niedziela, 04 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Zawisną plandeki albo... pofruną setki tysięcy złotych

- Złożyliśmy pismo do prezydenta, żeby przyznał około 20 tysięcy złotych na zawieszenie od góry plandek na skraju dachu wiaty obok hali targowiska przy ul. Sikorskiego, aby chroniły kupców i ich stoiska przed zacinającym wiatrem i deszczem – informuje Arkadiusz Kułaga, dyrektor Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Łomży. Prawie trzy miesiące temu 65 kupców z wiaty skarżyło się w piśmie do prezydenta Łomży Mieczysława Czerniawskiego na zimno i dmuchawy jak w tunelu aerodynamicznym oraz za wysokie opłaty targowe. Włodarz dzisiaj nam odpowiedział, że plandeki będą montowane w tym roku, a opłaty leżą w gestii MPGKiM, które przeanalizuje zasadność obniżki pod względem finansowym.

Wiata przy hali targowej
Wiata przy hali targowej

Przypomnijmy: kupcy z wiaty pisali o podmuchach wiatru w deszczowe dni, zwiewających towary na ziemię i zalewających towar na stoiskach, zwłaszcza obrzeżnych. Prosili o zgodę na stałe stoły i lady, których nie musieliby codziennie rozbierać i składać. Chcieli obniżenia opłaty z 2 zł do 1 zł za metr kwadratowy stoiska, niezależnie, czy handlują w dzień zwykły, czy targowy (wtorek, piątek). „Bardzo często nie jesteśmy w stanie pokryć kosztów” prowadzonej działalności, natomiast opłaty za metr kwadratowy stoiska pod wiatą „przewyższają ceny opłat na hali, pomimo gorszych warunków pod wiatą”.

Konstrukcja wiaty niezaprojektowana pod wiatr
- Tak, projektant hali targowiska miejskiego i wiaty wyraził zgodę na wykonanie osłony pionowej o wysokości półtora metra od góry, żeby ograniczyć zacinający deszcz i śnieg – opowiada dyrektor MPGKiM. - Jeżeli zawiesilibyśmy wokół dachu plandeki, naciągnięte na linkach, niefruwające pod wpływem wiatru, to wiata nie wymagałaby przeprojektowania ani wzmocnienia konstrukcji. Jednak gdyby trzeba było zrobić więcej, jeśli plandeki okazałyby się nieskuteczne, to i wiata wymagałaby przeprojektowania i wzmocnienia pod kątem tzw. stężeń, ponieważ nie została zaprojektowana na obciążenia boczne, powstające pod wpływem silnego wiatru. Nie wiemy, co postanowi prezydent. Jeśli plandeki czy osłony zadziałają, to na tym poprzestaniemy, lecz jeśli nie, to zacznie się dalsza procedura... Przeprojektowanie i solidne zabudowanie ścian to będzie szło w setki tysięcy złotych...
Administrujące targowiskiem miejskim MPGKiM zabroniło już kupcom spod wiaty samowolnego wieszania plandek i płacht, ażeby oddany w tym roku obiekt nie zaczął przypominać slumsowatej, obwieszonej foliami ze wszystkich stron olbrzymiej szopy targowiska po sąsiedzku, tzw. ruskiego. Czy kolor plandek, materiał i wzornictwo zostaną poddane ocenie plastyka...? Zdaniem dyrektora, raczej nie, zaś kolor – być może – będzie brązowy... MPGKiM nie zamierza tego przedsięwzięcia finansować ze swego budżetu, gdyż nie jest to związane z bieżącym utrzymaniem i działalnością targowiska. Według dyrektora, to dalsza inwestycja miasta, jakby dalszy ciąg budowy hali targowej.

Prezydent nie obniży opłat bez dyrektora MPGKiM

- Nie jestem zainteresowany obniżeniem opłat za prowadzenie sprzedaży na targowisku miejskim, ponieważ to są przychody do naszego budżetu – otwarcie deklaruje dyrektor MPGKiM Arkadiusz Kułaga. - Nie zgadzam się na takie obniżki i ich nie wspieram, ale to moje zdanie, a prezydent ma własne. Ostatecznie i tak opłaty będzie musiała uchwalić Rada Miasta, która ostatnią regulację opłat na tym poziomie przyjęła w 2003 r.. Realna wartość złotówki ponad 10 lat temu była inna niż dziś. Od 2003 r. opłata za metr kwadratowy stoiska w Łomży nie była nawet waloryzowana i zmieniana. W Szczuczynie wynosi 1 zł 50 groszy za mkw., bez względu na to, czy dzień zwykły, czy targowy.
Sceptycznie do obniżania kupcom kosztów handlu podchodzi również Andrzej Wądołkowski (lat 65), od 2003 r. kierujący hala targową z „przyległościami” jak targowica miejska. - W niektórych miastach jest trochą taniej, a w niektórych dużo, dużo drożej – powtarza kierownik. - Oświetlenie, sprzątanie i wywóz śmieci, których jest bardzo dużo, konserwacja: przecież to wszystko kosztuje...
Pod wiatą jest miejsce na 90 stanowisk, z których najwięcej to małe, 9-metrowe stoiska, ale są i 36-metrowe. Króluje branża owocowo-warzywna, jest też trochę odzieży i artykułów przemysłowych.

Mirosław R. Derewońko

161121091207.gif
cz
cz, 31 lipca 2014 15:39

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0