niedziela, 04 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Modlitwa pielgrzyma o cud wiary, miłości i uzdrowienia

- Pielgrzymka to nie jest taka prosta wyprawa, że weźmie się plecak na ramię i powędruje sobie w siną dal... – uśmiecha się ks. Piotr Mazurek (lat 43), od dziesięciu lat kierownik Pieszej Pielgrzymki Łomżyńskiej na Jasną Górę, która po raz trzydziesty 1. sierpnia wyrusza z Łomży do Częstochowy. - A ja po raz pierwszy na pielgrzymkę wyruszyłem, kiedy byłem po pierwszym roku Wyższego Seminarium Duchownego w Łomży. Miałem wtedy chyba 23 lata... Powodowała mną ogromna chęć przygody, przeżycia czegoś nowego, czego dotychczas nie doświadczyłem.

Ks. Piotr Mazurek
Ks. Piotr Mazurek

Moje najdłuższe wyprawy w życiu odbywałem w góry. Tydzień łażenia po Tatrach od rana do wieczora: oglądanie szczytów górskich, podziwianie majestatu przyrody, chłonięcie widoków i zmęczenie. Chodziłem w grupach 3-5osobowych. Byliśmy paczką bardzo dobrych znajomych z Ostrowi Mazowieckiej skąd pochodzę. To były zupełnie inne wyprawy niż prowadzenie pielgrzymek na Jasną Górę: zmęczenie fizyczne i odpoczynek psychiczny podobne, ale po drodze na Giewont nie odmawialiśmy różańca, ani nie czytaliśmy Pisma Świętego. To był również piękny czas rozmów przyjacielskich, snucia opowieści i spotkań z góralami. Natomiast wymiar duchowy wędrowania poznałem dopiero na pielgrzymce. Uświadomiłem sobie, że można przez dwa tygodnie przejść blisko 450 kilometrów, upewniając się o sile wiary i ucząc się wiary. Wydaje mi się, że większość ludzi którzy nie wybrali się na pielgrzymkę, ma o niej stereotypowe wyobrażenie: pątnicy w workach pokutnych biorą do ręki różaniec i modlą się od rana do wieczora. A tak nie jest. Modlitwy, śpiewy i spotkania z drugim człowiekiem w czasie pielgrzymki to nie jest nic sztywnego, co człowieka męczy. Nie lubiłem nigdy modlić się godzinkami do Najświętszej Marii Panny. A od pierwszej swojej pielgrzymki tę modlitwę uwielbiam. W wielu świątyniach godzinki są śpiewane w taki smutny sposób, a w trasie daje się odczuć wielką werwę i jakieś radosne zaangażowanie. Podczas pielgrzymki modlimy się fragmentami Pisma Świętego, które prowadzący grupę ksiądz objaśnia. W czasie lektury Biblii w domu często nie zastanawiamy się, jak dane słowa odnoszą się do nas samych. A ksiądz odnosi je do codziennego życia, pokazując na przykładach, że Biblia, czyli Słowo Boże, nadal jest aktualne.
Ostatnie dziesięciolecia spowodowały, że na pielgrzymki chodzili i ci, którzy głęboko wierzyli, i ci zbuntowani przeciwko ustrojowi. Skład grup pokazuje pełen przekrój wiekowy i społeczny. Naród polski jest bardzo maryjny, w czym postrzegam zasługę ślubów króla Jana Kazimierza i działań kardynała Stefana Wyszyńskiego, który skupiał Polaków wokół jednego miejsca. To jego zasługa, że tak wielu pobożnych i poszukujących ludzi podążało do stolicy duchowej i przybywa co roku. Nie tylko w sierpniu, kiedy rzesze pielgrzymek kierują się ku Jasnej Górze. Kiedy mamy radości i problemy, klękamy przed obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej, prosząc o błogosławieństwo i jej wstawiennictwo. Modlitwa „Pod Twoją obronę uciekamy się...” musiała być wysłuchiwana, bo to nie jest przypadek, że za sprawą Maryi ludzie wierzący tak często otrzymywali pomoc. Ja nigdy nie modliłem się o cuda, zdrowie czy rzeczy nadzwyczajne, ale o wiarę i rozeznanie powołania: czy obrałem w życiu właściwą drogę i czy na niej pozostanę. Jak patrzę na najbliższe otoczenie rodziny i znajomych, to wielu z nich doświadczyło pomocy Maryi. Dzięki modlitwie kilka osób odeszło od alkoholizmu, bo wiedzieli że idę do Częstochowy w ich intencji spokoju ich żon i troski o dzieci. Jeden bardzo bliski mi człowiek przed pielgrzymką miał prawie śmiertelny wypadek. Dojeżdżałem do niego kilka dni z trasy, żeby czuwać i pomodlić się w jego intencji. Przeżył. Lekarze stwierdzili, że to cud... Stało się tradycją pielgrzymki, że przed różańcem i koronką do Miłosierdzia Bożego na kartkach ludzie piszą swoje intencje. Przez lata zauważyłem, o co głównie się modlą. Uczniowie – o dobre przygotowanie się do matury i dostanie się na studia oraz o szczęśliwe założenie rodziny. Starsi, ale też często dzieci – o wyjście kogoś bliskiego z nałogu, zwłaszcza alkoholizmu, który od wieków jest naszą wadą narodową. Ludzie modlą się o zgodę w rodzinie, żeby po ludzku okładało się między bliskimi, o łaski i Boże błogosławieństwo. Po ostatnich przemianach w kraju częsta stała się intencja nie o znalezienie dobrej pracy, ale o znalezienie pracy jakiejkolwiek...  W ciągu tych 10. lat, gdy kieruję Pieszą Pielgrzymką Łomżyńską, gros starej kadry odeszło po 20 czy więcej latach, ze względu na wiek, choroby lub niedostanie dwóch tygodni urlopu w prywatnych firmach. Co roku szukamy nowych ludzi, którzy chcieliby służyć pielgrzymce, na przykład przez pięć lat, na których mógłbym polegać. W latach 80. i 90. częściej niż obecnie ludzie zgłaszali się samorzutnie, żeby mi pomóc. Teraz też to się zdarza, ale rzadziej. Większość usług trzeba opłacać, niekiedy słono, rządzą prawa rynku. Miałem dwa, trzy lata temu kryzys, by odejść od kierowania pielgrzymką, ale minęło mi... Trzy miesiące przed pielgrzymką jestem wolontariuszem. Przygotowuję ją w ramach swojego wolnego czasu, pełniąc codziennie obowiązki w parafii katedralnej. Jednak gdy około 800-osobowa grupa pielgrzymów z Diecezji Łomżyńskiej wkracza na Jasną Górę, to śpiew jest plastrem na moje serce, że wszystkie rany szybko się goją. Dziękuję Matce Bożej, że znowu się u Niej spotykamy, że znowu dotarliśmy szczęśliwie, że kolejny raz się udało. Widząc serdeczne uśmiechy pielgrzymów i słysząc słowo „dziękuję”, nabieram energii na kolejny rok pielgrzymowania do Królowej Polski...

cz
cz, 31 lipca 2014 08:30

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0