sobota, 10 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Święty Jan i poganie w wiankach i strugach deszczu

- Witaliśmy lato w sporej niepewności, czy nie zdarzy się na bulwarze nad Narwią urwanie chmury - uśmiecha się Maria Krupa, prezeska Fundacji Czas Lokalny, która po raz czwarty zorganizowała wesoły i barwny Festyn na Jana w Łomży. - Ale, jak co roku, najważniejsi okazali się ludzie: miało być spotkanie rodzinne i przyjacielskie, miało być biesiadowanie przy grillu i tworzenie na trawie. Pogoda próbuje płatać nam figle, ale artystom i harcerzom niełatwo popsuć plany, więc od południa rozstawialiśmy namioty, nie zważając na grymasy aury. I wytrwaliśmy razem w dobrych humorach.

Humoru nie popsuł popisowy potop z nieba po trzech godzinach. Potem bębny i bębenki Bateriady Anny Kaptór i Przemysława Starachowskiego dały sygnał do puszczania wianków na wody Narwi.   
- Nie oglądałem prognoz meteorologicznych i nie rozmawiałem z góralami, ale nie tylko dlatego tu jestem... – śmieje się rzeźbiarz Adam Twardowski, ubrany za lekko w koszulkę bawełnianą i długi fartuch, aby nie pobrudzić się gliną, z której bryłki powoli na kole garncarskim wyłaniają się miski i kubeczki. - Mogę dzielić się obecnością, rozmową, swoimi umiejętnościami i radością ze spotkania.

Rumianek przyniesie zdrowie, mięta ukoi nerwy
Krótkie i konkretne credo twórcze i społeczne artysty odpowiada odwiedzającemu jego warsztat na miękkiej trawie małżeństwu. - Rok temu było cieplutko, słonecznie, cudowna pogoda, że rodzinę i znajomych przyprowadziliśmy – wspomina Monika Surawska (lat 31), która z mężem Krzysztofem i dwuipółletnim synem Marcelem podziwiała biegłość rzeźbiarza. - Uczestniczymy we wszystkim, co się w Łomży dzieje, ale tym razem chyba do wianków nie doczekamy, bo za mocno wiatr wieje. Cieszymy się, że sporo osób przyszło, mimo niesprzyjającej aury, i że panuje tu rodzinna atmosfera.
Do powstania familijnych relacji z ludźmi z Mazowsza przyczyniała się Janina Rogowska (lat 61), artystka ludowa uniwersalna, pod której opieką i z wydatną pomocą dzieci, nastolatki i dorośli tym razem wili fantazyjne wianki świętojańskie. - Każdy kwiatek, trawka i gałązka ma swoje znaczenie w przyrodzie i w symbolice wianka – poucza folklorystka. - Wierzba daje moc i pewność siebie, a brzoza zdecydowanie w działaniu, rumianek przynosi zdrowie, mięta i paproć koją nerwy, goździki nadają smaku życiu i przynoszą powodzenie w uczuciach. A tojeść wzniosła przepowiada przepych.
Słuchają opowieści o sekretach ziół i kwiatów siostry: Patrycja (lat 9) i Paulina (4), po raz pierwszy na festynie sobótkowym z mamą Anną Milewską (lat 36). - Puszczanie dziś wianka wróży odmianę losu na dobre – twierdzi z mocą Patrycja, wcześniej czyściutko śpiewająca z koleżankami ze Studia Wokalnego Magdy Sinoff. - Bo ja liczę na szczęście w przyszłym roku: zdrowie, pies i nowy tablet.

„Dumny jeleń wchłania zieleń” - na zdrowie

Jeżeli rezolutna dziewczynka będzie jadła za młodu warzywa i owoce, którymi częstowała gości, m.in., Ewa Sznejder z Fundacji Czas Lokalny, zdrowie może jej służyć długie lata. Promowały tę ideę krótkie wierszyki w konkursie na zdrowy styl egzystencji. Jury pod przewodem wytrawnej stylistki Gabrieli Szczęsnej przyznało trzy nagrody, a kilkudziesięciu uczestnikom dało na pociechę magnesiki fundacji do kartek na drzwi lodówki: jelonki i koguciki autorstwa Ewy Skłodowskiej. Pierwsze miejsce zdobył metaforyczny dwuwiersz: „Dumny jeleń wchłania zieleń”. Ułożył go 13-letni Andrzej Klimentowski z Warszawy, próbując wicia wianka na Sobóŧkę z brzozy i rumianku. 7-letnia Łucja Grużewska z pomocą mamy Teresy, biolog Muzeum Przyrody w Drozdowie, radziła jeść warzywa od małego, zaś rówieśnik zwycięzcy, starszy brat Łucji Michał Grużewski zachwalał atuty pomarańczowego korzenia: „Marchew niezrównana w kolorze i smaku. Jesteś zdrów i mocny, gdy ją zjadasz, brachu”. Werdykt nie budził wątpliwości ani protestów, pewnie i dlatego, że swoim polonistycznym autorytetem potwierdził go niezrównany w żartobliwym tonie humorysta Adam Dąbrowski z Radia Białystok, dowcipnie podpytujący artystów i gości o wrażenia. Po spotkaniu z nim najwięksi ponuracy przypomnieli sobie uśmiech, jakiego żałują sobie i otoczeniu na co dzień.
Radosny klimat w warsztacie, gdzie malowano kamieniczki z tektury, wprowadzali: Ola Kotarska i Adrian Lipiński. - Łomża może być dumna, że wychowała tak zdolnych ludzi jak ja – zapewnia 20-latek, absolwent Liceum Plastycznego, którego teczkę z pracami profesorowie z ASP w Warszawie ocenili na 10 w 10-stopniowej skali. - Na festynie uczymy się od dzieci prostoty, z jaką roztaczają czar szczerej i pogodnej niewinności. My, artyści z dyplomami, powinniśmy to zawsze pamiętać...
Wśród artystów z dyplomami była skrzypaczka obdarzona anielskim głosem Żaklina Olchowik (29 l.), którą do przejażdżki kucykiem zachęcił po blisko ćwierć wieku tata Dariusz Boguski, gitarzysta. W pamięci zostaną wrażenia publiczności na ławeczkach w Porcie Łomża, gdy Tomasz Wachowski śpiewał na całego, a Grzegorz Sekmistrz grał mistrzowsko na klawiszach. Karaoke musiało jednak ustąpić przed ciężkogranatową chmurą, jaką próbował rozpędzić dobrym słowem Marcin Grodzki...

Mirosław R. Derewońko

161121091207.gif
mm
nie, 22 czerwca 2014 15:36
Data ostatniej edycji: 2014-06-22 15:59:14

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0