środa, 07 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Pracowite ferie śpiewających obiboków

- „Piosenka jest dobra na wszystko, piosenka na drogę za śliską”, jak śpiewali Starsi Panowie Dwaj: Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski – uśmiecha się Magda Sinoff, chórmistrzyni Studia Wokalnego eMDeK z Łomży. – Już pierwszego dnia ferii zimowych, kiedy pędziłam przez śniegi i mrozy do Miejskiego Domu Kultury, wywinęłam orła na przejściu dla pieszych przy alei Legionów koło placu Pocztowego. Na szczęście, nuty, płyty i materiały merytoryczne uratowałam, trzymając wysoko nad głową moją torbę, w której jest wszystko: kamertony, kabelki do odtwarzaczy, mikrofon, termos z herbatą, cukierki szałwiowe czy kapcie... Wymyśliłam nawet hasło „odpoczynku od budynku”, gdyż przez dwa tygodnie ferii miałam na zajęciach wokalnych codziennie po 50 dzieci i nastolatków!

Prowadząca od 14 lat Studio Wokalne eMDeK założycielka Magda Sinoff to postać znana doskonale nie tylko w Łomży, gdyż z „dzieciakami” ciągle wyjeżdża na festiwale, konkursy i przeglądy wokalne.

Zimowe nagrody i przygody
W pierwszym tygodniu ferii jej wychowanka z grupy eMDeK Zuzia Sawicka, szóstoklasistka z Wizny, wyśpiewała pierwszą nagrodę  konkursu kolęd i pastorałek w Jedwabnem. Z kolei Martyna Rydel (lat 7) triumfowała na konkursie kolędowym w Olszynach. Następnie szóstka starszych solistów zostaje zakwalifikowana do udziału w Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki Polskiej i Anglojęzycznej O’bee’BOK w Warszawie.– Oceniała nas niesamowita pani Ula, czyli profesor Akademii Muzycznej w Warszawie Urszula Smoczyńska, twórczyni „Domowego Przedszkola” w TVP1, rozpoznawalna  autorka książek i śpiewników dla dzieci i młodzieży – opowiada Magda Sinoff, która podróżowała trzy dni z rzędu wte i wewte . – Oprócz tego, w jury była Agnieszka Piotrowska – Hajduk, trener wokalny programów muzycznych w telewizji. Szkoda, że nie dojechała wtedy do studia łomżynianka Marika, bo byłaby to niezapomniana okazja dla moich wychowanków, aby osobiście poznać ciekawą osobowość twórczą.
Aby dotrzeć na festiwal, chórmistrzyni i jej podopieczni wstawali o wpół do piątej rano i z dworca PKS jechali autobusem do stolicy. Zaspy, zawieje i zamiecie, wypadki i poprzewracane tiry na drodze do Ostrowi Mazowieckiej – ot, przygody, włącznie z odkopywaniem autobusu z Suwałk. – Biliśmy brawo kierowcy, pasażerowie „Sto lat!”  śpiewali, a ja podziwiałam dzieci, że po tym wszystkim tak świetnie poradziły sobie w konkurencji z wychowankami Danuty Błażejczyk, Elżbiety Zapendowskiej, Agaty Wrońskiej czy młodzieżowego Studio Buffo – wspomina łomżynianka. – W konkursie wystąpiło ponad 200 uczestników, a ja dopiero, gdy znaleźliśmy się na sali z profesjonalną sceną, nagłośnieniem przez zawodowego akustyka, miałam łzy w oczach.  O takim brzmieniu wychowanków marzę na co dzień, ale dopiero warunki jak w Warszawie, czy nawet w Kolnie, Grajewie  bądź Zambrowie, sprawiają, że można usłyszeć ich możliwości. Niestety, w Łomży nie mamy do tej pory porównywalnych warunków.
Jakby wbrew nazwie festiwalu, łomżyńskie nastolatki nie obijały się w stolicy: pierwszoklasistka Ola Raszczyk i trzecioklasista Przemek Piotrowski z Katolickiego Gimnazjum zasłużyli na wyróżnienia. Z III LO w Łomży pierwszoklasistka Nikola Lipska otrzymała wyróżnienie specjalne, zaś uczennica szóstej klasy SP nr 4 Ola Suproń zdobyła drugą nagrodę za „Deszcz” Władysława Szpilmana. Oczarowała salę.

„Nie śpiewamy prostych i błahych piosenek…”
Nagrody i wyróżnienia to efekt wielogodzinnych prób, ćwiczeń, wyrzeczeń, ale i poświęceń ze strony rodziców, dowożących swoje pociechy, m.in., z Łomży, Piątnicy, Olszyn, Wizny, Chojnów, Kalinowa… - Praca w zespole wymaga wielkiej pokory, bo uczymy się piosenek dla poznania piosenkowej literatury muzycznej, na zajęciach pada wiele tytułów utworów i nazwisk ich twórców i wykonawców, piosenki bardzo stare i współczesne wprowadzamy do repertuaru, gdyż poziom śpiewania to poziom wiedzy o muzyce i piosence – wykłada swoje idee Magda Sinoff. – Nie o to mi chodzi, żeby młodzi się wystroili, umalowali i popisywali na scenie, ale żeby każdy występ traktowali z perspektywy innej niż „dodatki”. Nie o to chodzi, żeby piosenkę wyśpiewać, ale zaśpiewać  całym sobą. I pokazać wrażliwość, wnętrze, przekazać walor treściowy tekstu, dowieść, że muzyka w naszych staraniach jest najważniejsza. Tylko że nieraz przez miesiąc, dwa czy nawet trzy lata nastolatkom trudno zrozumie, że każdy ma inne predyspozycje. Aby dojrzeli, nie śpiewamy prostych i błahych piosenek. Bo od myślenia nie ma ferii.
Ani wakacji, przed którymi najprawdopodobniej już w kwietniu Studio Wokalne eMDeK, soliści Grupy Śpiewam! i tancerze Marka Kisiela z B.K.Studio dadzą koncert piosenek Czesława Niemena w MDK oraz w maju po raz dziesiąty w gospelowym stylu „Jak w niebie wesoło…”, koncert pamięci św. Jana Pawła II na dziedzińcu kościoła Ojców Kapucynów. - Ferie zimowe to był dla nas  dobry czas, kiedy dzieci nie musiały spieszyć się do szkoły, na dodatkowy angielski i zajęcia korekcyjne – podsumowuje obdarzona balsamicznym altem Magda Sinoff. – Początkujące pięciolatki mogły zmierzyć swój talent z o wiele bardziej doświadczonymi muzycznie piętnastolatkami. A to im dodało  zapału i wiary w siebie.

Mirosław R. Derewońko

Fot. Marcin Kossakowski

161121091207.gif
cz
pon, 10 lutego 2014 08:22
Data ostatniej edycji: 2014-02-10 09:45:57

 
161109032208.jpg
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0