sobota, 10 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Komornicy „ścigają” dłużników za alimenty, grzywny i kredyty

- Z każdym rokiem spraw komorniczych przybywa i dają się zauważyć wyraźne tendencje wieloletnie – mówi komornik sądowy Joanna Grzech, która od dwóch lat prowadzi w Łomży kancelarię, lecz ma znacznie bogatsze doświadczenie, pracując w kancelarii komorniczej od roku 1995 i będąc od 2007 r. asesorem. – Coraz więcej skomplikowanych spraw alimentacyjnych, coraz mniej chęci porozumienia między stronami. Do tego narasta liczba spraw o należności względem Skarbu Państwa, jak grzywny karne czy mandaty, w których działania komornicze są bezskuteczne, bo dłużnicy nie mają ani pracy, ani majątku. Ale najwyraźniej zubożenie społeczeństwa widać w niespłacaniu kredytów i niepłaceniu rachunków za czynsz i prąd. Ludzie z biedy podpisują umowy, a potem się dziwią, że tak duże odsetki.
Do komorników wpłynęło około 10 i pół tysiąca spraw w 2013 w Łomży i powiatach d. województwa łomżyńskiego: łomżyńskim, kolneńskim, grajewskim, zambrowskim i wysokomazowieckim. Jednak do i tak już przygnębiającej liczby należy dodać sprawy pozostałe z roku 2012 i poprzednich: aż 8 341.

Nawet krowy, chociaż wyjątkowo, trafiają na licytację komorniczą. Tak było na początku lutego 2014 r. w gm. Śniadowo, gdzie wystawiono 9 krów. Żaden z dwóch licytantów nie zdecydował się na "zakup". (fot archiwum)
Nawet krowy, chociaż wyjątkowo, trafiają na licytację komorniczą. Tak było na początku lutego 2014 r. w gm. Śniadowo, gdzie wystawiono 9 krów. Żaden z dwóch licytantów nie zdecydował się na "zakup". (fot archiwum)

Za skomplikowaną i szczegółową statystyką różnego typu spraw, jaką prowadzą komornicy na użytek jednostek nadrzędnych i Ministerstwa Sprawiedliwości, kryją się pogmatwane losy poszczególnych ludzi i całych rodzin. – Charakter naszej pracy i naszych poczynań są, przede wszystkim,  zgodne z oczekiwaniami wierzycieli – wyjaśnia komornik Joanna Grzech. – A dłużnicy rzadko kiedy patrzą na to przychylnie, kiedy zajmujemy im wynagrodzenia za pracę, rachunki bankowe czy nieruchomości…

Młodzi lekceważą mandaty, emeryci spłacają kredyty
W roku 2013 komornicy mieli do ściągnięcia z dłużników w Łomży i powiecie łomżyńskim 63 miliony 111 tysięcy złotych. Udało im się odzyskać 11 mln 181 tys. zł, czyli niespełna jedną piątą należności sądowych względem Skarbu Państwa, alimentów na dzieci bądź zobowiązań względem banków albo prywatnych wierzycieli. Podobnie wygląda proporcja planów ściągnięcia długów do rzeczywistych możliwości, zarówno z perspektywy majątkowej dłużników, jak i upoważnień prawnych komorników w całym d. Łomżyńskiem. Do wyegzekwowania było ponad 123 miliony 368 tysięcy zł, ale udało się wyegzekwować „zaledwie” 23 mln 718 tys. zł. Niemal jedna trzecia – 7 mln 386 tys. zł - pochodzi  z zajęcia wynagrodzeń pracowniczych. Z rachunków bankowych – ponad 2 mln 980 tys. zł, z innych wierzytelności – prawie 2 mln 550 tys. zł, a z nieruchomości – 2 mln 310 tys. zł. W Łomży dłużnikom odebrano w ubiegłym roku 3 mln 946 tys. zł z pensji, 1 mln 218 tys. zł  z rachunków bankowych, zaś 1 mln 409 tys. zł z nieruchomości.  Zdarza się, że dłużnicy regulują zobowiązania poprzez dobrowolne wpłaty na konto komorników: w Łomży i powiecie było to prawie 3 i pół miliona, a w d. Łomżyńskiem 8 mln 327 tys. zł. - Wielu spraw mogłoby nie być, gdyby ludzie poczuwali się do zachowania norm prawnych i byli w porządku wobec społeczeństwa – ocenia Joanna Grzech. – Zwłaszcza młodzi od 20 do 30 lat, mający mandaty porządkowe za zachowanie, picie w miejscach publicznych czy  drogowe, to lekceważą. Nie widzę po nich wyrzutów sumienia ani skruchy. Zupełnie inaczej jest z emerytami i rencistami, niespłacającymi kredytu „od ręki”, który ponoć miał być „bez prowizji i odsetek”. Jednak najtrudniej jest z ojcami, opierającymi się, żeby łożyć na własne dziecko. Dążę, aby strony mogły się porozumieć, a ojciec robi wszystko, by się nie wywiązać. Jak nie ma majątku, ja z niego skóry nie zedrę.

Łatwiej pogodzić się z komornikiem niż z własną żoną
Niemal połowa spraw komorniczych z byłego Łomżyńskiego dotyczy samego miasta Łomża i powiatu łomżyńskiego. W roku 2013 wpłynęło ich 5086, a z poprzedniego roku i wcześniejszych lat pozostało aż 3275. Ostatecznie załatwiono ich 5026, z czego umorzeniem zakończyła się blisko połowa – 2487. Podobna skuteczność cechowała komorników w d. Łomżyńskiem – na prawie 19 tys. spraw załatwili ostatecznie ponad 10 700, umarzając postępowanie z powodu bezskuteczności egzekucji w ponad 5300 przypadkach. Interpretację suchych liczb utrudnia fakt, że w statystykach brak wskazania, które ze spraw „załatwionych i umorzonych” dotyczą minionego roku, a które poprzednich. Tym bardziej, że swoistą naturą spraw komorniczych jest długie, kilku- lub kilkunastoletnie prowadzenie. Zjawisko to dotyczy zwłaszcza spraw alimentacyjnych, których założono na terenie działania Sądu Okręgowego w ubiegłym roku 409, gdy prowadzonych od dawna było 2807. W grupie świadczeń na rzecz dzieci czy rodzin spraw jest o prawie 600 więcej od liczby ściąganych grzywien, kosztów sądowych i mandatów: w okręgu wpłynęło ich 2306 ( z lat minionych zostało 344), natomiast w Łomży i powiecie wpłynęło 495 (plus 142 prowadzone wcześniej).  Widać, łatwiej pogodzić się z komornikiem niż z własną żoną…

Mirosław R. Derewońko

161121091207.gif
cz
śr, 12 lutego 2014 14:20
Data ostatniej edycji: 2014-02-12 14:30:02

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0