sobota, 10 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

„W naszej Łomży” Stanisław Wiszowaty jest szczęśliwy

„Bo Łomża ma, bo Łomża ma w całej Polsce jest znana. Przyjeżdżajcie, podziwiajcie, naszą Łomżę pokochajcie!” - takimi oto słowy, pełnymi najwyższej admiracji, Stanisław Wiszowaty w skocznym rytmie wychwala pod niebiosa swoje rodzinne miasto. „W naszej Łomży piękny widok jest wokoło, gdy zaświeci złote słońce, wszystkim w Łomży jest wesoło...” - śpiewa sobie 48-letni taksówkarz. O Stasiu Wiszowatym niektórzy mawiają, że to taki człowiek orkiestra, co zagra na pianinie, akordeonie, perkusji czy gitarze, zaśpiewa i zabawi. Jego najnowsze, jakby dsicopolowe nagranie „W naszej Łomży” zdobywa sympatyków z Youtube.

Stanisław Wiszowaty gra na akordeonie podarowanym przez Piłsudskiego 33 Pułkowi Piechoty 75 lat temu (Łomża 12.08.2010r.)
Stanisław Wiszowaty gra na akordeonie podarowanym przez Piłsudskiego 33 Pułkowi Piechoty 75 lat temu (Łomża 12.08.2010r.)

Stanisław Wiszowaty uczył się jako dziecko i nastolatek przez osiem długich, żmudnych lat pod fachową opieką nieżyjącego już nauczyciela akordeonu Grzegorza Witkowskiego na Łomżycy. - Dla chętnych to był dobry nauczyciel, a dla leniwych nie... – wspomina z wdzięcznością pedagoga, od którego nauczył się grać i czytać z nut jak z nut. - Piosenka „W naszej Łomży” powstała ponad 30 lat temu, w innej wersji, inaczej brzmiała. Chciałem się przypomnieć swoim fanom, bo patrzę, że nic w tej Łomży się nie dzieje. Jakby wokaliści i muzycy pochowali się po salach prób, zniknęli. A po drugie, to moi sympatycy jakby o mnie zapomnieli. Śpiewam na dowód, że Stasiek nie umarł.
Nie umarła jeszcze Łomża w wesołej i łatwo wpadającej do ucha piosneczce. „Stary ratusz w rynku stoi, są zabytki i kościoły, tu się dzieci dobrze uczą, mają teraz nowe szkoły” - tak optymistycznie brzmi tekst i znakomicie współbrzmi z melodią, jaką wygrywa Staszek Wiszowaty na keyboardzie w centrum starówki, z różnych stron zaułków i uliczek podpatrywanej przez operatorów kamer. Nie jest to ballada poetycka ani rockowy protest song, więc nie ma co w chwytliwej frazie i prostych słowach doszukiwać się wyjątkowej głębi, przemyśleń czy przenośni. Bo utwór „W naszej Łomży” niesie prosty przekaz osobistej wiary i zbiorowych emocji, zachęcając do czerpania radości z życia w znów powiatowym, nieco sennym i pustawym mieście na Mazowszu. „Płynie rzeka nasza Narew, piękna cała okolica, kto przyjedzie i zobaczy, każdy Łomżą się zachwyca” - takie słowa za podkład mają elektryzujące uderzenia w talerze perkusji, by oddzielić sceny urbanistyczne wideoklipu, gdzie królują Stary Rynek, ulice: Długa, Dworna i Farna z ławeczką łomżynianki Hanki Bielickiej (1915 – 2006) od scen zieleni pleneru z rzeczywiście majestatyczną księżną rzek polskich Narwią.
- Mam odczucie, że Staszka Wiszowatego znam od zawsze – dzieli się wrażeniami na temat artysty i jego twórczości Jacek Sawicki. - Siedem lat temu zadzwoniłem do niego i powiedziałem „Bierz harmonię i jedź”, a on potraktował to dosłownie i już na klatce schodowej zaczął grac i śpiewać z okazji 60. urodzin mojej mamy, tak że wszystkim w bloku było wesoło jak na weselu. Myślę, że potwierdzi to każdy, kto miał z nim do czynienia: poprowadzi w pojedynkę każdą imprezę i zabawa będzie super!
Sam Stanisław Wiszowaty o swoich umiejętnościach wokalnych i muzycznych wypowiadać się nie chce: - Niech mnie inni pochwalą - proponuje ze śmiechem. - I na pewno stworzę coś lepszego. Nie wiem tylko, czy uda mi się skomponować taki szlagier jak „My z Łomży”. Ale bardzo chciałbym...

Mirosław R. Derewońko

161121091207.gif
cz
śr, 11 czerwca 2014 11:16
Data ostatniej edycji: 2014-06-11 11:18:13

 
161109032208.jpg
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0