poniedziałek, 05 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Krzysztof Przytuła: Chciałbym, żeby nastała normalność

- Nie chodzi o to, czy będę w tym klubie czy nie – mówi Krzysztof Przytuła, były trener ŁKS 1926 Łomża odwołany w listopadzie ubiegłego roku w trakcie konfliktu piłkarzy z zarządem klubu. - Chodzi o dobro jakim jest ten klub, o zachowanie pewnych normalności w działaniu. Chciałbym, żeby była jasność jak wyglądał naprawdę okres mojej pracy w Łomży, a także pragnę podkreślić, że teraz jest nowa grupa osób, która jest mocno zaangażowana, żeby w klubie było lepiej.
Oto co były trener seniorów ŁKS-u 1926 Łomża powiedział dziennikarzowi 4lomza.pl.

Krzysztof Przytuła były trener seniorów ŁKS-u 1926 Łomża
Krzysztof Przytuła były trener seniorów ŁKS-u 1926 Łomża

Obecnie sytuacja wygląda tak, że nie ma drużyny. Podobnie było rok temu, kiedy trenowało 6-8 zawodników. Może nie było strajku, ale nikt tego głośno nie mówił, w jakim charakterze drużyna była prowadzona wcześniej. Rozpoczynając pracę miałem świadomość tego, jak wygląda kondycja piłkarzy. Główną cześć pracy nad formą zawodników, wraz ze sztabem , chcieliśmy przeprowadzić w okresie zimowym, czyli teraz... Dlaczego do tego nie doszło? Należy cofnąć się do czerwca 2013.
Wtedy po spotkaniu z władzami klubu uzyskałem obietnicę unormowania wszystkich spraw, relacji na linii zarząd-drużyna, a także finansowej w przeciągu 2-3 miesięcy. Niestety, skończyło się na obietnicach.
Budowa drużyny, w momencie, gdy odchodzi do niej 12 piłkarzy, a w głównej mierze wprowadzono młodych chłopców, juniorów, wymagała 100% zaufania i szczerości...
Rozmawiając z drużyną, posłużyłem się planami zarządu, sięgającymi owych 3 miesięcy. Jak się okazało, piłkarze zostali oszukani... Ja również, w czerwcu 2013 ufając... Nie było ani rozmów o rozwoju zawodników, ani regulowania zaległości finansowych.

Granica wytrzymałości
Jeszcze przed pojedynkiem z Granicą Kętrzyn chłopcy dwukrotnie mieli takie myśli, żeby przestać funkcjonować jako drużyna i nie wyjść na mecz. Dwa razy udało się ich przekonać. Wychodziłem z propozycją do zarządu, że jeśli pieniędzy nie ma i nie ma teraz szans na uregulowanie zaległości to, żeby przyjść i to powiedzieć w szatni. Trzy razy prosiłem o takie spotkania, ale bezskutecznie.
To skutkowało tym, że cierpliwość piłkarzy się skończyła i podjęli tak drastyczne kroki jak niewyjście na boisko, chociaż wiedzieli czym to może się skończyć. To było złe, ale jeszcze większym złem jest ciągłe zwodzenie i lekceważenie potrzeb. I nie chodzi tylko o pieniądze, ale także o rozwój i perspektywy dalszego funkcjonowania piłki nożnej seniorskej w Łomży. Bo to jest najważniejsze w tej całej sytuacji.
W efekcie drużyna zadecydowała o niewyjściu na mecz. Z Granicą na boisko nie wyszło 18 zawodników, bo cała drużyna odmówiła wyjścia. Konsekwencje jednak dotknęły tylko Alberta Rydzewskiego i Marcina Gałązkę, którzy zostali słownie zawieszeni. Nie wysłuchano ich, nie zostali też wezwani na żadne rozmowy. Miałem pomysł na to, jak rozwiązać tę sytuację, ale chciałem zrobić to po ostatnim meczu, tak, by nie działać pod wpływem emocji. Niestety nie zostałem wysłuchany.
I żeby też rozjaśnić całą sytuację, owe usuniecie piłkarzy odbyło się bez zachowania podstawowych procedur, praw zawodników, możliwości wypowiedzenia się w tej kwestii. Ukarano dwóch piłkarzy, a nie grało osiemnastu. Pytanie, dlaczego akurat tych dwóch? I dlaczego nie osiemnastu?
Ani ja ani piłkarze żadnego pisma mówiącego o tym, że nie mogą wystąpić w kolejnym meczu nie otrzymaliśmy ani od zarządu, ani ze Podlaskiego Związku Piłki Nożnej.

Niesłuszny walkower za mecz z Mrągowią
Do ostatniego spotkania z Mrągowią wystawiłem raz - najlepszych zawodników jakich w danej chwili miałem do dyspozycji, a zarówno Rydzewski jak i Gałązka na swoich pozycjach takimi byli. Dwa - wystawiłem piłkarzy zdrowych, a trzy nie zawieszonych. Nie minęło 3 godziny po meczu i zostałem dyscyplinarnie zwolniony za wystawienie tych rzekomo zawieszonych piłkarzy, którzy tak naprawdę nie byli przez nikogo zawieszeni. Klub nie wysłuchał zawodników, nie dał szans obrony, nie dał możliwości odwołania. Nie były zachowane żadne procedury. Ktoś ustanowił sobie swoje prawo, a statut stowarzyszenia mówi jasno jak to się powinno odbyć. 
Moje zwolnienie dyscyplinarne - porządku, jeśli komuś było nie na rękę to, żebym prowadził ten zespół, to trzeba było rozstać się pod pretekstem złych wyników. Bo wynik jest zły i tego nie ukrywałem. Ale mówienie, że wystawiam do gry zawodników zawieszonych - to ja pytam - przez kogo? 

