niedziela, 11 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 573

Podyplomówka w MPWiK

I mnie się zdarzyło wyrzucić paragon do sedesu, kiedy lustrowałem kieszenie spodni przed wrzuceniem do prania. Za to serdecznie żałuję i nie proszę o wyznaczenie pokuty. Wydaje mi się, że zadośćuczyniłem opłacając rachunki. Cała ta wstrząsająca refleksja pojawiła się w związku z odezwą Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Łomży dotyczącą ściekowego savoir-vivre'u. Jest cała lista tego, czego nie można uściekawiać. Obok tak popularnych środków higieny i papierowych ręczników, do najbardziej egzotycznych należą smary, oleje i gruz. Wszystko to w połączeniu daje skuteczną blokadę, zatory w śmierdzącym krwiobiegu miasta. Trzeba więc umieć nie tylko mieć, ale też się pozbywać.

Tak naprawdę, żeby poznać całą specyfikę problemu, należałoby przejść przez paromiesięczny kurs względnie podyplomowe studia. Tak naprawdę każdy już płaci całkiem spore czesne.  Opłata „za wodę”, jaką uiszczamy rodzinnie w związku z posiadaniem systemu odprowadzania ścieków stanowi poważną pozycję w domowym budżecie. Jedna z największych zdobyczy cywilizacyjnych kosztuje miesięcznie grube stówki  
i tylko prąd elektryzuje moją żonę bardziej. To ona zajmuje się rodzinną buchalterią. Koszty sprawiają, że czuję się po trosze rozgrzeszony za ten wyrzucony do sedesu paragon. Dalej jednak nie mam zamiaru robić nic bezrefleksyjnie. To jak z zachowaniem alkoholika. Koszty nie usprawiedliwiają zapędzania się w swoich nagannych przyzwyczajeniach. Mniejsza o oficjalną listę MPWiKu Najważniejszy jest zdrowy rozsądek. Gdyby funkcjonował, jak należy, nie trzeba by było komponowania żadnych list. Jeżeli ktoś wyrzuca gruz do sedesu, nie powinien postrzegać siebie jako okaz zdrowia psychicznego. Prędzej czy później zasady fizyki oddadzą mu w dwójnasób. Sporo jeszcze jest do zrobienia, żeby nas przekonać. Z drugiej strony, nie ma gwarancji, że to, co wymyślą urzędnicy przyniesie, ogólnopozytywny efekt. Nowa ustawa śmieciowa miała zrewolucjonizować kwestię odpadów. Ucywilizować i uczynić świat lepszym. Lata konsultacji, dostosowywania ustawy do unijnych dyrektyw, hektogodziny pracy prawników i hektolitry polityków. Wreszcie cała masa inwestycji i ekspertyz. Efekt? Jest, jak było! Jedyne co się udało, to brak większych zmian. Mniejszych jest sporo, ale ostatecznie nas to mało interesuje. Śmieci znikają i tyle. Delikatnym plusem jest pojawienie się firm oczyszczających na wsiach. Niestety, w lasach pozostało po staremu. Gruz w ściekach to niewiele w porównaniu ze stosami odpadów w lasach. Przynajmniej go nie widać i  mobilizuje do szybkiego usunięcia problemu. Zarządzenia, odezwy, a w szczególności głupie odezwy niczego nie zmienią. Interweniować trzeba jak najszybciej, a powszechna edukacja nic tu na krótką metę nie pomoże. To nie jest szybki i skuteczny lek na ból głowy. Nie pomogą też kary. Bo niby kogo ukarać?! Skoro nie pomoże kij, weźmy się za marchewkę. Może tak konkurs z nagrodami. Ukarać wszystkich nie można, ale nagrodzić – czemu nie? Na przykład półrocznym talonem na występy Dody, a dla młodszych jakiś wirtualny cash na zakupy super postaci w nowej grze. Po co komu się uczyć, od tego trzeba myśleć?!

Mariusz Rytel

cz
cz, 14 sierpnia 2014 08:11

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0