czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 563

…kiedy ludzi kupa

Dawniej była kupa ludu. Nie tylko 25 lat temu, ale niemal 35 lat temu też. Może ta kupa była mniejsza, ale chyba bardziej zdeterminowana. Nigdy wcześniej tak liczni nie chcieli zmiany tak nielicznych. Później dziesięciomilionowy związek kontra parotysięczna nomenklatura. Rząd, który miał się sam wyżywić, mimo buńczucznych odzywek w stylu tejże, nagle zdał sobie sprawę z sytuacji. System feudalny działa tylko wtedy, kiedy zostawi się coś do jedzenia poddanym.

Zabawne, że w świetle dzisiejszej walki o ważność idei niewielu zwraca uwagę na treść Porozumień Sierpniowych. Tak często podnoszone dziś prawa człowieka na poziomie ducha stanowiły zaledwie część, może dwóch postulatów. „Wolność słowa, druku i publikacji” czy umożliwienie społeczeństwu uczestniczenia „w dyskusji nad programem reform”, było tylko uzupełnieniem gwarancji bezpieczeństwa. Takiego podstawowego bezpieczeństwa, żeby nie dostawać pałą przez plecy. Cała reszta dotyczyła mieć, nie być. Nie można chyba o tym nie mówić w kontekście rocznicy wyborów, tych pierwszych. Tych, od których wszystko się zaczęło – jak mówią jedni, bądź tych, po których nic się nie skończyło – jak udowadniają drudzy. Mur zaprojektowany grubą krechą na początku lat 90tych skutecznie podtrzymuje te podziały. Dzięki temu uratowano wiele ludzkich istnień – mówią ci pierwsi, ale nikt nie jest w stanie obliczyć, ile ważnych postaci w ogóle nie miało szansy pojawić się na narodowej scenie – udowadniają ci, z drugiej strony barykady. Przez dwadzieścia pięć ostatnich lat, każda strona dorzucała tylko po parę warstw zasieków. Gruba kreska nie tylko zapewniła bezpieczeństwo od odpowiedzialności, ale jakoś dziwnym trafem postulaty Porozumień Sierpniowych przykryła derą powszechnej niepamięci. Co gorsze jednak, bo o samych Porozumieniach przy okazji rocznic sobie przypominamy, nie ma nad treścią należytej refleksji. Zniknęły z przestrzeni publicznej w wirze tańców z gwiazdami, promocji w kredycie 50/50 i troski o rozdysponowywanie unijnych funduszy w ramach kolejnej perspektywy budżetowej. Tymczasem powrót do owych korzeni fetowanej ostatnio rocznicy częściowo wolnych wyborów 1989, daje ciekawe chyba wnioski. Możemy wprawdzie się zrzeszać. Po spełnieniu pewnych warunków, ale zawsze to coś. Paplać do woli możemy. Ale oni, tam wtedy walczyli też o obniżenie wieku emerytalnego. O poprawę „warunków pracy służby zdrowia, co zapewni pełną opiekę medyczną osobom pracującym.”  Chcieli, i to skutecznie, by władza zapewniła „odpowiednią liczbę miejsc w żłobkach i przedszkolach, dla dzieci kobiet pracujących.” O postulacie dotyczącym skrócenia czasu oczekiwania na mieszkanie powinni dziś pamiętać, ci którzy starają się o kredyt hipoteczny na trzydzieści lat. Tamten „dodatek za rozłąkę” przydałby się pewnie i dziś milionom emigrantów zarobkowych. Cóż zrobić? Skoro po drodze od Porozumień do dnia dzisiejszego były „częściowo wolne wybory”, to i postulaty udało się spełnić częściowo. Wtedy, bez jednego postulatu nie byłoby wszystkich. Dziś ludzie podzieleni na małe kupki. Herkulesy mogą spać spokojnie. 

Mariusz Rytel

cz
cz, 05 czerwca 2014 08:18

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0