czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 561

Mały może dużo

„Gdyby wybory odbyły się dziś”... To wiekopomne zdanie będzie kiedyś wstępem do całego szeregu wykładów ze Zidiocenia Statystycznego i Politycznego Początków XXI w., na Wydziale Nauk o Świecie Postawionym na Głowie. Niby sobie człowiek zdaje sprawę, że cała ta machina sondażowa jest tylko częścią gry politycznej, ale zagląda z ciekawością, a nuż się coś zmieniło? Wiemy, tak naprawdę, że te sondaże robione są po łebkach, bo na porządną robotę nie ma pieniędzy. Ale nawet te nieporządne oddają w jakiejś mierze tendencje. Gdyby wybory odbyły się dziś... wynik znałby tylko prezydent Putin.

Nie dlatego, że jest jakiś wyjątkowo przenikliwy, ale Władimir Władimirowicz wydaje się jedynym światowym politykiem, który uważał na lekcjach historii. Skserował podręcznik i zrzyna toczka w toczkę z rozdziału: Narodziny bolszewizmu – jak zdobyć i utrzymać władzę. Mała uwaga, Putin wiedziałby, jakie będą dokładne wyniki, ale i my bez przeszkolenia w KGB, przynajmniej co do większości z nas mam taką nadzieję, jesteśmy w stanie określić przybliżone wyniki. PiS wygra. To nieistotne, kto będzie za PO, bo to już nas mało interesuje. Istotna jest różnica między nimi. Nawet to, że po raz pierwszy może nie wygrać koalicjant PSLu, już niewielu ekscytuje. Chyba, że wynik chłopaków od JKM może przyciągnąć dzieci przed telewizory. Ot, taki sobie folklor, mówi wielu, inni, że odsetek wariatów w społeczeństwie musi się zgadzać. Zawsze jest jakaś partia, która ma spore poparcie, bo Polacy to jest w gruncie rzeczy wesoły naród. Dla mnie komitety, które utworzyły się wokół konkretnych postaci i ich nazwiska mają w nazwach, to przykład nowego zjawiska. Kandydaci w poszczególnych regionach, nie ci ogólnopolscy, którzy dają twarz, ale tacy nieznani, zaangażowani do tej pory głównie we własne życie, to naprawdę rozsądni ludzie. Zwykle dobrze przygotowani, z wiedzą zaskakująco dobrą, albo zaskakująco pewnie głoszoną. Oni wierzą w to, co robią. Nie są jeszcze zdeprawowani przez władzę, bo jej nigdy nie mieli. Tak przy okazji – to nieprawda, że każda władza człowieka psuje. Władza nad pilotem do telewizora nie ma takiej mocy, szczególnie, kiedy władza ta nadana jest na czas pobytu żony w łazience. Nasi kandydaci, dotknięci władzą pokroju tejże, wydają się więc nieskalani jak żonkile w pokrzywach. Nie jest to zapewne regułą, ani na plus dla małych, ani dla dużych na minus. Ot, takie osobiste obserwacje, poparte śmiałą tezą o przyczynach wielkości niewielkich ugrupowań. Małe bywa bowiem bardzo silne swoją słabością. W sondażach wyniki jak temperatura w styczniu. Nikt nie chce się przyłączyć, wszyscy wyszydzają. Jak tu budować struktury partyjne, jak tworzyć listy?! No właśnie, kiedy partia nie ma większych szans na realny sukces wyborczy, zostają z nią w znakomitej większości ci, którym się chce. Wprost proporcjonalnie do prognozowanych nastrojów społecznych ubywa frustratów, karierowiczów, osób ze skazą kleptomanii w stosunku do publicznych pieniędzy i tak dalej. Dlatego pozostali to ludzie z relatywnie większą wiedzą o świecie. Dystansem do siebie i otaczającej nas rzeczywistości. Oczywiście, wszyscy wiedzą, o co toczy się gra. Lew z tygrysem oporządzą wprawdzie znakomitą większość upolowanego bawoła, ale zawsze coś zostaje dla mniejszych. Nie ma co płakać nad straconą szynką, powie każdy, komu choć raz udało się wyssać szpik z dobrze zrobionej golonki. 
Pierwsze z cyklu polowań już w niedzielę. Ciekawe, jaka będzie pogoda? Może uda się wyskoczyć gdzieś na majówkę? Trzeba się trochę rozerwać. Cała ta kampania była nudna jak lasowanie wapna. A może by ją tak trochę ożywić wynikami, co? 

Mariusz Rytel

cz
cz, 22 maja 2014 08:08

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0