czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Zdrowie i Trzeźwość ma własną siedzibę przy Dwornej

Po trzech latach starań i kilkunastu gnieżdżenia się kątem w piwnicy ośrodka terapii uzależnień „na Rybakach” zasłużone dla idei i praktyki trzeźwości w Łomży stowarzyszenie ma wreszcie upragnioną siedzibę w kamieniczce naprzeciwko seminarium. Na pierwszym piętrze abstynenci z wyboru dostali sześć obszernych pomieszczeń na 120 mkw. Wszystko w dwa miesiące wyremontowali i wymalowali sami, korzystając z ofiarowanych im materiałów budowlanych. Mają już gdzie pomagać alkoholikom.

Nad wejściem w bramę zawisło oświetlone logo Łomżyńskiego Stowarzyszenia Zdrowie i Trzeźwość, które zaczęło misję w 1991 r. jako klub. Dziś Stowarzyszenie ZiT jest organizacją pożytku publicznego, skupiającą od 30 do 35 członków, propagujących zdrowy i trzeźwy styl życia własnym przykładem. Dali się już poznać szerzej, organizując wycieczki rowerowe Doliną Narwi, bezalkoholowe sylwestry i zabawy choinkowe, fora abstynenckie, koncerty i spektakle w parafii pw. św. Andrzeja Boboli, gdzie od powstania najmłodszej parafii w Łomży znaleźli przyjaciela  w ks. proboszczu Andrzeju Popielskim.

„Przy kominku siądź z nami wkoło….”
W nowej siedzibie przy Dwornej 13 wesoło buzuje kominek, ale na razie ciepło jest w salonie. Trzeba wymienić rury rozprowadzające ogrzane powietrze. Oprócz ładnej sali kominkowej z dużymi stołami, są dwa pokoje gościnne do spotkań w grupach, pokój spotkań ze specjalistami od uzależnień, biuro i kuchnia oraz łazienki. Na głównej ścianie pyszni się plazma, zwracają uwagę stanowiska komputerów, szerokie kanapy i wygodne siedziska. Kto pamięta ciemnawe salki przy Rybakach, ten będzie olśniony. 
- Pomagając innym, pomagamy też sobie, jeśli ktoś uzależniony od alkoholu, narkotyków czy hazardu będzie chciał skorzystać z naszego doświadczenia – twierdzi z przekonaniem Jarosław Rewucki (lat 49), który od 2007 r. jest nieprzerwanie prezesem Stowarzyszenia ZiT. – Dziesięć lat temu świadomie zrezygnowałem z sięgania po alkohol, gdyż zauważyłem, że nie jest to dobre dla mnie i moich bliskich.   
Na uroczystość otwarcia nowej siedziby stowarzyszenia w poniedziałek wieczorem przybyło około 40 osób. Skromne prezenty ofiarowało tylko dwóch: biskup pomocniczy Diecezji Łomżyńskiej Tadeusz Bronakowski, który przekazał vademecum Apostolstwa Trzeźwości z obszernym kalendarium imprez abstynenckich w całej Polsce, oraz wicewojewoda podlaski Wojciech Dzierzgowski (PSL) z orłem w godle państwowym Polski do powieszenia na ścianie. – Ale wcześniej dostaliśmy dużo prezentów od sponsorów, którym nie zależało na reklamie ich firmy czy własnego nazwiska – zapewnia wiceprezes ZiT Andrzej Werczyński (lat 55). – Prezydent podjął decyzję o przyznaniu nam lokalu, zaangażował się dyrektor Arkadiusz Kułaga z MPGKiM, wsparli finansowo: Nadleśnictwo Łomża, OSM Piątnica i Jerzy Muła z firmy Sanmet, remontowali z nami bezdomni z Czerwonego Boru od ks. Adama Jabłońskiego. Jeszcze trzeba wymienić drzwi wejściowe i odnowić drzwi w środku, lecz na to na razie brak funduszy. 
Zarząd działa społecznie, ZiT utrzymuje się ze składek 5 zł na miesiąc, darowizn i 1 procenta podatku. Po raz pierwszy stowarzyszenie otrzymało wsparcie z odpisu podatkowego za 2013 r.: około 1 300 zł.

„Alkoholicy to ludzie jak my, ale chorzy…”
Społecznikom było przykro, że nikt „od prezydenta” nie zjawił się na otwarciu, zaś samorządowców reprezentował samotnie radny Andrzej Grzymała. – W naszym społeczeństwie istnieje wykrzywiony obraz alkoholika jako śmierdzącego i zaniedbanego człowieka – mówi prezes Rewucki. – A ta choroba może dopaść każdego i choruje dobrze sytuowany, normalnie wyglądający człowiek z dobrej rodziny. Dodatkowym obciążeniem alkoholika jest i to, że nie umie sobie sam poradzić z własnymi emocjami.
Andrzej Werczyński dodaje, że trzeźwiejący alkoholik miewa 20 – 30 kolegów do picia, jednak kiedy podejmuje heroiczną decyzję o zerwaniu z nałogiem, „pojawia się ogromny i pusty świat, który trzeba czymś wypełnić”. – Otworzymy tu klubokawiarnię, żeby można było poczytać prasę, porozmawiać, spotkać się przy kawie za 2 zł ze znajomymi i z pewnością, że nikt nie poleje mi spod stołu gorzały – śmieje się wiceprezes. – Nawiązaliśmy współpracę z fotografikami, rowerzystami, z ludźmi z pasją, aby organizować spotkania na temat ich zainteresowań. Nie zabraknie też szkoleń i porad. I pomocy.
Obaj przez ponad dekadę aktywności na polu abstynenckim zgodnie twierdzą: miesiąc, dwa czy trzy do roku bez piwa, wina i wódki wytrzymuje wielu. Ponad rok – niewielu. A ponad dwa czy trzy lata…? – Odsiew do 80 procent – odpowiadają społecznicy. – Alkoholicy to nie tylko brudasy z parku, filareci ze Starego Rynku czy wykolejeńcy z marginesu, wyzuci z uczuć i wartości. To ludzie jak my, ale chorzy.
Jarosław Rewucki podkreśla, że w chorobie alkoholowej istotne jest przyznanie się do niej, a Andrzej Werczyński dziwi się, że w życiu na trzeźwo ma tylu znajomych, z którymi nie wypił ani grama wódki…

Mirosław R. Derewońko
Zdjęcia z archiwum ŁSZiT

cz
śr, 19 lutego 2014 08:11

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0