środa, 16 sierpnia 2017 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 558

Szczęście w „oknie życia”

- Rodziny mają coraz większe problemy z poczęciem dziecka i donoszeniem ciąży, dlatego rodzin oczekujących na dzieci jest bardzo dużo. W tej chwili około pięćdziesięciu – mówi Renata Tyrolska z ośrodka adopcyjnego w Łomży.
To jedną z tych rodzin swoją obecnością uszczęśliwi dziewczynka, którą w poniedziałek znalazły siostry Benedyktynki. To pierwszy przypadek pozostawienia dziecka w otwartym przed czterema laty w klasztorze „oknie życia”.
- Na początku była wielka radość, że jest dziecko, a później konsternacja - opowiada matka Janina Podsiad, Ksieni Opactwa Sióstr Benedyktynek w Łomży. - Dziecko owinięte było w dwa kocyki i bluzę matki. Wyglądało jakby urodziło się niedawno, może kilka, kilkanaście godzin wcześniej.
Dziewczynka niemal natychmiast trafiła na oddział noworodków łomżyńskiego szpitala. Jest zdrowa. Waży 3200 gramów.

- Było to w poniedziałek około 12.20 w dzień – mówi przełożona klasztoru. - Nagle rozległ się alarm i wszystkie siostry pobiegły w stronę „okna życia”. 
Okno życia w łomżyńskim klasztorze sióstr Benedyktynek otwarto we wrześniu 2010 roku z inicjatywy ówczesnego biskupa łomżyńskiego Stanisława Stefanka, który świętował 30-lecie przyjęcia sakry biskupiej.
- Otwieramy je dlatego, że chcemy powiedzieć, że życie ludzkie jest darem Bożym, największą wartością człowieka. Otwieramy, bo chcemy ten największy dar Boży chronić – mówił wówczas biskup Stefanek.  
W oknie życia i wokół nie ma kamer, aby matka zmuszona do pozostawienia tu dziecka mogła zrobić to dyskretnie. Po otwarciu okna włącza się alarm w klasztorze. Od tej chwili los pozostawionego dziecka jest w rękach sióstr.  
- W czteroletniej historii okna mieliśmy już kilka fałszach alarmów – opowiada matka Janina Podsiad. - Nawet poprzedniej nocy ktoś ukradł nam różowy becik, jaki leżał w oknie życia. Też rozległ się alarm i wszystkie przybiegłyśmy do okna, a później jeszcze sprawdziłyśmy teren przy klasztorze, czy może ktoś tu nie pozostawił dziecka, ale nic nie znalazłyśmy. 
W poniedziałek alarm rozległ się w środku dnia. Pierwsza do okna dobiegła siostra Regina i ona znalazła dziecko. Jak opowiada przełożona klasztoru, uczucie radości mieszało się z zafrasowaniem i konsternacją. Siostry dobrze wiedziały co muszą zrobić dalej. Wezwano pogotowie, które przewiozło noworodka do szpitala pod fachową opiekę medyczną. 
- Bardzo cieszymy się, że żyje – mówi matka Janina Podsiad. - Oczywiście najlepiej dla niej byłoby gdyby wychowywała ją matka, ale widocznie były jakieś ważne powody dla których zdecydowała się ją pozostawić. My nikogo nie potępiamy. Cieszymy się, że zostawiła je w naszym oknie życia i że mała żyje. 

Przyniesie szczęście i miłość
Znaleziona w oknie życia w Łomży dziewczynka jeszcze w poniedziałek przeszła badania lekarskie w łomżyńskim szpitalu. Jak podkreśla dr Hanna Majewska-Dąbrowska, zastępca dyrektora szpitala, jej stan zdrowia jest dobry. Dziewczynka urodziła się z ciąży donoszonej, z dobrą masą ciała – 3200 gramów. 
- Ona bardzo szybko po porodzie trafiła do nas, mogło ty być maksymalnie kilkanaście godzin – mówi dr Hanna Majewska-Dąbrowska. - Była dobrze odżywiona, nie stwierdzono u niej jakichkolwiek cech zaniedbań opiekuńczych. 
Dziewczynka, jak każdy noworodek kilka dni spędzi w szpitalu. Później trafić ma do rodziny zastępczej. Zanim to się jednak stanie minie kilka miesięcy. 
- Dziecko jest dziś bez tożsamości. Nie ma ani imienia ani nazwiska i musi je nadać mu sąd – mówi Bożena Jabłońska z Centrum Pieczy Zastępczej w Łomży. - Dopiero po nadaniu jej tożsamości będzie mogła formalnie rozpocząć się procedura adopcyjna. To musi potrwać trochę czasu, bo decyzje sądu muszą się uprawomocnić. Sądzę że będzie to wszystko trwało 3-4 miesiące. 
Matka Janina Podsiad opowiada, że siostry zaraz po znalezieniu dziecka zastanawiały się jak nadać jej na imię. 
- Takim naturalnym imieniem wydawało się Regina – od imienia siostry, która je znalazła - mówi benedyktynka. - To imię oznacza królową - Matkę Bożą. Ale ostatecznie uznałyśmy, że nie nie ma takiej potrzeby aby szybko ją chrzcić wodą.
Dziewczynka na nową rodzinę nie będzie czekała w szpitalu. Stąd zabierze ją wskazana przez CPZ rodzina zastępcza, która zapewni jej opiekę do czasu zakończenia procedury adopcyjnej.
- Rodzin oczekujących na dzieci jest bardzo dużo – mówi Renata Tyrolska z ośrodka adopcyjnego w Łomży. - W tej chwili my mamy już, pozytywnie zweryfikowanych i czekających na dzieci, około pięćdziesięciu rodzin. Tak więc, jeśli kwestie formalno-prawne tej dziewczynki z okna życia zostaną już dopełnione i trafi ona do nas, to kochającą rodzinę znajdzie natychmiast – zapewnia.

170811040213.gif
cz
śr, 30 kwietnia 2014 08:12

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0