piątek, 09 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 556

Miliony w śmieciach

Na „aferze śmieciowej” można było zarobić krocie? Takie sugestie zawiera dokument, jaki po kontroli na miejskim wysypisku śmieci w Czartorii koło Miastkowa sporządziła łomżyńska delegatura Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Zdobyliśmy dokument, którego prezydent Mieczysław Czerniawski nie chciał przekazać nawet miejskim radnym. Wskazano w nim ostrołęcką firmę, która za przywożone śmieci do kompostowania płaciła „zaskakująco niską cenę - 5 zł za Mg odpadów”. W oficjalnym cenniku opłata ta wynosiła niemal 183 zł za Mg (czyli za tonę). To oznaczałoby, że tylko na tym i tylko w 2012 roku ta firma mogła „zaoszczędzić” ponad 3,5 miliona złotych.
- To tylko hipotetycznie utracone przychody – mówi Arkadiusz Kułaga, dyrektor zarządzającego wysypiskiem Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Łomży.

Przypomnijmy: pod koniec 2013 roku w Zakładzie Przetwarzania i Unieszkodliwiania Odpadów w Czartorii pod Miastkowem łomżyński oddział Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Białymstoku  przeprowadził kontrolę, w wyniku której stwierdzono szereg nieprawidłowości. Między innymi miały tu trafiać w znacznych ilościach, odpady przywożone przez jedną z ostrołęckich firm, a w efekcie przekroczono dozwolone limity przyjęć śmieci. Po kontroli Urząd Marszałkowski w Białymstoku wylicza karę jaką za śmieci Ostrołęki ma zapłacić Łomża.  (Pisaliśmy o tym kilka tygodni temu – zobacz Gazeta Bezcenna nr 549 z 27 lutego 2014r.)  I choć od kontroli minęło już kilka miesięcy dotychczas nikt – nawet prezydent radnym - nie chciał pokazać dokumentów w tej sprawie. Udało nam się zdobyć jeden z nich – trzystronicowe pismo wysłane w grudniu ubiegłego roku przez WIOŚ do marszałka województwa i do wiadomości prezydenta Łomży. To jak gdyby wnioski pokontrolne, gdzie w punktach wskazano odnalezione nieprawidłowości. Dokument sugeruje, że na „aferze śmieciowej” być może ktoś zarobił krocie. Oto, dotyczący sprawy, fragment pisma:
„Obie te firmy w dniu 5.10.2011r. zawarły umowę na wykonanie usługi kompostowania, za którą zleceniodawca płaci zaskakująco niską cenę - 5 zł za Mg odpadów. W ramach tej umowy (… spółka) w Ostrołęce dostarczała do ZPiUO w Czartorii odpady o kodzie 191212 w ilości ponad dwukrotnie większej niż wynosiła wydajność kompostowni (w roku 2012 - dostarczono 20119,97 Mg, wydajność kompostowni 1000Mg/rok). W sytuacji, kiedy wielokrotnie przekroczona została wydajność instalacji kompostowni, wątpliwe jest, aby proces kompostowania przeprowadzono prawidłowo. Jak ustalono, MPGKiM nie posiada żadnych badań stopnia ustabilizowania odpadów powstałych w procesie kompostowania, np. ATa. TOC straty prażenia. W wyniku tzw. „usługi kompostowania” (która nie mogła być przeprowadzona ze względów technicznych) wykazywano, że powstawały odpady o kodach 190501 i 190503 w ilościach przekraczających wartości dopuszczalne określone w pozwoleniu zintegrowanym.(...)” 
Zgodnie z obowiązującym wówczas, a zatwierdzonym przez prezydenta Mieczysława Czerniawskiego, cennikiem ZPiUO w Czartorii za przyjęcie tony śmieci o kodzie 191212 opłata winna wynosić 182,87zł.  
- Dlatego tę sprawę zgłosiliśmy na prokuraturę – mówi Waldemar Gołaszewski, kierownik delegatury WIOŚ w Łomży. 
- Jeśli ktoś chce tę sprawę tak widzieć - to może, ale to tylko hipotetycznie utracone przychody – mówi Arkadiusz Kułaga, dyrektor zarządzającego wysypiskiem Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Łomży, podważając większość z ustaleń WIOŚ. - Oni nie chcą widzieć, że w Czartorii mamy faktycznie dwa różne zakłady – ten nowy oraz stare, już nieczynne miejskie wysypisko śmieci, które trzeba zrekultywować. 
Dyrektor Kułaga utrzymuje, że współpraca z ostrołęcką firmą opłacała się miastu, bo jej celem było pozyskanie materiału do rekultywacji, czyli przywracania wartości użytkowych i przyrodniczych terenom starych, już zapełnionych niecek wysypiska. 
- 5 złotych za tonę pokrywało koszty naszego kompostowania – mówi dyrektor Kułaga. - Kompost został wykorzystany jako przesypka, a to co pozostawało trafiało do dołu i firma płaciła za to nam zgodnie z cennikiem po 125 zł za tonę. Nie naraziłem MPGKiM na straty. Przez dwa lata na współpracy mieliśmy 1,4 mln zł przychodu. Teraz nie ma nic, bo po kontroli wszystkie umowy z ostrołęcką firmą rozwiązano.
Jeszcze w lutym łomżyńska prokuratura rozpatrując wniosek WIOŚ odmówiła wszczęcia śledztwa. Jak przekazywała prokurator Maria Kudyba, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łomży, prokurator badający wniosek odmówił wszczęcia śledztwa z uwagi, że czyn nie zawiera znamion czynu prawnie zabronionego. Zażalenie na decyzję prokuratury złożył WIOŚ. Akta sprawy trafiły do Sądu Rejonowego. Jego decyzji można spodziewać się najwcześniej pod koniec maja. 
- Gdybym dzisiaj miał podejmować decyzję, to tej umowy byśmy nie podpisali, ale nie dlatego, że ekonomicznie to się nie opłacało, lecz dla świętego spokoju – ocenia dyrektor Kułaga. - Można było ogłosić przetarg na rekultywację starych niecek, a o pieniądze na nią wystąpić do miasta. My chcieliśmy zrobić to taniej.     

Jeszcze na kwietniowej sesji Rady Miasta prezydent Mieczysław Czerniawski odpowiadając na pytania radnych, którym odmówił przekazania dokumentów dotyczących tzw. afery śmieciowej, zapowiadał, że nie da się uniknąć kary, którą wylicza Urząd Marszałkowski. Jak mówił wyniesie ona kilkaset tysięcy złotych, a nie kilka milionów. Prezydent zapowiedział także, że od 1 kwietnia nastąpi zmiana kierującego wysypiskiem. 
- „Obecny (kierownik - dop. red.) popełnił określone błędy” - mówił radnym prezydent Czerniawski. 
Kierownik wysypiska do dziś nie został wymieniony. Od kilku tygodni przebywa na zwolnieniu lekarskim.

161121091207.gif
cz
cz, 17 kwietnia 2014 07:56

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0