wtorek, 06 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

ŁKS bliżej utrzymania

Passę dobrych występów w rundzie wiosennej potrzymali w minioną sobotę piłkarze ŁKS-u 1926 Łomża. W 24. kolejce nasz zespół pokonał na własnym stadionie wyżej notowaną ekipę Huragana Morąg 3:1. Wygrana cieszy tym bardziej, że spotkanie rozpoczęło się bardzo źle dla walczących o utrzymanie łomżan. Już w 4. minucie, po rzucie wolnym za faul przed polem karnym, goście wyszli na prowadzenie.

Alex Rodier (biało-czerwony strój) swój bardzo dobry występ uwieńczył golem
Alex Rodier (biało-czerwony strój) swój bardzo dobry występ uwieńczył golem

Brakmarza łomżan Łukasza Trochim pokonał Daniel Chiliński, który posłał piłkę do siatki precyzyjnym strzałem obok niezbyt dokładnie ustawionego muru. Gospodarze potrzebowali kilku chwil, zanim otrząsnęli się po straconym golu. Jednak od 20. minuty niepodzielnie panowali już na boisku. Wtedy to niemal nie schodzili z połowy rywali i wydawało się, że bramka wyrównująca wisi w powietrzu. I w 34. minucie ta sztuka im się udała. Amerykanin Jason Villagomez zagrał piłkę do wbiegającego na prawym skrzydle Marcina Malinowskiego, a ten z bocznej linii pola karnego dośrodkował na 8 metr. Tam czekał już Rafał Maćkowski, który z uderzeniem z powietrza nie dał szans Bartoszowi Dzikowskiemu. Zdobyta bramka dodała skrzydeł biało-czerwonym, którzy jeszcze śmielej poczynali sobie w ofensywie. W 41. minucie dużą wolną walki i wyczuciem wykazał się Daniel Lemański. Napastnik ŁKS-u wyłuskał piłkę przed polem karnym gości i mimo asysty obrońcy zdołał umieścić piłkę w siatce strzałem po ziemi.
Nie minęło kolejne 120 sekund, a na tablicy wyników było już 3:1. Świetnym prostopadłym podaniem do Alexa Rodiera popisał się grający trener Robert Speichler. Dynamiczny amerykański napastnik bez problemów minął zwodem golkipera Huragana i posłał piłkę do pustej bramki dając trzeci powód do radości kibicom w Łomży. Niedługo potem arbiter zakończył pierwszą część spotkania.

Po przerwie obraz gry nieco uległ zmianie. Coraz śmielej zaczęli sobie poczynać nie mający nic do stracenia goście. Już w 50. minucie groźnie zrobiło się pod bramką ŁKS-u, ale jeden z zawodników z Morąga będąc w dogodnej sytuacji posłał piłkę w boczną siatkę bramki gospodarzy. W odpowiedzi bliski pokonania Dzikowskiego był Maćkowski, ale jego uderzenie z 3 metrów instynktownie obronił golkiper Huragana. Na kwadrans przed zakończeniem regulaminowego czasu gry morążanie stanęli przed najlepszą okazją w tym meczu. Goście kilkoma podaniami rozmontowali defensywę ŁKS-u i ostatecznie piłka trafiła do mającego przed sobą pustą bramkę Chilińskiego. Na szczęście dla ełkaesiaków napastnik gości fatalnie skiksował posyłając piłkę z 5 metrów wysoko nad poprzeczką. Do końca meczu oba zespoły stworzyły sobie jeszcze po jednej dogodnej okazji do zmiany wyniku, ale bramkarze byli za każdym razem na posterunku. Ostatecznie łomżanie zasłużenie zwyciężyli 3:1 dzięki czemu do 9. miejsca tracą zaledwie dwa punkty.

- Po raz kolejny źle wchodzimy w mecz. Musimy się grubo zastanowić, czemu tak się dzieje. Na szczęście po raz kolejny też potrafimy się szybko otrząsnąć i doprowadzić do wyrównania, a potem zdobyć kolejne gole po bardzo ciekawych, kombinacyjnych akcjach - podkreśla trener Speichler - Druga połowa była w naszym wykonaniu trochę słabsza, ale rywale się zmobilizowali i momentami robiło się nerwowo pod naszą bramką. Uważam jednak, że kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku i zasłużenie wygraliśmy.

W następnej kolejce łomżan czeka bardzo trudne zadanie. Na wyjeździe zmierzą się bowiem z liderem, Płomieniem Ełk. To spotkanie zaplanowano na piątek, 18 kwietnia o godz. 16.00.

***
Tymczasem srogą lekcję futbolu dostali w minioną sobotę juniorzy starsi ŁKS-u 1926 występujący w Centralnej Lidze Juniorów. W spotkaniu z liderem grupy i jednym z kandydatów do Mistrzostwa Polski w tej kategorii wiekowej, UKS-em SMS Łódź łomżanie nie mieli nic do powiedzenia. Już po pierwszej połowie przegrywali 1:6, a jedyną bramkę zdobył z rzutu karnego Marcin Świderski. W drugiej połowie łodzianie dołożyli kolejne cztery gole i mecz zakończył się wynikiem 10:1 - Pojechaliśmy do Łodzi w mocno okrojonym składzie. Nie mogłem skorzystać z żadnego z juniorów znajdujących się w kadrze pierwszego zespołu, a w ostatnim meczu do grona kontuzjowanych dołączył kapitan, Tomek Świderski. Do tego miałem w bramce zaledwie 17-letniego bramkarza, Damiana Chludzińskiego, którego chyba zjadła trema - powiedział po meczu trener Arkadiusz Obrycki.

Porażka nie wpłynęła na miejsce zajmowane w tabeli grupy A. Łomżanie w dalszym ciągu plasują się na 8. pozycji. W kolejnym meczu, który zostanie rozegrany za dwa tygodnie podejmować będą na własnym stadionie Legię Warszawa.

is

161121091207.gif
cz
pon, 14 kwietnia 2014 08:15

 
161201033137.gif
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0