niedziela, 11 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Żołnierze i kombatanci przed 94. rocznicą Cudu nad Wisłą

- Mój wujek ze strony mamy zginął w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 r., a pod Żytomierzem ojciec ścinał szablą „czubki” bolszewikom... - wspominał Józef Poteraj (lat 80), więzień stalinowski w latach 50., podczas spotkania kadry Wojska Polskiego i przedstawicieli organizacji kombatantów z prezydentem i starostą z okazji Święta Wojska Polskiego. - Każda rodzina polska jest związana z żołnierzami... – opowiadał - Każdy w '39 wiedział, że na pewno coś się stanie... Do rodzinnej wsi Trzaski niedaleko Śniadowa ze wschodu i zachodu wiatry zaczęły przewiewać.... Niewielki oddział przemaszerował i poszedł dalej. Drugiego dnia inny oddział zbierał prowiant dla konnicy, a później potrzeba było koni dla Wojska Polskiego. We wrześniu '39 spodziewaliśmy się wojny z Niemcami...

A wczesnego ranka pojawili się na koniach sybirackich inni: w pałatkach, w czapkach z czerwonym szczytem... - Matka krzyknęła : „Boże, bolszewicy...” - mówił oficerom i kombatantom w ratuszu pisarz. - Pamiętaliśmy to największe draństwo w historii ludzkości od rewolucji październikowej... Patrzyliśmy, jak „ze spuszczoną głową, powoli idzie żołnierz z niemieckiej niewoli...”. Jesienią '44 znowu polscy żołnierze. Radość przeogromna, ale szybko minęła, bo na rogatywkach nie było orła polskiego w koronie. Entuzjazm, radość życia? Każdy zaczął myśleć, nie wypowiadać się otwarcie.

Z nadzieją, że Ukraina nie powtórzy się w Polsce
Autentyczna historia Józefa Poteraja, której fragmenty przedstawił z pamięci, splotła się z pełnymi troski co do przyszłości Ojczyzny i polskiej armii wypowiedziami uczestników wizyty w ratuszu na dwa dni przed 94. rocznicą zwycięskiej Bitwy Warszawskiej. Prezydent Mieczysław Czerniawski zaakcentował, że „to święto skłania do refleksji, co wydarzyć się może” za wschodnią granicą. - Bądźmy szczęśliwi, że w granicach Polski możemy mówić o pokoju, aby nigdy nie przydarzyła się sytuacja, jaka trwa u naszych sąsiadów – mówił prezydent. - Łomża zawsze była z wojskiem, nasze babcie i dziadkowi opowiadali... Zadaniem władz jest wspierać dowództwo jednostki wojskowej. 
Wątek pielęgnowania szczytnych tradycji żołnierskich w Polsce i w Łomży podjął starosta Lech Marek Szabłowski. – Wojsko łomżyńskie może nie jest w odwrocie, ale liczba żołnierzy maleje i pozycja jednostki i warsztatów kruszy się. W naszej wyobraźni krążą myśli, o których wspomniał prezydent, lecz jesteśmy pełni nadziei, że nas tak dramatyczne jak na Ukrainie sytuacje nie dotkną... Poseł Lech A. Kołakowski (PiS) stwierdził, że „wojsko jest w trudnej sytuacji geopolitycznej”. - Żeby był pokój, trzeba się zbroić... – przypomniał poseł i skrytykował malejący od kilku lat budżet dla wojska. Podziękował za wsparcie jego inicjatywy poselskiej ws. wzmocnienia personalnego i finansowego batalionu w Łomży i rozbudowy warsztatów technicznych. - Sytuacja, w jakiej się znajdujemy, jest bardzo poważna – stwierdził, nawiązując do Ukrainy. - 70. lat od zakończenia II wojny światowej to najdłuższy okres pokoju w naszej części Europy tym i poprzednim tysiącleciu...

100 tysięcy żołnierzy to na obronę Polski za mało
Ppłk Adam Krystowczyk, komendant Wojskowej Komendy Uzupełnień, podał że ma w dyspozycji 6 oficerów i 14 pracowników. W ciągu kilku lat ok. 50 łomżyniaków wstąpiło do służby zawodowej w Białymstoku, Orzyszu, Gołdapi, Węgorzewie – poinformował oficer. - Mają pracę, na weekendy przyjeżdżają do Łomży. 2 tysiące 700 zł brutto zarabia szeregowiec zawodowy. Obecnie mamy 67 kandydatów do szkół wojskowych, siedmiu absolwentów szkół dostało się do Wojskowej Akademii Technicznej, m.in., na logistykę. Dwóch łomżyniaków zdało do Wyższej Szkoły Sił Powietrznych. 
Kierownik Warsztatów Technicznych Jednostki Wojskowej 4226 mjr Krzysztof Rabek podziękował za życzenia pod adresem żołnierzy. - Niezbadane są wyroki boskie i kadrowe w najbliższych latach – konkludował. - Remontujemy sprzęt z województw: mazowieckiego, warmińsko-mazurskiego i podlaskiego. Sprzęt, na którym żołnierze jeżdżą i z którego strzelają, przyjeżdża lub grupy serwisu wyjeżdżają. Chwalą nas w Regionalnej Bazie Logistycznej w Warszawie i szefowie w Bydgoszczy. 
Żołnierze martwili się, że bywa, iż pracownicy warsztatów zarabiają od 1200 do 1600 zł na rękę i że od lat nie dostali podwyżki. Jeden oficer współczuł kadrze cywilnej, że zarabia „stawki żałosne”, ma kształcić dzieci i utrzymać siebie i dom. Ppłk rezerwy Ryszard Matuszewski krytykował rząd za to, że „na początku przemian miało być 150 tys. żołnierzy, potem 120, a teraz, zdaje się, 80 plus 20 tysięcy Narodowych Sił Rezerwowych. To na obronę kraju prawie 40ilionowego narodu  za mało”.

Święto Wojska Polskiego w Łomży

Przed pomnikiem 33. Pułku Piechoty przy alei Legionów 133 rozpoczyna się w czwartek o godz. 10. uroczysta zbiórka żołnierzy i pracowników Warsztatów Technicznych Łomża. Na terenie pod koszarami jednostki wojskowej 4226 od godziny 11. będzie można oglądać sprzęt i wyposażenie wojskowego. Spotkanie żołnierskich pokoleń zostanie połączone w samo południe z promocją 16-pocztówkowych zestawów kart pocztowych pt. „Obiekty obronne Ziemi Łomżyńskiej – schrony polskie 1939”. Impreza „Wojsko na swojsko” przy Klubie Garnizonowym wystartuje o godz. 16.
Obchody rocznicy w piątek zaczną się od złożenia kwiatów pod pomnikiem 33. Pułku Piechoty o 9.30 na pl. Jana Pawła II. Msza św. w intencji Ojczyzny i żołnierzy WP o godz. 10. w Katedrze poprzedzi koncert Międzynarodowej Młodzieżowej Orkiestry Dętej Wersalinka o 11. na Starym Rynku. Uroczystości zakończą się o 12. zapaleniem zniczy na mogiłach 1920 na starym cmentarzu.

Mirosław R. Derewońko
wsp. red. Mariusz Śliwka

161121091207.gif
mm
śr, 13 sierpnia 2014 19:11
Data ostatniej edycji: 2014-08-13 21:51:44

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0