niedziela, 11 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Rosyjska klasyka ukraińskiego teatru

Teatr Woskresinnia ze Lwowa na Ukrainie zaprezentował „Wiśniowy sad” Antoniego Czechowa na finał drugiego dnia 27. Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego Walizka. Przełożony na język efektownego widowiska ulicznego spektakl opowiada o przemijaniu, poszukiwaniu szczęścia i świecie marzeń, symbolem których jest tytułowy sad.
– Wszyscy wystawiają Czechowa na scenie, my zresztą też przygotowaliśmy wcześniej „Wiśniowy sad” z całym tekstem, ale tutaj postawiliśmy na aspekt wizualny, zwroty akcji i powstał zupełnie inny spektakl – mówi reżyser Jarosław Fedoryszyn. – Mogliśmy tu użyć wody, ognia, pirotechniki, szczudlarzy i często zmieniających się obrazów!

Artystom ze Lwowa udała się trudna sztuka przekształcenia klasycznego dramatu Antoniego Czechowa (1860-1904) w bazujący na wartkiej akcji i pantomimie spektakl uliczny. Rzecz rozpoczyna się od powrotu okradzionej przez kochanka głównej bohaterki z Paryża do rodzinnej posiadłości. W pięknym wiśniowym sadzie wracają wspomnienia szczęśliwego życia i beztroskich zabaw, które Lubow Raniewska wiodła tam przed wyjazdem. Szybko okazuje się jednak, że jej brat zadłużył majątek i sad musi zostać sprzedany. Zabawa niby trwa nadal, ale jej uczestnicy mają już gdzieś w podświadomości zakodowany, dobiegający z głośników komunikat, że „22 sierpnia wiśniowy sad będzie sprzedany”. Gdy ta chwila w końcu nadchodzi, przy apokaliptycznej muzyce Wagnera i biciu w dzwony, okazuje się, że sad kupił dorobkiewicz – syn chłopa, któremu wcześniej jaśnie państwo dobitnie pokazywało gdzie jest jego miejsce. Dotąd poniżany może teraz się zemścić i niszczy sad, podpalając drzewa. Wcześniejsi właściciele sadu tracą w ten sposób jedyny materialny ślad potwierdzający, że kiedyś byli szczęśliwi i zarazem umożliwiający im, w ich mniemaniu, powrót do tego stanu rzeczy. Opuszczają więc rodzinny majątek, nie zauważając, że pośród spalonych drzew pozostał stary wierny sługa.
– Ten spektakl zjeździł wiele państw – mówi Jarosław Fedoryszyn. – Od Chin, Korei i Egiptu, nie mówiąc o Europie, aż w końcu dotarliśmy do Łomży! – Od dawna myślałem o tym, żeby zrobić spektakl uliczny z taką atmosferą, a Czechow wyśmienicie się do tego nadaje dzięki takiej absurdalności i temu, co kryje się poza tekstem.
Reżyser wyjaśnia, że w jego interpretacji tytułowy wiśniowy sad to swoista metafora raju utraconego, mitycznego Edenu, a przede wszystkim ciągłej pogoni za tym, co w życiu najcenniejsze - szczęściem. Jarosław Fedoryszyn podkreśla też, że występy jego teatru zawsze były dobrze odbierane w Polsce, jednak po ostatnich wydarzeniach na Ukrainie aktorzy spotykają się z jeszcze większymi wyrazami sympatii, a ich „Wiśniowy sad” bywa też interpretowany jako sztuka o utracie ojczyzny czy wolności. 
– W życiu nic nie jest dane raz na zawsze, wszystko można raz – dwa stracić – zauważa Jarosław Fedoryszyn. – Czechow mówi, że ludzie powszechnie myślą, że wszystko przed nami, a okazuje się, że wszystko jest już poza nami. Każdy liczy na zmianę, ma nadzieję, że coś się zmieni na lepsze, ale trzeba umieć żyć teraz, dzisiaj i tą właśnie chwilą – bo wszystko kończy się tak szybko, jak ten kwiat z tego sadu!

Wojciech Chamryk
Zdjęcia: Marek Maliszewski

cz
pt, 13 czerwca 2014 08:55
Data ostatniej edycji: 2014-06-13 10:34:46

 
161201033137.gif
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0