niedziela, 04 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Na plaży za dnia trzeźwi, z mostu nikt nie skacze

- Na szczęście, w tym roku nie zdarzyły się nam jeszcze „złamane dusze” - opowiada kierownik grupy ratowniczej na łomżyńskiej plaży miejskiej nad Narwią Tomasz Duda (lat 27), który od 15 lat wraz z ratownikami zawodowymi i młodszymi adeptami czuwa nad bezpieczeństwem kąpiących się w rzece i porządkiem na brzegu w pobliżu mostu im. Majora Hubala. - Dobrze, że „śmiałków” nie ciągnie do skoków z mostu, bo woda tam nie ma nawet trzech metrów. Sprawdzaliśmy to sondą. Poza tym, na plaży i w okolicy wszystko w porządku, gdyby nie parę przykrych sytuacji z pijakami. Lubię tu pracować: to moje hobby od dziecka i wartościowy sposób spędzania wakacyjnego czasu.

Plaża (fot. archiwum)
Plaża (fot. archiwum)

Ratownik Mateusz Duda owe przykre nie tylko dla interweniujących, ale – przede wszystkim – dla wypoczywających na plaży w Łomży sytuacje określa eufemizmem: - „Przychodzą z alkoholem i musimy się z pijakami użerać, i wypraszać z plaży”. W sobotę rano było trochę inaczej, bo to pani sprzątająca na plaży, a wcześniej ochroniarz, przed przyjściem letników denerwowali się z powodu nietrzeźwego towarzystwa, które urządziło sobie balangę na trawie. - Pijani byli, butelek walało się wkoło mnóstwo, wezwaliśmy policję, a policja ich nie zabrała! - opowiada zbulwersowany prezes Leszek Muczyński z Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, które jako jedyne zgłosiło tego roku chęć prowadzenia kąpieliska miejskiego. - Mamy skakać, życie oddawać za łachudrów?!

Szkło w wodzie, łupinki na talerzyku
„Łachuderstwo”, zdaniem prezesa WOPR, przychodzi tu wieczorami, po godzinie 19., kiedy pracę kończą ratownicy zawodowi. Przychodzą z bulwaru, gdyż tam jest monitoring, zaś na plaży nie ma. - W sierpniu ubiegłego roku naliczyliśmy w jeden weekend 560 puszek i butelek po piwie, winie i wódce – zżyma się Leszek Muczyński (lat 65), przygotowując się do kursu motorowodnego, na jaki czeka para zakochanych przy moście. - Przecież łachudrów powinni stąd zabrać i jakoś odizolować.
Zanim tę drażliwą kwestię rozpatrzy komendant miejski policji, prezes WOPR ma też pochwałę dla dwóch policjantów, którzy nie tylko przejechali się z fasonem obok rozprażonych ciał, lecz wybrali się patrolem pieszym poza plażę, gdzie ścieżką między suwaranmi dochodzi się do Portu Łomża. - Jednak ponad 90 procent odwiedzającej plażę społeczności jest dobrze wychowana i jest kulturalna.
I takich właśnie ludzi z Łomży i sąsiednich miejscowości zwykle spotyka się na trawie, brzegu czy w wodzie. Umieją się zachować, nie klną, nie palą i nie śmiecą. Gdy ujrzałem dwóch ok. 30-letnich panów, gryzących pestki słonecznika, zbierających łupiny do talerzyka, wprost oniemiałem. Można.
- Wracamy zadowoleni, weseli, ale trochę już głodni – mówi Kamil Galanek (lat 17) z Łomży, który ze swoją o rok młodszą sympatią Moniką Welszyng z uśmiechem spędza czas z dwójką krewnych z Porytego: 14-letnia Emilą Mieczkowska i jej 13-letnim bratem Dawidem. - Przyjechali na wakacje do brata ciotecznego, więc jutro też zabiorę ich na plażę. Nie mamy daleko, pół godziny spacerem. 
Wystarczą dwie butelki wody niegazowanej – Monika z racji na aparat ortodontyczny z gazem pić nie może – dwa koce, dwa ręczniki. Można dziewczynę pouczyć pływania, żartować z krewniakami i mieć nadzieję, że się na ostre szkło na dnie – jak Monika - nie nadepnie lewą nogą. I prawą. Pech?

Plaża czysta, w toaletach całkiem znośnie
Oparci o wieżyczkę obserwacyjną, stoją w pomarańczowych koszulkach z nadrukiem „Ratownik WOPR” Igor Ostrowski (lat 17) i Mateusz Konopka (lat 15). To „przedłużenie wzroku” ratowników zawodowych. Mają ambicję pójść w ich ślady. Szkło?! Zdziwieni, nikt dotąd się na to nie skarżył; a w wodzie i na brzegu są pokruszone skorupki małży. Co tu robią? - Ciekawi mnie i podoba mi się ten zawód – wyjaśnia motywy służby Igor. - Planuję wstąpić po maturze w szeregi policji i zdawać do szkoły w Szczytnie, dodatkowe punkty za kurs i staż ratowniczy na kwalifikacji się przydadzą.
- A dla mnie ważne było, żeby oswoić się z wodą, wcześniej się bałem wejść do jeziora popływać – wyjawia własne motywy Mateusz. - Poznaliśmy się z Igorem na kursie w początku maja. Prowadził go do połowy czerwca w soboty i niedziele od godz. 8. po dwie godziny pan Tomasz Malinowski. Zajęcia odbywały się na basenie Szkoły Podstawowej nr 10 w Łomży i na zalewie w Stawiskach. 
Ani wakacyjnych zajęć, ani wody do kąpieli na świeżym powietrzu nie mieli chłopcy z Zambrowa, zatem 16-letni Krystian Kulesza zabrał dwóch 13-latków czwarty dzień z rzędu nad rzekę. Wszyscy roześmiani od ucha do ucha, tym bardziej, że jeden z pijaków przy moście obiecał dać Michałowi 10 zł za 10 pompek na kostkach i szczuplutki chłopiec wygrał. - Koledzy dobrze się zachowują, nie mam zastrzeżeń – chwali ich Krystian. - Podoba nam się: plaża czysta, w toaletach całkiem znośnie.
Marlena Klechowska (lat 31) dodałaby „jeszcze”, bo najbardziej irytuje właśnie – jej zdaniem – za rzadkie serwisowanie toalet bezodpływowych, które do tego znajdują się w tym samym kontenerze co przebieralnie. W sobotę było „znośnie”, ale co się zdarzy wraz ze wzrostem temperatur latem...? - Będzie śmierdzieć na kilometr! - wieszczy zwolenniczka abstynencji nikotynowej w towarzystwie dzieci, od których roi się na plaży. Z psami obsługa ludzi wyprasza, rowery stoją karnie w stojaku...
Do domu wraca z rowerem i 16-letnim Jakubem Choinką po trzech godzinach na plaży ciut opalony Oskar Łukasik. - Przyjemnie czas spędziliśmy, dużo znajomych, pogoda sprzyja, wolno kąpać się i opalać do woli – ocenia Oskar. - Szkoda, że ludzie bez rozumu ognisko palili, aż straż przyjeżdżała. 
Mirosław R. Derewońko

cz
nie, 06 lipca 2014 11:06

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0