czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Jak prezydent z wójtem...

Niepoważne traktowanie partnerów z gmin łomżyńskich, brak kosztorysu planowanej na ponad 9 mln zł kompostowni w Zakładzie Przetwarzania i Unieszkodliwiania Odpadów w Czartorii oraz nieobecność na spotkaniu prezydenta lub wiceprezydenta Łomży – oto powtarzające się zarzuty, jakie kilkunastu wójtów stawiało w trakcie wczorajszego dwugodzinnego spotkania w łomżyńskim ratuszu. - Z powodu nieobecności panów prezydentów mam zaszczyt powitać państwa... – próbował ratować marną sytuację Arkadiusz Kułaga, dyrektor Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Łomży, którego urażeni lekceważeniem przez władze miasta Łomża wójtowie okrzyknęli „czwartym prezydentem”. - Ale proszę mnie zrozumieć: nie czuję się upoważniony, aby całe spotkanie poprowadzić. My nie jesteśmy pracownikami decyzyjnymi, tylko podwładnymi...

Pod niewyjaśnioną nieobecność prezydenta Łomży Mieczysława Czerniawskiego i wiceprezydenta Beniamina Dobosza, liczne, skomplikowane detale formalne, finansowe i technologiczne próbowali ukazać wójtom dyrektor MPGKiM Arkadiusz Kułaga oraz zajmujące się tą inwestycją: Danuta Kamińska z wydziału rozwoju i funduszy zewnętrznych Urzędu Miejskiego oraz Maria Plona z wydziału ochrony środowiska. Mimo usilnych starań z ich strony, wójtowie pozostali nieugięci. Nie podpisali żadnego wspólnego stanowiska, ani nawet nie przegłosowali jakiejś intencji w tej sprawie.

„Ryzyko jest olbrzymie, a czas goni”
Rozporządzenie ministra środowiska z września 2012 r. wymaga wymiany funkcjonującej od trzech lat kompostowni otwartej na zamkniętą. Praktycznie będzie to zakupienie olbrzymich rękawów  foliowych z instalacją, która wyprowadzałaby biogazy powstałe w czasie fermentacji do biofiltrów, czyli kontenerów ze zrębkami drewnianymi. - Kompost z odpadów komunalnych zmieszanych nie będzie przypomniał tego ze sklepu ogrodniczego czy z ogródka, gdyż nie będzie spełniał wymagań dopuszczenia do handlu – komentował zmiany w przepisach ochrony środowiska dyrektor Kułaga. - Technologia ta  wydaje mi się prywatnie bezsensowna: o wiele droższa i bardziej skomplikowana technicznie. Moim zdaniem, produkcja z biogazu paliw alternatywnych to... melodia przyszłości. 
Niezależnie od opinii dyrektora, do końca 2015 r. zmiana technologii kompostowania z otwartej na zamkniętą musi być przeprowadzona. Jednocześnie w Czartorii zwiększać ma się ilość odpadów kompostowanych, aby zmniejszać ilość śmieci składowanych w niecce. Zdaniem dyrektora, można by w nowej inwestycji wykorzystać istniejący plac betonowy ze zbiornikiem na odcieki ze śmieci, ale i tak, jak stwierdził, wymaga to „budowy od nowa kompostowni”. - Ryzyko jest olbrzymie , ale i czas nas goni – przyznawał rację dyrektor wójtom, krytykujących pośpiech i wizje urzędników z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Środowiska w Białymstoku, którzy mieli obiecać około połowy dofinansowania inwestycji. - To wymaga brnięcia wspólnie Łomży z gminami. Tym bardziej, że marszałek podlaski  nie chce z nami, MPGKiM, jako zakładem budżetowym ani rozmawiać, ani korespondować. Marszałek domaga się powołania nowej spółki, prowadzącej zakład w Czartorii. 

Łomża i okoliczne gminy pod ścianą
Inspektor Danuta Kamińska z wydziału rozwoju i funduszy zewnętrznych UM ostrzegała włodarzy kilkunastu gmin, że brak pozytywnej opinii z ich strony w sprawie przystąpienia do tej inwestycji może spowodować utratę przez Łomżę,gminy i zakład w Czartorii statusu RIPOK-u – Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych, co spowoduje jeszcze bardziej skomplikowane i utrudnione pozyskiwanie funduszy zewnętrznych. Ostrzegała też, że miasto Łomża jako beneficjent już jest i będzie najbardziej obciążone ryzykiem zwrotu dotacji unijnej na dotychczas sfinalizowaną budowę zakładu, zatem tym bardziej i kosztów poniesionych przy budowie nowej kompostowni.  
- Stoimy pod ścianą – oświadczył Piotr Niedbała, wójt gminy Turośl, polemizując z urzędnikami z Łomży. - My wam tylko wciąż dokładamy, a to nie jest rozliczone do końca, czy są jakieś zyski... 
- Wszyscy zostaliśmy postawieni pod ścianą, a Łomża pod najszerszą, gdyż to nie są ani pomysły miasta, ani zakładu w Czartorii – polemizował dyrektor Kułaga, przypominając, że od roku 2006, kiedy powstawała koncepcja wspólnego zakładu utylizacji odpadów w Czartorii koło Miastkowa dla Łomży i kilkunastu ościennych gmin, przepisy zmieniały się wielokrotnie. - Współfinansowanie zapisane jest w pierwszym i drugim porozumieniu naszego RIPOK-u między miastem, a gminami. 

Sceptycyzm i dobra wola wójtów
- Porozumienia pisane na kolanie, bo czas gonił... - ironizował przedstawiciel władz z Kolna. - Nie mamy dotąd zasad współpracy. Powstał olbrzymi majątek i wspólne nakłady znów będą potrzebne. 
Wójt Piątnicy Edward Łada i wójt Łomży Jacek Albin Nowakowski dopytywali się, czy i do kiedy mają czas na podjęcie decyzji, obciążającej ich przyszłoroczny budżet. Dyrektor Kułaga uspokajał, rozumiejąc „przedwyborczy dowcip”, że mają prawo wyboru tak lub nie oraz czas do 18. listopada. 
- To bardzo ogólne pismo, brak konkretów – krytykował przekazany wcześniej dokument Czesław Ołdakowski, wójt Wąsosza. Na konieczność prezentacji inicjatywy radom gmin zwrócił uwagę wójt Zbójnej Zenon Białobrzeski i zaproponował, aby prezydent Łomży ponowił pismo do burmistrzów i wójtów z kosztorysem oraz przygotował im „uchwałę intencyjną”. Burmistrz Szczuczyna Artur Kuczewski postulował „mniejszy pośpiech”, argumentując, że „może, za chwilę z innych źródeł pojawi się wyższe dofinansowanie”. - Być może, następnym razem ministerstwo czy województwo każe nam zrobić spalarnię - puentował z ironią Andrzej Cholewicki, sekretarz gminy Nowogród, a wójt Jerzy Wróblewski z Miastkowa uprzedzał, że „kary po kontrolach z WIOŚ spadają na gminy”.   

Mirosław R. Derewońko
wsp. red. Mariusz Śliwka

161121091207.gif
cz
śr, 27 sierpnia 2014 08:17

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0