poniedziałek, 05 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Jak być mistrzem radzą mistrzowie Polski, Europy i świata

Najłatwiej zostać mistrzem świata we wchodzeniu po schodach na najwyższe wysokościowce kuli ziemskiej. Wystarczy w Internecie poszukać, w którym z około 200 miast odbywają się zawody z kilkoma tysiącami uczestników, chcących jak najszybciej i najlepiej bez zadyszki czy zawału serca, wbiec na szczyt drapacza chmur. Może to być wieżowiec w Tajpej w Chinach, gdzie pokonuje się 95 kondygnacji, czyli ponad 400 metrów wzwyż. Pokonał ten dystans 29-latek Piotr Łobodziński z klubu LŁKS Prefbet Śniadowo – Łomża, który w 2013 roku zdobył za takie przebieżki po schodach Puchar Świata, w tym roku jest liderem. - Bieganie po schodach bardzo boli – wyjawia mistrz przed 3 000 m z przeszkodami I Międzynarodowego Mitingu Lekkoatletycznego. - Ale od piątego piętra zaczyna kręcić się w głowie, boli brzuch, ręce i nogi, przyspiesza oddech i rośnie puls. Jest ciężko...

Artur Zaczek
Artur Zaczek
Justyna Korytkowska
Justyna Korytkowska
Piotr Łobodziński
Piotr Łobodziński
Karol Zalewski
Karol Zalewski

Piotr Łobodziński zabiega o 2. Puchar Świata
Na stadionie w Łomży debiutował na 3 000 m. Spodziewał się wyniku ok. 9 minut, zaś osiągnął 9 min 13 s, z czego był bardzo niezadowolony. Ale nie od tego zależy jego przyszłość, gdyż czwarty rok specjalizuje się w bieganiu po schodach. Organizatorzy Pucharu Świata liczą w klasyfikacji rocznej osiem najlepszych wyników zawodnika. Piotr w 2011 r. był czwarty na świecie, w 2012 – drugi, a rok temu już triumfował. Aby zdobyć Puchar Świata 2014 przebiega w tygodniu od 60 do 100 km, nie oszczędza się w sobotę i w niedzielę. Do tego siłownia i sauna. Na co dzień w domu korzysta z windy na 7. piętro, ale raz, dwa razy w tygodniu wbiega wielokrotnie schodami, budząc zdumienie mieszkańców. Intensywność ćwiczeń uzależnia od samopoczucia i pogody. Absolwent SP nr 4 oraz I LO w Bielsku Podlaskim ukończył wydział ekonomii UW i pracuje w dziale edukacji Muzeum Pałacu w Wilanowie. Jego kariera jest dowodem, że warto od dziecka uprawiać rozmaite sporty, bo nie wiadomo, który doprowadzi do Pucharu Świata: siatkówka, badminton, wspinaczka, trekking, jazda rowerem górskim, badminton czy taniec towarzyski. Nasz mistrz świata od siedmiu lat nie używa telewizora - korzysta z przekazów w Internecie - jednak w gry na komputerze nie gra. Za receptę na sportowo-życiowy sukces uważa samodyscyplinę, wytrwałość, pracę i wiarę w siebie.

Artur Zaczek w biegu po nowy rekord Europy
Wielką radość miłośnikom Królowej Sportu sprawił przyjazdem na miting do Łomży Artur Zaczek. - Jestem pod wrażeniem łomżyńskiego stadionu, standardem nie odbiega od większości tego typu obiektów w Polsce, Europie czy na świecie – chwali swoje, skoro cudze poznał podczas mistrzostw i mityngów międzynarodowych 25-letni sprinter, wychowanek LKS Narew Kurpiewski Łomża i zawodnik OŚ AZS w Poznaniu, kończący 5-letnie studia magisterskie z fizjoterapii. - Podkreślam zawsze i wszędzie, że wychowała mnie Ziemia Łomżyńska – mówi Artur Zaczek, uczestnik igrzysk olimpijskich w Londynie i ME w Helsinkach (2012) oraz mistrzostw świata w Daegu (Korea Płd.). - Długo się opierałem, nie chciałem chodzić na treningi, aż trener Kotowski mnie wyhaczył, za co go szanowałem i będę szanował, że się nie poddał i nie odpuścił. Teraz biegam 100 m w 10 s 47!
Wychowanek PG w w Piątnicy i „Ekonomika” w Łomży, skąd dobrze wspomina trenera Romana Sarnackiego, miał zaufanie do metod szkoleniowca w klubie, współpracował w ustalaniu częstości i planu treningów, zdobywał pod okiem Jana Kotowskiego doświadczenie i dojrzałość. - Zmieniłem się przy nim bardzo... – zapewnia sprinter, dwukrotny medalista Uniwersjady (4x100, 2009 i 2013) przed ME w Zurychu i Pucharem Europy w Brukseli. - Nie potrzebowałem studenckiego życia, nie musiałem się wyszaleć na imprezach czy na grillach z alkoholem. Oj, gdyby nie trenerzy w klubie i w szkole, nie dobiegłbym dziś tak daleko... A moja rada dla młodszych...? Szacunek dla starszych.

