poniedziałek, 05 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Pielgrzymi w drodze...

Ma 35 lat, żonę i syna. Z zawodu jest informatykiem i na pieszą pielgrzymkę z Łomży na Jasną Górę wyruszył dziś po raz 16., a raz był z pieszą pielgrzymką w Ostrej Bramie.
- Idę, bo mam po co – mówi Lech Kossewski ze Stawisk - Mam swoje intencje. Muszę Bogu podziękować i poprosić.
Pielgrzymów takich jak on, z zamiarem przejścia przez dwa tygodnie około pół tysiąca kilometrów w piątkowy poranek z Łomży wyszło ponad stu. Ilu dokładnie nie wie nawet dyrektor pielgrzymki ks. Piotr Mazurek.
- W Katedrze, podczas porannej Mszy świętej, było jakieś 500-600 osób. Oni wszyscy pójdą z nami, część tylko kawałek, dużo do pierwszego postoju po 10 km, ale wielu aż do Sulęcina czyli pielgrzymować będą przez cały dzień – mówił ksiądz Mazurek.

Pielgrzymów 30. Łomżyńskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę z miasta wyprowadzał biskup Janusz Stepnowski. Ordynariusz łomżyński przewodniczył też porannej Mszy świętej podczas której modlono się w intencji wszystkich pielgrzymów.
- Pielgrzymka, to nie podróż. Pielgrzymka ma konkretny cel. To trud fizyczny i duchowy. Po drodze będą chwile zmęczenie, zwątpienia, ale wy będziecie razem zmierzać do tronu Matki Bożej na Jasnej Górze i razem się wspierać -  mówił w kazaniu biskup podkreślając, że Jezus Chrystus całe życie był pielgrzymem. 
Biskup Stepnowski podkreślał także, że podczas pielgrzymki idący pątnicy razem się modlą, ale jest też modlitwa indywidualna.  
- Przyjąć Chrystusa to sprawa indywidualna. Można go przyjąć, ale można też odrzucić – mówił nawiązując do czytanego podczas Mszy fragmentu Ewangelii. - Wy przyjęliście Chrystusa. Za Chrystusem kroczycie do tronu Jego Matki. Ale pielgrzymka to jest też czas nawrócenia – być może innych, którzy będą was obserwować. Ten trud będzie świadectwem waszej wiary w tym dzisiejszym świecie i wezwaniem aby szukać tego co w życiu jest najważniejsze. 
Pielgrzym Lech Kossewski mówi, że każdy z pielgrzymkowych dni jest dla niego wielkim wysiłkiem fizyczny.  Ale dla niego jest też wielkim odpoczynkiem duchowym, który rekompensuje zmęczenie.
- To jest takie fajne gdy dookoła widzisz i czujesz wspólnotę i życzliwość. Człowiek się cieszy jak widzi dobroć obcych ludzi, którzy bezinteresownie, przygotowują posiłki dla pielgrzymów, czy przyjmują nas w sowim domu na noc – opowiada.

cz
pt, 01 sierpnia 2014 07:58
Data ostatniej edycji: 2014-08-01 18:26:09

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0