czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Ze wzgórza na szczyt

Kiedy większość pielgrzymów kończy ostatnie przygotowania do drogi na letnich pątniczych szlakach, oni zdążyli już wrócić.
- To była najtrudniejsza wyprawa w jakiej braliśmy udział – mówią zgodnie uczestnicy rowerowej pielgrzymki na Święty Krzyż zorganizowanej przez parafię Krzyża Św. w Łomży.
Łomżyńskie wzgórze Krzyża, od góry Krzyża Świętego, serca Gór Świętokrzyskich dzieli ponad 370 kilometrów.
- Ta pielgrzymka to typowy przykład wielu innych sytuacji jakie przeżywamy w życiu – mówił ks. Andrzej Godlewski, podczas ostatniej „polowej” Mszy św. na pielgrzymce. - Miało być lekko i szybko, wyszło niezwykle ciężko.

Góry Świętokrzyskie, stosunkowo niewielkie wydają się wyłącznie, kiedy patrzy się na mapę. Rzeczywiście, po kilku wyprawach na Litwę, i w ubiegłym roku do Rosji, by oddać hołd pomordowanym w Katyniu i zmarłym w katastrofie pod Smoleńskiem, ostatnia rowerowa pielgrzymka z parafii Krzyża Św. wydawała się najłatwiejszą. Prawie tysiąc kilometrów ubiegłorocznej wyprawy, pokonywanych bez nawet kropli deszczu, w pełnym słońcu przez terytoria trzech krajów, odbyło się stosunkowo niewielkim wysiłkiem fizycznym rowerowego pielgrzymowania, w porównaniu z tegoroczną pielgrzymką. Święty Krzyż okazał się niezwykle trudny do zdobycia. Masyw Gór Świętokrzyskich jest wyraźnie zaostrzony od strony północnej. To pozostałości lodowca, który wycofał się z tych ziem jakieś 2 mln. lat temu. Można się o tym dowiedzieć od dobrze poinformowanych świętokrzyskich przewodników, ale już po dotarciu na miejsce. Sama wiedza, daje niewielkie wytchnienie w fizycznym zmęczeniu. Pielgrzymka nie dość, że wjeżdżała od północy to jeszcze pod wiatr. Porywy dochodzące od 7 m/s. skutecznie hamowały zjazdy i „dobijały” peleton podczas kilometrowych podjazdów. Niełatwo było tam dotrzeć. Może dlatego, że wieźli niewielki krzyż zrobiony z kawałka drewna, które rosło na Golgocie?!

Klasztor na Świętym Krzyżu (dawniej benedyktyński dziś prowadzony przez oblatów), to jedno z najstarszych sanktuariów w naszym kraju. Kult Krzyża, rozwija się tu od tysiąca lat wokół pięciu cząstek drewna, z którego zbudowany był Chrystusowy Krzyż. Zamknięte w relikwiarzu, gromadzą setki tysięcy wiernych każdego roku. Według legendy relikwie pojawiły się tu dzięki węgierskiemu księciu Emerykowi, który bawił na polowaniu razem z księciem Bolesławem, późniejszym królem Polski. Jak to z legendami bywa, nie obyło się bez cudu. Anioł kazał księciu zostawić w tym miejscu to, co ma najcenniejszego. W miejscu, gdzie trwał kult pogańskich bóstw. Jak to z legendami bywa, w każdej jest ziarno prawdy. 
Krzyż na stałe związał się z tą górą. Nawet, kiedy klasztor był doszczętnie burzony, ojcowie mordowani, a  relikwie musieli ukrywać okoliczni mieszkańcy. A może zwłaszcza wtedy tam był. Podczas najazdów Tatarów, Litwinów, Szwedów, Rosjan, Niemców. Hitlerowcy zorganizowali tam ciężkie więzienie dla jeńców radzieckich. Na ścianach muzealnej części klasztoru są jeszcze zachowane napisane cyrylicą ostrzeżenia: Ludożerstwo zabronione pod karą śmierci! Kilkadziesiąt lat wcześniej w podobnych warunkach ginęli tam polscy powstańcy więzieni przez Cara. Nie można przecenić i nie wypada nie docenić roli Krzyża w tym, że dzisiaj możemy jako Polacy pielgrzymować tam, z podniesionym czołem. Nawet pod wiatr. Nie jest to wielka przeszkoda, kiedy uświadomimy sobie, że wiele pokoleń trwało dzielnie tam na świętokrzyskim szczycie i tu na wzgórzu w Łomży, kiedy wiał o wiele silniejszy wiatr historii.

Mariusz Rytel

161121091207.gif
fot. Tadeusz Babiel
fot. Adam Babiel
fot. Tadeusz Babiel
fot. Tadeusz Babiel
fot. Jarosław Kucisz
fot. Jarosław Kucisz
fot. Jarosław Kucisz
fot. Jarosław Kucisz
fot. Jarosław Kucisz
fot. Jarosław Kucisz
fot. Jarosław Kucisz
fot. Jarosław Kucisz
fot. Jarosław Kucisz
fot. Jarosław Kucisz
fot. Jarosław Kucisz
cz
wt, 24 czerwca 2014 13:44
Data ostatniej edycji: 2014-06-24 15:28:53

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0