Justyna Korytkowska u boku opoki: męża i trenera
- Wspaniale się biegło, nawierzchnia super, pogoda rewelacyjna, a jeszcze u siebie! - takie pierwsze wrażenia wyrzucała z siebie zziajana i szczęśliwa po biegu na 5 km wspaniała lekkoatletka Justyna Korytkowska (lat 28) z LŁKS Prefbet Śniadowo - Łomża, poprawiwszy rekord życiowy na 16 min 20 s i 97 setnych, czyli aż o 13 sekund. - Krok po kroku wracam do sił po kontuzji prawej stopy, ale zakładam, że jestem zdrowa! To dodaje wiary w starcie na 3 000 m z przeszkodami i w biegach na 5 i 10 km, w którym zdobyłam brązowy medal Mistrzostw Polski. Oprócz treningów, pomagałam trenerowi i mężowi Andrzejowi Korytkowskiemu w organizacji pierwszego mitingu. To wydarzenie lekkoatletyczne, którego nie da się z czymkolwiek w Łomży przeprowadzonym porównać, to były dla mnie wielkie przeżycia. Bardzo duży wysiłek Andrzeja i mój, zarwane noce, telefony dzwoniły nieustannie. A to nakładało się na moje przygotowania do występu, z porami jedzenia i snu bywało różnie... Jesteśmy z Andrzejem siedem lat małżeństwem, a od 2005 roku to też mój trener. Lepszego męża i szkoleniowca nie mogłam znaleźć: przewidujący, pracowity, profesjonalny. Jest moją ostoją!

Karol Zalewski ostrzy kolce na 100, 200 i 400 m

Młodzieżowy mistrz Europy na 200 m (20 sekund 41 setnych) uzyskał kilka dni temu na mitingu w Pradze 20 s 42' – to dobry prognostyk, jeśli ma się ambicję pobiec w reprezentacji Polski na ME w Zurychu w sztafecie 4x100 m. Tymczasem w Łomży 21-latek rodem z Reszla próbował bić rekord Marcina Urbasia sprzed 12 lat na 150 m. Zabrakło dosłownie jednej dziesiątej sekundy – 15 s 26', więc Karol nie wątpi, że w tak dobrej formie jest w stanie pobić nie tylko legendarny rekord, ale i rekord Europy i świata. - Rekordy raz ustanawiamy, a raz przesuwamy granice ludzkich możliwości – zauważa sprinter optymista, którego oklaskiwali dopiero drugi raz w życiu rodzice Anna i Marian: nie stać ich byłoby na liczne podróże za nim po świecie. Zadowolony z wychowanka był również Zbigniew Ludwichowski, trener wspomagający reprezentacji, pod którego opieką Karol był także w LO sportowym w Olsztynie. - Na miejsce pobicia rekordu wybiorę eksponowany miting w Europie – zapowiada młodzieniec. - Taki, gdzie będę miał kogo gonić i przed kim uciekać. Moim idolem sprintu jest świetny 24-letni Francuz Christophe Lemaitre. Może z nim uda mi się stanąć na bieżni?
Zanim Karol pobije na tartanie idola, z podziwem wypowiadają się o Polaku młodsi biegacze: 17-letni Daniel Żochowski (Polonia Warszawa) i Cezary Roszkowski (lat 16; LŁKS Prefbet Śniadowo – Łomża). Czemu? Daniel: - Ma pasję. Kocha bieganie jak ja. Czarek: - Jest wzorem i autorytetem.

Mirosław R. Derewońko

cz
pt, 13 czerwca 2014 15:17
Data ostatniej edycji: 2014-06-14 15:10:49

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0