piątek, 09 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

4 czerwca 89 - początek końca komunizmu, ale nie ludzi dzięki którym tak długo w Polsce funkcjonował

25 lat to bez wątpienia długi jak na życie ludzkie okres pozwalający na dokonanie ocen i podsumowanie wydarzeń z przeszłości. Jednym z nich były wybory przeprowadzone 4 czerwca 1989 r. w wyniku ustaleń zawartych przy „okrągłym stole”. Ich zasady określili ci, którzy ten mebel zbudowali i były one takie, jak istniejący wówczas w Polsce system polityczny. Nie były ani równe, ani demokratyczne. Z 460 mandatów poselskich pod wybór społeczny oddano tylko 161, resztę gwarantując kandydatom wskazanym przez ugrupowania wspierające system komunistyczny, a charakter demokratyczny miały tylko wybory do Senatu.
Komuniści i ich satelici posiadali też rozbudowane na terenie całego kraju struktury partyjne (ludzi, budynki), dysponowali funduszami gromadzonymi od lat, posiadali przełożenie na administrację rządową i lokalną (którą przecież sami tworzyli i kontrolowali) ale także Milicję Obywatelską i Służbę Bezpieczeństwa.

Prof. Krzysztof Sychowicz
Prof. Krzysztof Sychowicz

Historycznym określeniem stało się stwierdzenie, że były to wybory „kontraktowe”, będące skutkiem wzajemnych ustępstw. Niestety polegało to na tym, że w zamian za reformy społeczne i gospodarcze (potrzebne przecież także ówczesnym władzom) oraz możliwość powrotu do legalnej działalności części działaczy „Solidarności” i wystartowanie ich w wyborach, opozycja godziła się na dalsze rządy komunistów w Polsce i przyjęcie roli listka figowego. 
Klęska obozu rządzącego była ogromna i niespodziewana dla osób go tworzących, które jeszcze parę dni przed wyborami „martwiły się”, jak opinia zachodnia przyjmie sytuację, gdy „Solidarność” nie zdobędzie ani jednego mandatu. Z wyznaczonej dla niej marginalnej roli zdawała również sobie sprawę opozycja, która dla odmiany zastanawiała się, jak powinna się zachowywać mając kilkanaście lub trochę więcej mandatów. Frekwencja wyniosła ostatecznie 62,32%, a spośród 161 mandatów bezpartyjnych obsadzono 160. Wszystkie zdobyli kandydaci promowani przez Komitet Obywatelski „Solidarność”. 
W okresie tym chyba żadnemu działaczowi komunistycznemu, w tym także wszystkim „nawróconym” później na demokrację, do głowy nie przychodziła myśl nawet o dzieleniu się władzą, a co dopiero jej oddawaniu. Tym bardziej ostateczny wynik wyborów był szokiem, gdyż stanowił pewnego rodzaju wotum nieufności społeczeństwa wobec władz komunistycznych. Ostatecznie w okręgu wyborczym nr 59 (Łomża) 4 czerwca 1989 roku największe poparcie w wyborach do Sejmu uzyskali przedstawiciele KO „Solidarność”: Ryszard Kraszewski (99 279 głosów  poparcia – 73,83 proc.) i Marek Rutkowski (95 215 głosów – 74,36 proc.). Spośród osób ubiegających się z tego terenu o mandaty senatorskie najlepsze wyniki osiągnęli – także rekomendowani przez Solidarności z Lecha Wałęsę Lech Kozioł (100 980 głosów – 73,78 proc.) i Ryszard Reiff (96 219 głosów – 70,3 proc.). 

4 czerwca 1989 roku w okręgu Łomża nie zostały obsadzone przypisane rządzącej PZPR dwa mandaty poselskie. Udało się je uzupełnić dwa tygodnie później w drugiej turze wyborów, po zmienionych 12 czerwca przez komunistów zasadach wyborczych. W wyborach tych, nie mając kontrkandydatów z „Solidarności”, mandaty poselskie zdobyli Mieczysław Czerniawski (34 757 głosów) i Witold Leśniewski (20 584)

Wybory nie oznaczały jednak wprowadzenia systemu demokratycznego. Wybrany tak Sejm „kontraktowy” istniał do 1991 r., a w nowym rządzie zasiadał m.in. gen. Czesław Kiszczak stojący na czele MSW i SB. Przez następne ponad pół roku podległy mu aparat bezpieczeństwa niszczył spokojnie dowody swojej zbrodniczej działalności. Farsą były także wybory gen. Wojciecha Jaruzelskiego na urząd Prezydenta (jedyny kandydat, Zgromadzenie Narodowe zdominowane przez komunistów).

Bez wątpienia 4 czerwca 1989 r. jest bardzo ważnym symbolem, rozpoczynającym demokratyczny proces odsuwania PZPR od władzy. Ich wyniki będące z pewnością szokiem dla ówczesnej nomenklatury tak samo zaskoczyły część działaczy „Solidarności”, wiernych do końca postanowieniom „okrągłego stołu”. Kolejnym etapem zmian była wolta zapoczątkowana przez sojuszników PZPR, okupiona jednak „darowaniem win” przez coraz silniejszą opozycję. Wspomniane wybory były początkiem końca komunizmu i odejścia jego w niebyt, niestety nie dotyczyło to ludzi dzięki którym tak długo w Polsce funkcjonował.

prof. PWSIiP dr hab. Krzysztof Sychowicz

cz
śr, 04 czerwca 2014 08:06
Data ostatniej edycji: 2014-06-04 11:30:29

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0