czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Oba ŁKS-y zapunktowały

Udany weekend mają za sobą drużyny Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926. W sobotę walczący o utrzymanie seniorzy zremisowali z czwartą drużyną ligi, MKS-em Korsze 1:1, a w niedzielę występujący w Lidze Centralnej juniorzy starsi pokonali MOSP Białystok 2:0.

Piłkarze ŁKS-u nie mogą zaliczyć do udanych początku kolejnego meczu "o życie". W pierwszych 25. minutach łomżanie byli tylko tłem dla szybko i agresywnie grających rywali. Widać było, że MKS posiada w swoich szeregach bardzo dobrych zawodników ofensywnych. Już w 10. minucie goście mogli otworzyć wynik spotkania, jednak Paweł Sawicki nie zdołał oddać celnego strzału będąc pięć metrów przed bramką ŁKS-u. Chwilę później napastnik MKS-u, Piotr Trafarski już takich kłopotów nie miał. Były gracz Lechii Gdańsk minął na dużej szybkości kilku rywali i płaskim strzałem pokonał Łukasza Trochima. Parę minut później powinno być 2:0. Faulu we własnym polu karnym dopuścił się Tomasz Staniórski, za co sędzia ukarał go żółtym kartonikiem i podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Damian Roksela, strzelił mocno, ale niemal w środek bramki, co bardzo ułatwiło interwencję golkiperowi gospodarzy. Trochim odbił piłkę przed siebie, ale dopadł do niej jeden z zawodników MKS-u i umieścił w bramce. Arbiter jednak gola nie uznał gdyż dopatrzył się zbyt wczesnego wbiegnięcia piłkarzy z Korsz w pole karne przy wykonywaniu jedenastki. Udana interwencja bramkarza ŁKS-u dodała piłkarzom z pola wiary, że są w stanie odwrócić losy meczu. Z minuty na minutę spotkanie robiło się coraz bardziej wyrównane i częściej przy piłce znajdowali się gospodarze, próbując budować ataki pozycyjne. Niestety zdarzały się łomżanom proste błędy, po których robiło się gorąco pod ich bramką. Najwięcej szczęścia ełkaesiacy mieli tuż przed przerwą. Wtedy to goście w ciągu minuty oddali cztery groźne strzały z obrębu pola karnego miejscowych, ale ofiarne interwencje całego bloku defensywnego sprawiły, że drugi gol dla MKS-u nie padł.

Po zmianie stron obraz gry diametralnie uległ zmianie. To ŁKS był stroną dominującą na boisku. Wydawało się, że bramka wyrównująca jest tylko kwestią czasu. I tak też się stało. W 68. minucie łomżanie przeprowadzili składną akcję prawą stroną. Dobrym, mocnym dośrodkowaniem popisał się Przemysław Olesiński, piłkę zgrał jeszcze w polu karnym Rafał Maćkowski, a niepilnowany Amerykanin Alex Rodier z najbliższej odległości pokonał młodego bramkarza gości, Bartosza Milkiewicza. Do końca spotkania łomżanie jeszcze kilka razy groźnie atakowali, ale po ich strzałach futbolówka nie chciała wpaść do siatki i mecz zakończył się remisem 1:1.

- Dzisiaj było widać, że zmierzyły się zespoły, które są w czołówce biorąc pod uwagę tylko rundę wiosenną. Pierwsza połowa należała do gości, w drugiej my zdecydowanie przeważaliśmy. Uważam, że z przebiegu całego meczu remis jest wynikiem sprawiedliwym i musimy szanować ten jeden punkt - ocenił trener Speichler – Jestem zadowolony z postawy swojego zespołu. Po raz kolejny pokazał charakter i nie poddając się po straconej bramce zdołał odwrócić losy meczu.

Po tym remisie łomżanie awansowali na 13. pozycję w tabeli III ligi. Następne spotkanie zagrają w przyszłą sobotę niedzielę w Supraślu, gdzie zmierzą się z rezerwami Jagiellonii Białystok. Początek zaplanowano na godz. 13.00.

ŁKS lepszy w meczu o "6 punktów"
Trzeci mecz w rudzie wiosennej Centralnej Ligi Juniorów rozegrali podopieczni trenera Arkadiusza Obryckiego. Było to niezwykle ważna spotkanie w kontekście walki o utrzymanie. Ich przeciwnikiem był sąsiad w tabli, zajmujący ósmą pozycję MOSP Białystok. Oba zespoły podeszły do tego pojedynku bardzo skoncentrowane i skupiały się głównie na zabezpieczeniu dostępu do własnej bramki. W efekcie żadnej z drużyn nie udało się w pierwszej połowie stworzyć klarownej sytuacji do pokonania bramkarza rywali. Drugie 45 minut przebiegło pod dyktando gospodarzy. Łomżanie zaczęli grać szybciej, co przyniosło efekt w postaci dwóch goli zdobytych przez ściągniętego przed sezonem ze Skry Wizna Kamila Nitkiewicza. Jak się okazało, były to trafienia na wagę trzech jakże cennych punktów.

- Był to dla nas bardzo ciężki mecz. Przeciwnicy postawili nam trudne warunki, szczególnie w pierwszej połowie nie mogliśmy za wiele zdziałać. W przerwie porozmawiałem z zawodnikami i to przyniosło dobre efekty. Bardzo się cieszę, że udało nam się zwyciężyć - powiedział po spotkaniu trener Obrycki.

Dzięki temu zwycięstwu ŁKS przeskoczył drużynę MOSP-u w tabeli i z dorobkiem 13 punktów plasuje się na 8. miejscu. Kolejnym rywalem biało-czerwonych będzie zespół Olimpii Elbląg (6. miejsce, 17 punktów). Ten pojedynek odbędzie się w niedzielę, 6 kwietnia o godz. 16.00 na stadionie miejskim w Łomży.

is

cz
pon, 31 marca 2014 12:15

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0