niedziela, 04 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

ŁKS-y niepewne utrzymania

Kolejne porażki zanotowały w ostatni weekend zespoły seniorów i juniorów Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926. Ci pierwsi przegrali w Działdowie z miejscowym Startem 1:3, a drudzy wysoko ulegli na własnym stadionie GKS-owi Bełchatów 0:6.

Daniel Lemański
Daniel Lemański

Walczący o utrzymanie w III lidze łomżanie pojechali do Działdowa z mocnym postanowieniem wywalczenia punktów. Ich rywale to jednak drużyna, która w tym sezonie gra bardzo dobrze plasując się na trzeciej pozycji. Mimo dużej różnicy miejsc jaka dzieliła oba zespoły, to ełkaesiacy lepiej zaczęli to spotkanie - Pierwsze minuty graliśmy bardzo dobrze, często na 1-2 kontakty i co ważne kończyliśmy akcje strzałami. Niestety wystarczyło jedno nieporozumienie Łukasza Trochima z Arturem Bajorem i obrońcy i od razu rywale to wykorzystali - mówi asystent trenera Roberta Speichlera, Marcin Mroczkowski. W 20. minucie wynik otworzył Marcin Ogrodowczyk. Łomżanie po stracie gola próbowali odrobić straty, ale dziesięć minut po pierwszym golu, stracili drugiego. Prosty błąd techniczny popełnił Tomasz Brzozowski, a czyhający na takie sytuacje Ogrodowczyk bardzo szybko to wykorzystał. Podłamani takim obrotem sprawy goście tuż przed przerwą stracili jeszcze trzecią bramkę. Tym razem jednak nie przez prosty błąd, ale po bardzo ładnej akcji zespołowej Startu.

W drugiej odsłonie gospodarze cofnęli się do defensywy pozwalając ełkaesiakom na prowadzenie gry, ale tylko do pola karnego. Dogodnych okazji do zdobycia bramki było już jednak jak na lekarstwo. Dopiero w 84. minucie udało się zdobyć gola honorowego. Po podaniu Kevina Ipiny do bramki Startu trafił Daniel Lemański.

- Nie zagraliśmy złego spotkania, ale po raz kolejny popełniliśmy proste błędy, które przeciwnicy wykorzystali - powiedział po meczu Mroczkowski - Teraz w dwóch ostatnich meczach musimy zdobyć komplet punktów, aby jeszcze myśleć o utrzymaniu. A nie będzie to zadanie łatwe, bo w przyszłą sobotę (31 maja, godz. 16.00, stadion miejski w Łomży - przyp. red.) zmierzymy się z liderem rozgrywek, Sokołem Ostróda.

***
Wzmocnieni kilkoma zawodnikami z pierwszego zespołu do meczu z GKS-em Bełchatów przystępowali juniorzy ŁKS-u. Trener Arkadiusz Obrycki tym razem mógł skorzystać z usług bramkarza Adriana Jędraszczaka, obrońcy Krzysztofa Bartlińskiego oraz zawodników ofensywnych - Rafała Maćkowskiego, Patryka Godlewskiego, Macieja Malinowskiego. Dodatkowo do składu po kontuzji powrócił kapitan, Tomasz Świderski i wydawało się, że łomżanom uda się nawiązać walkę z dużo wyżej notowanym rywalem. I pierwsze minuty pokazało, że młodzi ełkaesiacy potrafią grać dobrze w piłkę. Już na początku spotkania gospodarze stworzyli sobie dwie znakomite sytuacje bramkowe, ale w obu zabrakło dokładnego wykończenia. Bełchatowianie natomiast wykorzystali jeden błąd defensywy ŁKS-u i w 21. minucie wyszli na prowadzenie. Stracony gol nie załamał naszych zawodników, którzy konsekwentnie starali się grać do przodu. Niestety w 25. minucie sędzina główna ukarała Mateusza Wawrzyniaka czerwoną kartką za faul popełniony w środku boiska - To był bez wątpienia faul mojego zawodnika, ale nie było w nim brutalności i co najwyżej kwalifikował się on na żółtą kartkę - tłumaczy trener Obrycki. Grając w osłabieniu łomżanie w dalszym ciągu starali się dotrzymywać kroku walczącym o awans do ćwierćfinału Mistrzostw Polski bełchatowianom, ale udawało im się to tylko do 36. minuty. Wtedy bardzo nieodpowiedzialnie zachował się Godlewski, który mając już na koncie żółtą kartkę wdał się w niepotrzebną dyskusję z sędziną, za co obejrzał drugi kartonik i również musiał przedwcześnie opuścić boisko. Od tego momentu goście nie mieli już większych problemów w tym meczu aplikując drużynie jeszcze pięć goli. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 6:0 do GKS-u.

- Pierwsze minuty tego meczu pokazały, że możemy walczyć jak równy z równym jedną z najlepszych drużyn w tej lidze. Niestety po raz kolejny w tej rundzie sędzina swoimi decyzjami pozbawia nas szans na dobry wynik. Szkoda, że tak się stało, bo czułem, że dzisiaj jesteśmy w stanie osiągnąć z tak trudnym rywalem dobry wynik. Mam tylko nadzieję, że będący na meczu obserwator PZPN-u również widział te rażące błędy pani arbiter i zostaną wobec niej wyciągnięte konsekwencje - podkreślił opiekun ŁKS-u.

Po tej porażce nieco skomplikowała się sytuacja juniorów ŁKS-u. Przed ostatnim meczem łomżanie zajmują miejsce tuż nad strefą spadkową mając punkt przewagi nad MOSP-em Białystok. W ostatniej kolejce ŁKS zmierzy się na wyjeździe z Bronią Radom (1 czerwca, godz. 13.00) i żeby mieć pewność utrzymania, musi wygrać. I innym wypadku białostoczanie muszą w starciu z AP Łódź osiągnąć taki sam bądź gorszy rezultat jak ełkaesiacy.

is

cz
wt, 27 maja 2014 14:57

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0