czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 567

Łomżyńska kasa...

Margaret Thatcher zwykła mawiać, że cudze pieniądze mają to do siebie, że zawsze się kończą, a socjalizm upaść kiedyś musi. Iron woman miała rację, podobnie jak wielu jej poprzedników i następców w encyklopedii bon motów. Większość myślicieli ma jednak taką przypadłość, że nigdy nie odpowiada na pytania wprost. A kiedy zaczynają mówić o czymś niepytani, to horoskop w „Życiu na gorąco” jest bardziej konkretny.

Mam pretensję do Margaret, że nie powiedziała, kiedy. Kiedy skończą się cudzie pieniądze? Jakie są tego objawy? Jakie mogą być skutki? To nie są wcale pytania z oczywistą odpowiedzią. Jeżeli skończą się cudze pieniądze, możemy być zmuszeni pożyczać od rodziny. W efekcie 123 lata niewoli i upokorzeń, może okazać się obozem harcerskim w Nowolipkach, z suto zastawionym stołem klasztornej kuchni. Wracając do tematu, gdybyśmy wiedzieli, kiedy kończą się cudze pieniądze, od razu dowiedzielibyśmy się, kiedy skończy się socjalizm. Ten ustrój może i nie byłby do końca taki zły, gdyby nie błędne założenia u jego zarania. Żeby „zorać” socjalizm trzeba było zaorać bolszewizm. Tego natomiast wyplenić się nie da. Zawsze trochę zostanie, później się ukorzeni i się rozrośnie. Taki mlecz udający różę bez kolców. Trochę się gdzieś przepoczwarzy i może dalej wydawać cudze pieniądze. Problem polega na tym, że cudze znaczy w tym wypadku nasze. Tymczasem władza na każdym szczeblu zachowuje się, jakby wydawała znalezione. 

W Łomży, na przykład, trzeba będzie zapłacić w efekcie afery śmieciowej jakieś milion 200 tysięcy złotych kary. Można byłoby te pieniądze przekazać na podwyżki dla nauczycieli albo postawić po browarku wszystkim mieszkańcom w najbliższy weekend. Być może, to drugie rozwiązanie jest nawet bardziej ekonomiczne. Spora część tych pieniędzy wróciłaby do kasy miasta w ramach funduszu do walki z uzależnieniami. W przypadku podwyżek dla nauczycieli kasa wyjechałaby za parę lat dorabiać się za granicą. Dobra nieważne! Można byłoby te pieniądze wydać na milion różnych sposobów po złotówce. Niestety, wydamy je prawdopodobnie / z pewnością, na skutki afery śmieciowej. Jeden pan z drugim panem i tak dalej... Kto za to płaci, oczywiście, nie panowie, tylko Państwo. My płacimy. Oczywiście, oni też, ale w tym wypadku bardziej ich prywatne korzyści nijak się mają do publicznego ryzyka. Można byłoby zapytać, gdzie są urzędnicy, dlaczego nie dopilnowali? Dlaczego część z nich zdezerterowała z pola walki o przejrzystość i sprawiedliwość? Nie ma się czego wstydzić, drodzy państwo. Jak Jagiełło szedł na Malbork, załogi krzyżackich zamków poddawały mu się hurtowo. Nie dlatego, że się bali. Warto jednak pamiętać, że Malborka nie zdobył. Publiczne pieniądze mu się skończyły.  

Mariusz Rytel

cz
cz, 03 lipca 2014 08:17

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0