czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Ucieczka przed czadem. Piece elektryczne zamiast kaflowych

Nastolatka z podejrzeniem zatrucia czadem w szpitalu, jej rodzina noc musiała spędzić poza domem, a sąsiedzi z pięciu mieszkań musieli wygasić piece i na razie nie wiadomo kiedy będą mogli w nich ponownie rozpalić. W czwartek w jednym z bloków przy ul. Spokojnej w Łomży przed tragedią mieszkańców uratowały zamontowane czujki czadu. Rok temu takich czujek tam nie było i zginęła tam 80-letnia kobieta, a dwie 14-letnie dziewczynki w ciężkim stanie trafiły do szpitala w Warszawie. Blok należy do miasta Łomża. Już od lat administrujące nim Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej zabiegało o podłączenie go i dwóch sąsiednich, także komunalnych, w których w sumie mieszka około 70 rodzin, do miejskiej sieci ciepłowniczej. Dopiero po ubiegłorocznej tragedii, gdy MPGKiM ponownie wystąpił do MPEC i prezydenta miasta, władze postanowiły, że bloki będą połączone do ciepłowni miejskiej, ale dopiero po tej zimie.

Miejskie bloki przy Spokojnej
Miejskie bloki przy Spokojnej

Przed rokiem przyczyna tragedii był nieprawidłowo działający piec kaflowy i instalacja wentylacyjna. Co było przyczyną obecności tlenku węgla, w tym samym mieszkaniu wczoraj na razie nie wiadomo. Czujki czadu w mieszkaniu załączyły się wczoraj dwukrotnie. Pierwszy raz po godzinie 14, drugi około 19.00. 
- Za pierwszym razem nastoletnia dziewczyna uskarżała się na bóle głowy więc została zabrana do szpitala na badania i obserwację – mówi st. bryg. Jan Chludziński zastępca komendanta PSP w Łomży. - Za drugim razem, gdy jednostka straży przyjechała na miejsce, nasze urządzenia wskazywały na obecność czadu w mieszkaniu. Przez około dwie godziny, wraz z administratorem strażacy szukali przyczyny zaczadzenia, ale nic tam nie było widać. Dlatego zdecydowano, że lokal trzeba opuścić, a rodzina z tego mieszkania noc spędzi poza nim. We wszystkich innych mieszkaniach na całej klatce schodowej polecono wygasić piece. Administrator ma sprawdzać wszystkie instalacje kominowe i wentylacyjne, bo ten czad skądś tam się wziął – mówi komendant.

Zamiast kaflowych elektryczne
Arkadiusz Kułaga, dyrektor MPGKiM, mówi, że wobec nieznanej przyczyny zaczadzenia podjęto już decyzję, że we wszystkich tych mieszkaniach w całej klatce schodowej zostanie uruchomione zastępcze ogrzewanie elektryczne. Jak mówi dyrektor trzeba będzie pociągnąć tam nowe instalacje elektryczne. 
- Dziś zaczynamy prace. Jutro będziemy w mieszkaniach montować piecyki elektryczne, aby jak najszybciej mieszkańcy znów mieli ciepło – mówi Kułaga.
Koszty dokładne nie są znane, na pewno wyniosą powyżej 10 tys zł, ale – jak podkreśla dyrektor - pieniądze w tym wypadku nie są tak istotne.

 

161121091207.gif
cz
pt, 07 lutego 2014 10:05
Data ostatniej edycji: 2014-02-07 10:43:24

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0