piątek, 09 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

ŁKS zgasił Znicz

Pierwszą wygraną na własnym stadionie w nowym sezonie zaliczyli piłkarze Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926. W środowe popołudnie podopieczni trenera Roberta Speichlera 3:2 pokonali Znicz Biała Piska. Dzięki temu ełkaesiacy awansowali na 7.miejsce w tabeli grupy podlasko-warmińsko-mazurskiej III ligi.

Mariusz Baranowski
Mariusz Baranowski

Już początek tego spotkania pokazał, że kibice zgromadzeni na łomżyńskim stadionie nie będą mogli narzekać na brak emocji. W 4. minucie gospodarze przeprowadzili znakomitą akcję lewą stroną. Kevin Ipina wbiegł w pole karne i wyłożył piłkę na 11 metr Tomaszowi Brzozowskiemu. Pomocnik ŁKS-u uderzył bez zastanowienia, ale piłka trafiła w spojenie słupka i poprzeczki. Chwilę później przed szansą pokonania Przemysława Masłowskiego stanął Alex Rodier, ale przegrał rywalizację z byłym bramkarzem ŁKS-u i Granicy Kętrzyn. Niestety te dwie niewykorzystane okazje bardzo szybko zemściły się. W 6. minucie goście przejęli piłkę na własnej połowie i dzięki nieporozumieniu obrońców miejscowych, Michaela Sanniego i Kamila Stankiewicza stanęli przed szansą na zdobycie gola. W ostatniej chwili jeden z napastników Znicza został sfaulowany i sędzia podyktował rzut karny. Jego pewnym egzekutorem okazał się kapitan przyjezdnych, Karol Janik wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. W 8. minucie mogło być 2:0, ale po sprytnym rozegraniu rzutu wolnego Paweł Adamiec uderzył minimalnie obok słupka. Jak się później okazało, były to jedyne dwie okazje bramkowe gości w tej części gry. Łomżanie natomiast zupełnie nie przejęli się stratą gola i konsekwentnie próbowali realizować obroną przed meczem taktykę. Sygnał ostrzegawczy Masłowskiemu dał w 26. minucie Rodier, który z 18 metrów posłał piłkę tuż przy słupku. Dziewięć minut później amerykański napastnik był już zdecydowanie dokładniejszy. Ełkaesiacy przeprowadzili bez wątpienia najładniejszą akcję tego spotkania. Ipina zagrał z lewej strony do środka do Brzozowskiego, a ten z pierwszej piłki wypuścił w "uliczkę" Rodiera, który z bliska pokonał golkipera Znicza. Nie minęły dwie minuty, a na tablicy wyników po stronie gospodarzy widniała dwójka. Chwilę po wznowieniu gry futbolówkę dokładnym dośrodkowaniem w pole karne popisał się Marcin Malinowski. Piłka trafiła wprost pod nogi Mariusza Baranowskiego, a ten mocnym strzałem dał prowadzenie swojemu zespołowi.

Po pierwszej, bardzo dobrej połowie w wykonaniu łomżyńskiej jedenastki wydawało się, że w drugiej odsłonie nie dadzą szans rywalom i zakończą spotkanie wysokim zwycięstwem. Niestety kolejne bramki dla ŁKS-u nie padały, a obronie miejscowych coraz częściej zdarzały się poważne błędy, które mogły skutkować utratą gola. W 59. minucie fatalny kiks popełnił Daniel Kacprzyk, który będąc ostatnim obrońcą nie potrzebnie wdał się w drybling i stracił piłkę na rzecz Konrada Radzikowskiego. Na szczęście napastnik Znicza będąc w sytuacji sam na sam z Adrianem Jędraszczakiem posłał piłkę obok bramki.
Kluczowym momentem drugiej połowy okazała się 67. minuta. Wtedy to na indwyidualną akcję zdecydował się Baranowski, ale został sfaulowany przez Masłowskiego. W tej sytuaci arbiter również wskazał na jedenasty metr. Do piłki potrzedł Speichler i pewnym uderzeniem podwyższył wynik spotkania na 3:1 dla ŁKS-u. Mimo dwubramkowej straty goście nie rezygnowali i na wszelką cenę próbowali odmienić losy meczu. W 81. minucie udało im się zdobyć gola kontaktowego. Kolejny błąd obrońców gospodarzy wykorzystał Adamiec, stając oko w oko z Jędraszczakiem. Pierwszy strzał pomonicka Zniacz wylądował jeszcze na słupku łomżyńskiej bramki, ale już dobitka była celna. Na więcej nie pozwolili już piłkarze z Łomży i to oni zakończyli spotkanie jako zwycięzcy.

- Jesteśmy bardzo zadowoleni z wygranej, bo do Łomży przyjechał zespół mający w swoich szeregach naprawdę dobrych piłkarzy. Cieszę się, że moja drużyna zagrała dobrze na tle tak mocnego rywala - ocenił Specichler - Momentami było w naszej grze trochę nerwowości. Szczególnie na początku meczu byliśmy spięci. Nie wiem skąd to się bierze, ale cały czas pracujemy nad tym, żeby być skoncentrowani od pierwszej do ostatniej minuty.

Kolejnym rywalem biało-czerwonych będzie zespół Warmii Grajewo. To spotkanie odbędzie się na boisku rywala w sobotę, 30 sierpnia o godz. 16.00.

is

161121091207.gif
cz
cz, 28 sierpnia 2014 08:18

 
161201033137.gif
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0