piątek, 09 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Dwie odsłony walnego w ŁKS-ie

49 spośród 87 członków stowarzyszenia Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926 wzięło udział w podsumowującym miniony rok walnym sprawozdawczym zgromadzeniu. Według szczegółowych wyliczeń Klub stary rok zamknął stratą w wysokości niespełna 15 tysięcy złotych.
- Biorąc pod uwagę realizację przychodów i kosztów, które klub poniósł, jest to wynik pozytywny - mówił Kazimierz Zaborszczyk przedstawiając, w zastępstwie skarbnika klubu, sprawozdanie finansowe i rachunek wyników za rok 2013. Zobowiązania ŁKS-u na koniec roku wynosiły 104 tys. zł. Na tę kwotę skradały się zaległości wobec Urzędu Skarbowego i ZUS-u oraz niezapłacone faktury. - Na dzień dzisiejszy te zobowiązania są już zdecydowanie mniejsze. Przez pierwsze miesiące tego roku spadły one do zaledwie 36 tysięcy, z czego 30 tysięcy to pożyczka udzielona klubowi przez prezesa Jarosława Kuleszę - podkreślił Zaborszczyk.

Jarosław Kulesza, prezes ŁKS 1926 Łomża
Jarosław Kulesza, prezes ŁKS 1926 Łomża

Ogółem ubiegłoroczne przychody ŁKS-u zamknęły się kwotą ok. pół miliona złotych, z czego 60 tysięcy to wartość przekazana przez sponsorów w formie niematerialnej. Po drugiej stronie największe koszty klub poniósł na wynagrodzenia (92 tys. zł), pozostałe świadczenia i ekwiwalenty (niespełna 100 tys. zł) oraz przejazdy, szkolenia, delegacje – ok. 134 tys. zł. W porównaniu do lat ubiegłych znacznie zmniejszyły się wydatki na wynajem stadionu, bazy treningowej szatni i lokalu biurowego (20500 zł), a na margines zostały zepchnięte wydatki na stroje sportowe - niecałe 7,7 tys. zł.
Prezes ŁKS-u Jarosław Kulesza, który w swoim wystąpieniu przedstawił dokonania zarządu, docenił i podziękował Miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji w Łomży za doskonałą współpracę, oraz prezydentowi Łomży, Mieczysławowi Czerniawskiemu, który umorzył ŁKS-owi 45 tysięcy złotych zaległości z tytuły wynajmu boisk i stadionu w latach 2012 i 2013. Prezes ŁKS-u powiedział również o problemach z jakimi boryka się klub – to przede wszystkim niezwiększającą się liczba sponsorów. W imieniu zarządu przyznał się również do błędów, jakie popełniono nie wywiązując się z obietnic finansowych danych zawodnikom.
- Aby uniknąć takich sytuacji w tym sezonie, zdecydowaliśmy się uzupełnić kadrę pierwszego zespołu zawodnikami, na których było nas stać. Mogliśmy ściągnąć jeszcze kilku dobrych piłkarzy, ale wiązałoby się to z ryzykiem ponownego niedotrzymywania umów, a tego chcieliśmy uniknąć -  - tłumaczył Kulesza.
Nim członkowie klubu udzielili władzom absolutorium Komisja Rewizyjna uznała, że zarząd dział w sposób należyty i nie widziała przeciwwskazań do jego udzielenia. W głosowaniu nikt z obecnych na sali nie był przeciwny, tym samym „jednomyślnie” pozytywnie skwitowano działania zarządu ŁKS-u z prezesem Kuleszą w 2013 roku. 

Mogłoby być jeszcze lepiej?

Na tym głosowaniu walne się nie skończyło. W porządku obrad była jeszcze dyskusja. I tak jak pierwsza część zebrania przebiegała spokojnie, to druga wywołała sporo emocji. Jako pierwszy głos zabrał były lekarz ŁKS-u, Krzysztof Piszczatowski, który zwrócił uwagę zarządowi na bezsensowność suplementacji zawodników w obecny sposób, bez połączenia go ze szczegółowymi badaniami krwi. Jak się okazało, była to tylko przygrywka do tego co stało się później. Znany w łomżyńskim środowisku piłkarski Marcin Trojanowski w swoim wystąpieniu przedstawił pomysły na wzrost przychodów klubu. Zaznaczył, że jest gotowy do społecznej pracy na rzecz ŁKS-u, ale swoje pomysły chciałby wdrażać w życie z grupą osób, w której są m. in. były trener bramkarzy ŁKS-u, Artur Sarniak czy asystent trenera Krzysztofa Przytuły, Marcin Chojnowski. Według Trojanowskiego, wszystkie te osoby chciałby wejść w skład obecnego Zarządu. 
W odpowiedzi władze klubu przypomniały, że dokooptowanie nie jest możliwe, gdyż walne zgromadzenie ma charakter wyłączenie sprawozdawczy, a wyborcze zaplanowane jest na rok 2015. Wychowanek ŁKS-u starał się jeszcze przekonywać do swoich racji zebranych na sali członków klubu, ale można było odnieść wrażenie, że większość z nich zabiegi te traktuje jako z góry skazane na niepowodzenie i niemożliwe do wprowadzenia w Łomży. Także bez echa pozostała jego uwaga, że według statutu jest możliwość zwołania zgromadzenia wyborczego w każdym momencie na wniosek 30 % członków. 

Zamiast komentarz, pytania...
Niecałe cztery lata temu ŁKS był na skraju upadku. Wtedy, gdyby nie odważna, i wręcz szalona, decyzja Jarosława Kuleszy, pewnie tego klubu już by nie było. Teraz się poprawiło. Dożyliśmy czasów, w których obecny zarząd nie chce zrezygnować z - jak sam mówi - ciężkiej pracy, ale też ujawniają się osoby, które chcą mu pomóc w jej wykonywaniu. Warunkiem ma być wejścia w jego skład. Czy chodzi o przejęcie władzy? A może jedynie o wsparcie działań i danie klubowi drugiego oddechu, żeby było jeszcze lepiej? Jeśli tak, to dlaczego obecny zarząd tak mocno wzbrania się przed tymi zmianami, deklarując jednocześnie, że chętnie widziałby nowe osoby z pomysłami w klubie. Czy to wszystko można znowu sprowadzić tylko do rozgrywek personalnych? A gdzie tu jest dobro klubu, które przecież powinno być na pierwszym miejscu? 

is

161121091207.gif
cz
cz, 20 marca 2014 14:35
Data ostatniej edycji: 2014-03-20 16:24:49

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0