piątek, 09 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Prezesi zapłacą z własnej kieszeni?

Czy prezesi lub dyrektorzy PGE Dystrybucja w Lublinie, będą musieli zapłacić z własnej kieszeni za opieszałość firmy odpowiedzialnej za przebudowę linii energetycznej w Starych Kupiskach pod Łomżą? To efekt wyjątkowego wyroku łomżyńskiego sądu, który nałożył grzywnę nie na spółkę, a na „osoby uprawnione do reprezentowania spółki.” Po trzysta złotych za każdy dzień zwłoki. O wyroku, i całej sprawie poinformowała TVP Białystok. Od 7 lat lat kilkoro mieszkańców podłomżyńskich Kupisk walczy o zabranie z ich posesji bezprawnie postawionych tam słupów wysokiego napięcia. Wyrok zapadł w 2012 roku. Sprawa nabrała tempa kilka dni temu.

Izabela Kołomycka z Łomży zebrała już pokaźną teczkę dokumentów. To jest jak walka Dawida z Goliatem - mówi. O zabranie bezprawnie postawionych na działce słupów energetycznych walczy od lat.  Słupy linii energetycznej, które zajmują znaczną część działki postawiono tu jeszcze na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Nikt nikogo nie pytał o zdanie. 
Odpowiedzialnym za linię energetyczną jest dziś Polska Grupa Energetyczna Dystrybucja w Lublinie. W 2012 roku zapadł wyrok nakazujący spółce usunięcie instalacji.
- Wyrok zapadł w 2012 roku i żeby został wykonany musiałam następną sprawę założyć - mówiła dziennikarzom telewizyjnym Izabela Kołomycka.
W postanowieniu sąd zdecydował, że jeżeli PGE nie usunie instalacji w określonym terminie to grzywnę zapłacą osoby reprezentujące spółkę. Solidarnie, po 300 złotych za każdy dzień zwłoki. 
Dlaczego sprawa trwa tak długo? - W odpowiedzi na pytania jakie redakcja „Obiektywu”  TVP Białystok wysłała do PGE Dystrybucja S.A. W Lublinie, spółka odpowiada między innymi:
„Inwestycja mająca na celu wykonania tych robót budowlanych jest wieloetapowa, wymaga m.in. sporządzenia opracowań, wyłonienia wykonawcy, uzyskania zgód i decyzji administracyjnych, zgód pomiotów - właścicieli działek na posadowienie urządzeń. Zatem jest to proces rozłożony w czasie.”
Odpowiedź sygnowane były nazwiskiem Jarosława Dzięgielewskiego – dyrektora białostockiego oddziału PGE.
Marzec jest ostatnim miesiącem, kiedy PGE może zastosować się do wyroku bez konieczności płacenia grzywny przez jego reprezentantów. Spółka twierdzi, że to jest możliwe: „... jest możliwe dotrzymanie terminu, co jest również zależne od dobrej woli stron uczestniczących w postępowaniu dotyczącym rozbiórki.”
Sprawa nabrała tempa kilka dni temu. Do łomżyńskiego starostwa powiatowego wpłynął wniosek o pozwolenia na rozbiórkę słupów energetycznych. Również na posesji Zbigniewa Zalewskiego, który ma do najnowszych planów poważne zastrzeżenia. W rozdziale dotyczącym bezpieczeństwa pominięto fakt, że obok linii wysokiego napięcia stoi jego dom.
- Ja rozumiem to w ten sposób, że może tu przyjechać dźwig wyciągać ten słup, a obok pod tym słupem i dźwigiem mogą przechodzić moje dzieci, idąc do szkoły, wychodząc na przystanek - mówi Zbigniew Zalewski, mieszkaniec Starych Kupisk.
PGE twierdzi, że wniosek złożony do starostwa jest kompletny, starostwo o wyjaśnienie uwag Zbigniewa Zalewskiego zwróciło się do PGE. 
Zbigniew Zalewski nie wyklucza, iż niezależnie od decyzji starostwa czy kwestii bezpieczeństwa linia średniego napięcia zostanie przebudowana w marcu.
- Być może łatwiej będzie się im wytłumaczyć z samowoli działań dotyczących rozbiórki, niż wytłumaczyć się prezesom, że część ich pieniędzy zostaje zabrana na poczet grzywny – podsumowuje Zalewski.

161121091207.gif
cz
śr, 12 marca 2014 08:24

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0