sobota, 03 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 545

Paulina wstaje z wózka i ...wraca do szkoły

Oni maturę będą zdawać dopiero za rok, ona byłaby już pewnie studentką. Oni uczą się w drugiej klasie VI LO przy Kopernika, ona uczyła się w pierwszej I LO przy Bernatowicza. Zapewne nigdy nie spotkaliby się w jednej klasie, gdyby nie wypadek na basenie w Łomży. Paulina Sokół tonęła w kwietniu 2010 r. i doznała uszkodzeń mózgu z powodu długiego niedotlenienia. Na pięć miesięcy zapadła w śpiączkę. Po odzyskaniu świadomości zachowała sprawność umysłową, jednak miała porażenie wszystkich części ciała. Prawie cztery lata intensywnej rehabilitacji przyniosły już na tyle efekty, że Paulina uczy się w domu, gdzie odwiedziło ją dwanaścioro koleżanek i kolegów z nowej klasy. Z jakimi obawami tam szli po raz pierwszy...? Z jakimi wrażeniami wrócili do szkoły?
- Mało z nas ma na co dzień styczność z osobami niepełnosprawnymi, więc na spotkaniu z Pauliną dużo się uczymy – twierdzi Klaudia Bazydło. - Doceniamy to, co jest dla nas normalne: że możemy sami chodzić, rozmawiać i i spotykać się w swoim gronie. Było widać, że Paulina się cieszy na nasz widok. Radość w oczach i uśmiech na twarzy. Myślę, że z czasem będziemy też lepiej się rozumieli.

Rozmawiamy w pracowni nr 14 na pierwszym piętrze „Ekonomika”. Liczącą 37 osób II B wybrano na powrót Pauliny do rówieśników nieprzypadkowo. Jak mówi ich wychowawczyni, matematyczka Elżbieta Szleszyńska, mają najlepszą frekwencję w szkole. Może nie są orłami w statystykach, ale uczą się dość dobrze i zachowują grzecznie. Chętnie włączają się do wolontariatu i są zintegrowani, zarówno w murach szkoły, jak podczas wycieczek czy w czasie wolnym. 
- Prawdę mówiąc, bardzo się bałam kontaktu z Pauliną, bo nie wiedziałam, co zrobić... - wyjawia wychowawczyni. - Miałam wcześniej w klasie dzieci niepełnosprawne, ale nie w takim stopniu... Dzięki rehabilitacji rano i po południu, Paulina nie tylko leży: może stanąć z pomocą dwóch osób i nie musi używać pampersów. Mówi z trudem pojedynczymi słowami, „tak”. „nie”, lecz z użyciem programów interaktywnych na laptopie rozwiązuje proste zadania.
Wychowawczyni II B i dyrektor „Ekonomika” Paweł Drożyner przyjęli, że Paulina rozumie i czuje jak przed wypadkiem, tylko ma utrudniony kontakt z otoczeniem. Postanowili wyrwać ją z izolacji.
- Mamy duży szacunek dla rodziców Pauliny, że tak się poświęcają – deklaruje Monika Dobrzycka, której w skupieniu, z powagą słuchają koleżanki i koledzy. - Rzadko kiedy widywałam takie osoby z bliska. Dobrze, że się przyzwyczajamy do obecności i życia człowieka niepełnosprawnego. Mama Pauliny opowiadała, że od dłuższego czasu jej córka nie miała w ogóle kontaktu z młodymi ludźmi. Przypuszczam, że Paulinie w czasie wizyty przypomniały się dawne czasy, kiedy była taka jak my... Obawy i nadzieje przed pierwszym spotkaniem z towarzyszyły większości delegacji z II B. 
- Myślę, że takie wizyty pomogą jej psychicznie, w gronie przyjaciół otworzy się, pokona depresję szybciej niż z psychologiem – zastanawia się Gosia Grabowska. - Obawiałam się, że będzie gorzej, że będzie „warzywkiem”, a jest samodzielna, utrzymuje pozycję bez urządzeń. Daliśmy jej misia...

Droga rehabilitacja i radość na drodze do zdrowia
Klasa dowiedziała się o nowej koleżance ostatniego dnia przed Bożym Narodzeniem. Zaczęły się rozmowy, od kiedy będą odwiedzać Paulinę, jak często, ile osób. Postanowili działać według planu: dyżury po trzy osoby, odwiedziny systematyczne, słuchanie muzyki, czytanie książek, opowiadanie, co się dzieje w świecie. 
- Za pierwszym razem Paulina się z nami śmiała, próbowała odpowiadać, chociaż z trudem, widzieliśmy, że nas słucha i rozumie – zapewnia Klaudia. - Powoli odwracała też głowę, uważnie nas obserwowała, by zapamiętać twarze. 
Patrycja Hil jest przekonana, że Paulinie pomogą wrócić do zdrowia żmudne i męczące ćwiczenia rehabilitacyjne, lecz przyspieszą rekonwalescencję spotkania z nowymi znajomymi. 
- Przez radość, rozmowy z nami i żarty Paulina będzie pewniejsza siebie, że nam też zależy na poprawie – dodaje Patrycja. - Gdy siedzieliśmy u niej w pokoju gościnnym, każdy w skrócie opowiadał swoją historię.
Nikt z drugoklasistów i najbliższych z ich otoczenia nie spotkał się dotąd z takim dramatem jak przeżyła Paulina. Z jednym wyjątkiem. 
- Mój bliski kolega z gimnazjum się topił... - wyznaje Damian Kulęgowski. - Był reanimowany, po jednym dniu zmarł... Jestem pełen podziwu dla rodziców Pauliny, że walczą...
Paulina Hryć, zgadza się z kolegą: choć rodzice po wypadku córki dużo przeżyli, nie załamali się i nadal o jej powrót do zdrowia walczą. Zwraca uwagę, że „każdemu z nas mogłoby coś takiego się przytrafić”. Martwi się z koleżankami, że „dziś ludzie nie patrzą zbytnio na innych”. 
- Życie zaskakuje – kończy Klaudia. - Też bylibyśmy odcięci od świata. Przekonalibyśmy się wtedy, czy mamy prawdziwych przyjaciół, którzy będą z nami zawsze, w dobrej i złej sytuacji...
Mama i tata Pauliny także doceniają jej dzielność w trakcie ponad trzyletniej rehabilitacji. 
- Postęp jest bardzo wolny, ale najważniejsze, że jest – mówi Elżbieta Sokół. - Prosimy każdego, kto może przekazać na kosztowną rehabilitację swój 1 procent o pomoc. Z NFZ refundowane są zajęcia od 20 minut do pół godziny. Nasza córka potrzebuje co najmniej trzech godzin rehabilitacji. Dziękujemy!

161121091207.gif
cz
cz, 30 stycznia 2014 08:13

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0