsza jest edukacja, ale wspomaga ją wychowanie poprzez sport”. We wrześniu 2001 nieoczekiwanie przybył mu  z pomocą Tomasz Poreda, chcący nauczyć syna gry w tenisa, a w efekcie... sam został uczniem Mistrza. - Tomek to typowy zapaleniec, który kocha to, co robi – twierdzi notariusz tenisista. - Jego entuzjazm dla tenisa i kultury fizycznej jest spontaniczny i naturalny, nie ma w trenerze ani cienia sztuczności i przez to potrafi zgromadzić wokół siebie liczne grono oddanych od lat sojuszników.
Trener pracuje, a nie udaje, że pracuje, co widzi każdy przechodzący Senatorską. Spędza mnóstwo godzin na kortach i sprawia mu to przyjemność. Nie udaje, co doceniają dzieci, nastolatki i dorośli.     Jeden ze współpracowników przerywa rozmowę pytaniem, gdzie są gwoździe. Trener nie obrusza się. - Fakt, jestem trenerem i odpowiadam za naukę adeptów i treningi zawodników, ale potrafię być kortowym, który taczką przywozi na kort mączkę, rozgarnia ją siatką  i szczotkami i szuka gwoździ do wytyczania linii – uśmiecha się trener, uczestnik dziewięciu turniejów Nadzieja Cup. Po zmianie przepisów PZT tylko zawodowcy z roczną licencją zawodniczą biorą udział w turniejach tej rangi. Do tej pory wystarczała licencja jednorazowa. Tomasz Waldziński zaprzestał udziału nie dlatego, że obawiał się, iż nie sprosta umiejętnościom 20-latków - Och, ciężko się z nimi biega... - śmieje się 40-latek. - Moja praca to nagrywanie, czyli odbijanie piłki tak, aby ćwiczyć umiejętności techniczne dzieci i starszych zawodników. A kiedy sam jestem zawodnikiem, to muszę zagrać szybko, mocno i zaskakiwać uderzeniem w puste miejsca. To wymaga zmiany przyzwyczajeń, lepszej kondycji płuc.

Wychowankowie w „łagodnym napięciu”

Przez 17 lat pracy trenera w Łomży rozrósł się „Return” i tenisowa rodzinka. Na kortach spotyka się absolwentów, bywa, z żonami i dziećmi. Jednak żadne nie nosi stale rakiety w wieku lat trzech i nie ma piłki, wiszącej na szlaku komunikacyjnym domu, by nieodstępną rakietą ćwiczyć forhandy i bekhandy, jak córka trenera, zapewniającego: - Nie z przymusu, w domu jest w telewizji na okrągło tenis, a goście to miłośnicy pięknej dyscypliny, zawodnicy, działacze naszego klubu. Tematy? Tenis.
W jubileuszowym X Nadzieja Cup, ze względu na kontuzję nie wystartował 17- latek z I LO i jeden z wybitniejszych wychowanków trenera Adam Karwowski (wynik pechowej wywrotki na rowerze). Trener z dumą wylicza wychowanków, zwycięzców i medalistów. Szczęściarzami są, m.in., Emilia Brzóska, Anita Szepelska, Konrad Wyszyński, Kacper Zalewski i Rafał Paliński. Taka utytułowana gromadka rozpierzchła się po kraju na studia, aczkolwiek Ola Durzyńska wybrała tę samą uczelnię, co trener. Miała 8 lat, gdy po raz pierwszy stanęła w oko w oko z mistrzem. - Tomek bardzo dobrze prowadzi treningi technicznie i psychologicznie: ma znakomity kontakt z dziećmi i potrafił trzymać nas długo w „łagodnym napięciu” - twierdzi po 14 latach Aleksandra, zawdzięczająca trenerowi, że ukształtował w niej „dyscyplinę nie tylko sportową, ale i życiową.”- Tomek jest na co dzień wesoły i rozmowny, ale przy tym niegadatliwy i nie zrzędzi, nie marudzi, tylko konkretny. Fajny człowiek!
Janusz Sewastianow (lat 63) we wrześniu świętuje 30 lat sędziowania. Sędzia główny Nadzieja Cup należy do kolegium sędziów Polskiego Związku Tenisowego - w Łomży po raz drugi - twierdzi, że Tomasz Waldziński potrafił sprawić, iż „tu wszystko jest na swoim miejscu, jak na profesjonalnych turniejach, tylko kortów mniej. Tutaj jest pięknie: malowniczy obraz znad kortów na dolinę Narwi”.
W Podlaskiem działa osiem klubów tenisowych: pięć w Białymstoku, dwa w Suwałkach i jeden w Łomży. UKS „Return” królował w rankingach PZT w 2012 i w 2013 r. Komuś to zawdzięczamy...

Mirosław R. Derewońko

mm
so, 06 września 2014 22:35
Data ostatniej edycji: 2014-09-08 16:51:53

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0