czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 575

Hurra... Przegraliśmy!

„Interes społeczny równoważny jest z interesem indywidualnym obywateli” - podkreśla Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku, po raz kolejny unieważniając przygotowaną w łomżyńskim ratuszu uchwałę dotyczącą scalenia i podziału nieruchomości w rejonie ulic Żabiej i Sikorskiego. Sprawa ciągnie się od 2007 roku. Władze miasta podejmowały już dwie uchwały, ale ciągle, jak się okazuje, łamiąc przepisy prawa i depcząc jedno z najbardziej podstawowych praw mieszkańców – prawo własności. Wytykał to Naczelny Sąd Administracyjny w 2011 roku unieważniając pierwszą uchwałę i to samo piętnuje teraz Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku, podtrzymując decyzję wojewody o unieważnieniu uchwały z 2013 roku. W konkluzji WSA uznał, że wojewoda postąpił słusznie, bo zawarte w uchwale uchybienia prowadziły „do skutków, które nie mogą być tolerowane w demokratycznym państwie prawnym”.
W ratuszu przez wszystkie te lata słychać było, że sądy źle rozumieją prawo. Teraz miejscy urzędnicy mówią o możliwości wniesienia odwołania do sądu wyższej instancji, bo wyrok WSA nie jest prawomocny.

Od 2007 roku władze miasta starają się przeprowadzić „reformę gruntową” w przemysłowej dzielnicy miasta, znajdującej się w rejonie ulic Żabiej i Sikorskiego. Teren obejmuje ponad 18 hektarów, ale był poszatkowany - blisko 250 działek należało do 189 właścicieli. Pierwsza uchwała scaleniowa z lipca 2010 roku tworzyła tu 35 działek mieszkaniowych, 28 przemysłowych i 10 uzupełniających. Została przyjęta przez radnych miasta, mimo krzyków osób, że „w majestacie prawa ich okradziono”. To po ich skardze zarówno Sąd Administracyjny w Białymstoku, a później Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie uznały, że uchwałę podjęto z naruszeniem prawa – NSA mówił, że było to „wywłaszczenie, a nie scalenie” - i prawomocnie ją unieważniono. 
Dwa lata później, w październiku 2013 roku, także przy uwagach „o okradaniu mieszkańców” radni miejscy ponownie przyjęli uchwałę o scaleniu i podziale tych nieruchomości. Tym razem zainterweniował wojewoda podlaski, który jako organ nadzorczy w grudniu ubiegłego roku unieważnił tę uchwałę ze względu na „istotne” naruszenia prawa. Wśród podnoszonych wielu zarzutów był także ten dotyczący „wywłaszczenia”. Władze miasta, zamiast przyznać się do błędu i poprawić uchwałę, postanowiły zaskarżyć rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody do sądu. Formalną skargę Rady Miasta podpisał prezydent Mieczysław Czerniawski i tak sprawa ponownego scalenia w rejonie ulic Żabiej i Sikorskiego w Łomży raz jeszcze trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku. Efekt żaden – sąd skargę miasta odrzucił. Uzasadnienie wyroku miażdży zaś filozofię prezentowaną przez ratusz - bo Łomża to nie jakiś tam twór, a jej mieszkańcy. - „Interes społeczny równoważny jest z interesem indywidualnym obywateli” - czytamy w uzasadnieniu wyroku.  - „W procesie wykładni norm proceduralnych organ administracji publicznej nie może kierować się założoną a priori hierarchią tych interesów, chyba że konkretny przepis prawa do tego uprawnia. W ocenie Sądu nie można przyjąć założenia za Skarżącą (Radą Miasta Łomża – dop. red.), że tego typu uchwały jak przedmiotowa zawsze będą w jakiejś mierze naruszać interes indywidualny. Zadaniem organu jest doprowadzenie do takiego consensusu w sprawie i wykazania go w uchwale, aby prawa podmiotowe jednostki nie były naruszone. I nie jest tu mowa o niezadowoleniu uczestników scalenia i podziału nieruchomości, gdyż można przyjąć, że część z nich zawsze będzie niezadowolona. Sam proces podziału i scalania nieruchomości musi być przeprowadzony z poszanowaniem najwyższych, bo konstytucyjnych zasad respektowania prawa własności, a przedmiotowa uchwała dostarcza w swojej treści szeregu niejasności i sprzeczności, które powinny być rozstrzygnięte bądź uzupełnione w sposób transparentny dla wszystkich posiadających w niej interes prawny lub faktyczny.”
WSA nie ma wątpliwości, że część naruszeń prawa wykazanych w rozstrzygnięciu nadzorczym przez wojewodę ma charakter „istotny”, który uprawniał wojewodę do unieważnienia uchwały. Jako takie sąd wskazał m.in. to opisywane przez NSA jako „wywłaszczenie, a nie scalenie”, czyli „nieprzyznanie właścicielom wskazanych nieruchomości, należących do uczestników scalenia i podziału, prawa do należności zamiennych”, ale także to, że właściciele 29. nieruchomości biorących udział w scaleniu i podziale na tym zyskali, bo powierzchnia przyznanych im później nieruchomości jest większa niż mieli przed scalaniem. 

Komentarz
Hurra... Przegraliśmy! Wyrok piękny. Sąd powiedział, że interes miasta nie może być przeciwstawiany interesowi mieszkańców. W tłumaczeniu na nasze: miasto nie może się rozwijać na trupach swych mieszkańców. Nie może i nie będzie... Miasto odniesie sukces tylko wtedy, gdy jego mieszkańcy będą osiągali swoje własne małe sukcesiki. U nas też. Łomża będzie się rozwijała tylko wtedy, gdy każdy z mieszkańców, a nie tylko niektórzy i wybrani, będzie mógł realizować tu swoje zamierzenia. 
Pozostaje jeszcze pytanie: jaki jest sens wynajmowania przez prezydenta Łomży słynnej warszawskiej kancelarii do trwającej już lata walki prawnej z mieszkańcami Łomży? Na tym zyskują tylko oni, a nie my!

161121091207.gif
cz
cz, 28 sierpnia 2014 08:14

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0