sobota, 10 grudnia 2016 napisz DONOS@

Wybitny filozof przyrody spoczął na starym cmentarzu...

- Otaczamy trumnę przyjaciela, kolegi i kapłana z uczuciem wdzięczności, że Bóg go wypatrzył w parafii Osowiec nad Biebrzą wśród ludzi pracowitych i wiernych Kościołowi, że był tą iskrą, która rozpalała nasze serca do wielu dobrych spraw – tak arcybiskup Józef Michalik, kolega sprzed 56 lat w Wyższym Seminarium Duchownym w Łomży i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, mówił w łomżyńskiej Katedrze do kilkuset księży i wiernych z całego kraju, którym bliski był zmarły po długiej chorobie 19. stycznia w Warszawie znany filozof przyrody ks. prof. Józef Marceli Dołęga (+74), były wykładowca WSD i dziekan wydziału filozofii chrześcijańskiej Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. - Nie stać go było tylko na intrygi, złośliwości i podejrzliwości. Był prostolinijny i przyjazny studentom. Ostatnie miesiące ciężko chorował, ale się nie skarżył...

arcybiskup Józef Michalik
arcybiskup Józef Michalik

Wszystkie wspomnienia o cenionym i lubianym Księdzu Profesorze Dołędze, którego w maju tego roku czekał okrągły jubileusz 50-lecia święceń kapłańskich, jakie przyjął w łomżyńskiej Katedrze, obracały się wokół jego ogromnej pracowitości i kreatywności, niespożytej energii i niezwykłej życzliwości dla wszystkich, których spotykał na swojej drodze jako człowiek, kapłan, naukowiec, wykładowca, wychowawca i organizator życia akademickiego. „Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie” - przywołał w homilii słowa św. Pawła ks. prof. Stanisław Dziekoński, rektor UKSW, przypominając, że ks. Dołęga po magisterium został włączony do kadry dydaktycznej ATK  na Bielanach i dał się poznać jako „pokorny naukowiec, dobry organizator i wspaniały człowiek o dobrym sercu”. - Cechowała go kreatywność, stworzył swoją szkołę ochrony środowiska, na grunt nauk przyrodniczych przenosząc refleksję humanistyczną. Sprawnie przekształcił ATK w UKSW. Emanował dobrocią i spokojem, ale zdecydowanie przedstawiał argumenty. W chorobie cieszył się każdą rzeczą w UKSW. Był i jest człowiekiem legendą, który przeszedł do historii jeszcze za życia.

Spokojny, bezinteresowny, z poczuciem humoru

Profesor Anna Latawiec, dziekan wydziału filozofii chrześcijańskiej UKSW po ks. prof. Dołędze, wspominała, że był też „niestrudzonym i cenionym organizatorem życia naukowego w Bydgoszczy, Warszawie, Olsztynie, Olecku, Wilnie...”. Życzliwy w sprawach praktycznych, kiedy było trzeba kogoś podwieźć, kupić leki, ułatwić kontakty naukowe, wesprzeć finansowo. - Spokojny, służący każdemu bezinteresowną pomocą i z ogromnym poczuciem humoru – opisywała ze wzruszeniem współpracownica ks. prof. Dołęgi. - Do końca pisał recenzje i uczestniczył w obronach doktoratów.
Historyk UKSW ks. prof. Józef Mańdziuk z emfazą opowiadał o szarej Warszawie, gdzie zjeżdżali z całej Polski studenci d. Akademii Teologii Katolickiej (dziś UKSW). W imieniu konfratrów ATK dziękował, zwracając się bezpośrednio do ks. prof. Dołęgi, za organizację konfraterskich spotkań, których był duszą. - Te spotkania będą trwały w nas, chociaż jest nas coraz mniej – zapewnił kolega z d. ATK. - Byłeś tak ciepły jak słońce, byłeś tak dobry jak chleb, tak życzliwy, że nie było w tobie krzty zazdrości. Cieszyłeś się z nami z wszystkiego, co mogliśmy dać Polsce, Kościołowi i nauce.

Mistrz życia w zgodzie z przyrodą i innymi ludźmi
- Ksiądz profesor był bardzo zdolny, hojnie wyposażony w talenty przez naturę i Pana Boga i umiał je rozwinąć – podkreślił abp Józef Michalik. - Potrafił wydobyć w swoich rozważaniach i relacjach z ludźmi rzeczy pierwszorzędne, jakby drugorzędne nie przesłaniały mu istoty tematu czy sprawy.
W imieniu łomżyńskiego środowiska akademickiego i „tych wszystkich, którzy byli uczniami” ks. prof. Józefa Marcelego Dołęgę pożegnał ks. rektor Jarosław Kotowski z WSD w Łomży. Zwrócił uwagę na silne związki księdza profesora z łomżyńskim seminarium od 1958 r., kiedy przekroczył jako 18-latek progi uczelni, przez rok 1970, kiedy zaczął wykładać filozofię w WSD. O zmarłym „Mistrzu” emocjonalnie opowiadał jego wychowanek ks. Jacek Czartoszewski, który do samego końca opiekował się chorym, m.in., z ks. Adamem Filipowiczem i Joanną Marszał oraz jej rodziną.
Raz w życiu tylko mógł księdza profesora słuchać przedstawiciel kolejnego pokolenia młodych kapłanów Łukasz Lipiński, kleryk czwartego roku WSD. - Ksiądz profesor Dołęga miał u nas raz zastępstwo na pierwszym roku – wspominał po zakończeniu uroczystości w Katedrze, po których uroczystości pogrzebowe na starym cmentarzu poprowadził biskup łomżyński ks. Janusz Stepnowski. - Tak jak opowiadali starsi, ksiądz profesor rzeczywiście był wykładowcą z humorem. Tematu zajęć nie pamiętam, ale zapamiętałem radę, aby żyć w zgodzie z przyrodą i innymi ludźmi.

Mirosław R. Derewońko

161121091207.gif
cz
cz, 23 stycznia 2014 08:22

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0