Nieprawidłowości ciąg dalszy
Zastanawiające jest to co działo się po tych dwóch ostatnich spotkaniach. Mecz z granicą Kętrzyn miał odbyć się 23 listopada. Drużyna nie wyszła, klub został ukarany walkowerem 27 listopada, czyli 4 dni później. Mecz z Mrągowią odbył się 30 listopada, ja zostałem zwolniony dyscyplinarnie 30 listopada trzy godziny po meczu. Kiedy pojawiła się informacja o walkowerze za ten mecz na stronie Warmińsko-Mazurskiego Związku Piłki Nożnej? Trzy i pół tygodnia później! Dlaczego tak późno. Ja nie mam pewności dlaczego tak się stało, ale dochodzą do mnie rzeczy porażające, że ten walkower ustalany był po fakcie. Nie chcę w to brnąć, bo to inaczej będzie załatwione, ale wszystko teraz składa mi się w jedną całość. Zawodnicy nie zostali poinformowani, bo procedury nie zostały zachowane i klub nie miał prawa wyrzucić tych dwóch zawodników. I tu pojawiają się pytania - na jakiej podstawie zostałem dyscyplinarnie zwolniony skoro piłkarze, którzy zagrali w tym meczu mieli prawo w nim zagrać? A jeśli nie mieli, to kto pisemnie powiadomił o tym piłkarzy i sztab szkoleniowy, odpowiadający za drużynę i jej skład?
Dlaczego prawie miesiąc po meczu jest informacja o walkowerze? To układa mi się w całość. Dwa miesiące po tym meczu z Mrągowią - do dnia dzisiejszego ani ja ani piłkarze nie otrzymali żadnego uzasadnienia usunięcia z drużyny od żadnego związku. Sprawa trafiła do PZPN-u i się toczy.
Cały sztab szkoleniowy był za piłkarzami, a piłkarze za sztabem., bo chcieliśmy normalności .
W zimie tamtego roku trenowało 6-8 chłopców, teraz nie trenuje nikt. Wraz ze swoim sztabem stworzyłem kadrę 23 zawodników i tyle samo zawodników przychodziło codziennie na treningi. To jest normalność.

Sztab szkoleniowy
Mówienie, że był rozbudowany i generował duże wydatki to jest jedno wielkie kłamstwo.  Było pięciu trenerów, prawda. Ale jeden z nich pracował za reklamę swojej firmy, a drugi społecznie.

ŁKS to ŁKS!
Ktoś powiedział, że Przytuła jest po to, żeby sprzedać klub do Białegostoku. Nie bądźmy śmieszni - ŁKS to ŁKS i nikt z zewnątrz nie będzie nikogo kupował czy sprzedawał. To ma być klub dla chłopaków z Łomży. Czy młodzi chłopcy chcą wyjeżdżać z miasta, gdzie maja szkołę przyjaciół rodzinę, dziewczynę - czy im jest to na rękę? Oczywiście , że nie!
Na to, żeby w Łomżyńskim Klubie Sportowym było normalnie jest jeden sposób. Jest grupa ludzi, która chce budować ten klub od początku i za którymi zawodnicy pójdą, a wtedy i będzie normalność w i będzie drużyna.
To jest ostatni dzwonek na to, żeby dobrze się przygotować. Ale to może się odbyć tylko po zmianie ludzi. I nie mówię o sobie, bo nie muszę być w klubie. Do zarządu powinny wejść osoby elastyczne jeśli chodzi o czas, tacy, którzy chcą poświęcić się dla klubu, którzy będą przekonywać innych. Są lokalni sponsorzy chcący wspomagać klub, ale nie chcę mówić kto będzie w zarządzie, kto będzie trenerem. Chodzi mi o piłkarzy i ludzi, którzy mogą ten klub tworzyć. A czy znajdzie się dla mnie miejsce to ja nie będę podejmował decyzji, bo to nie ja będę rozdawał karty. 
Walczę o ten klub i o tych piłkarzy, bo stała się niesprawiedliwość, bo widzę, co można zrobić, bo widzę w mieście ludzi, którzy chcą tworzyć nowy klub. I są to ludzie z Łomży. Jest to grupa chcących wspierać Klub od strony finansowej i organizacyjnej. Przez grzeczność nie wymienię tych osób z imienia i nazwiska, ale proszę wierzyć, ale to jedyna szansa na normalność w klubie. 

A to jak mnie potraktowano, to prywatna sprawa i zajmą się nią odpowiednie organa...
Mówiąc prawdę i podpisując się pod nią, nie prowadzę wojny z kimkolwiek. Przedstawiam fakty, argumentując je.
I aby Klub zaczął się rozwijać , należy mieć pomysł. A w którym miejscu jest Klub od kilku lat?
Bo przecież nie zaczęło się dziać źle od kilku miesięcy. Żal, że brak jest merytorycznej rozmowy dla DOBRA KLUBU. 
Zdaje sobie sprawę, ze teraz odezwą się „różne” osoby, negując większość rzeczy poruszonych przeze mnie. Oby tylko była to prawda, poparta argumentami...

161121091207.gif
cz
pt, 31 stycznia 2014 09:31
Data ostatniej edycji: 2014-01-31 10:22:20

 
161201033137.gif
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0