sobota, 03 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Łagodna wiosna zimą czeka na atak zimy w Parku

Zima kalendarzowa nadeszła, ale nadal mamy wiosnę w przyrodzie: temperatury za dnia i w nocy podobne jak w marcu, kilka stopni poniżej czy powyżej zera. Średni stan wody w Narwi również wiosenny: rzeka wyszła z burt koryta i utworzyła rozlewiska. W okolicach Pniewa biesiaduje sobie w najlepsze liczące około 300 ptaków stado gęsi gęgawy, jakby nie było prawie połowy stycznia. Zwierzęta maja się znakomicie: wypasione na żerowiskach, nie straciły zapasów tłuszczu z braku mrozów. Tylko bobry nie próżnują: prowadzą nadal istną rzeź drzew w Dolinie Narwi i okolicach. Z przezroczystych źródeł k. Drozdowa płyną krystaliczne strumienie. Tryska soczysta trawa. Wiosna?

- Rzeczywiście, od późnej wiosny 2013 nadal jest wiosennie, chociaż w kalendarzu mamy zimę... – potwierdza Mariusz Sachmaciński, dyrektor Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi. - W mieście jest zwykle o dwa, trzy stopnie cieplej, dlatego bzy puściły pąki, a stokrotki na początku stycznia zakwitły na trawnikach osiedla Południe, lecz w Łomży mniej wiatru, nagrzewa się kamień i beton, świecą latarnie, pod ziemią są instalacje ogrzewania. A w Parku drzewa nie dały się nabrać. Potrzebowałyby półtora do dwóch tygodni temperatur około 10 st. C, ale na to raczej się nie zanosi.

Bobry atakują, ryby leniuchują
Niestety, nie dały ludziom nabrać się na rozmaite odstraszacze w postaci siatek na pniach drzew bobry, których populacje w Parku, czyli od starego mostu w Piątnicy do mostu w Bronowie, szacuje się na około 350 – 400 sztuk. - W Polsce trwa istna „bobrza” rzeź drzew w dolinach i lasach – mówi z przygnębieniem w głosie dyrektor ŁPKDN. - Straciliśmy zupełnie kontrolę nad ty, co robią bobry nad rzekami i strumieniami. Nie mamy skutecznego środka na odstraszenie. Zostaje tylko odstrzał.
Odstrzał redukcyjny, do którego nikt dziś się specjalnie nie kwapi, miał w jednej z podlaskich gmin dotyczyć 10 osobników. To stanowczo za mało, tym bardziej, że bobrom ta zimo-wiosna też służy. Podobnie jak służy wyśmienicie – na szczęście – niegroźnym dla drzew sarnom, jeleniom, zającom, kuropatwom, sójkom, kosom, czy kwiczołom. Wyjątkowo wyrośnięte koźlęta saren już teraz mają guzy i wypustki na głowach, zwane parostkami, z których na przyjście wiosny faktycznej wyrosną różki. Wszystkie pozostałe zwierzęta są również w dobrej formie, tłuste, zwinne i szybkie. Wydaje się, że nie straciły formy głównie dzięki oszczędnościom na ogrzewaniu ciała. Mogłyby jednak po przyjściu mrozów zachować kondycję, gdyby rolnicy nie przeorywali rozległych pól po kukurydzy. Pozostałe nasiona czy kawałki kolb stanowią bowiem znakomitą, darmową i bogatą spiżarnię oraz stołówkę dla wielu gatunków ptaków i ssaków w Parku. Niespecjalnie przejmują się tym ryby, bo i tak wybrały w starorzeczu głębiny na 10 do 15 metrów, aby sobie w letargu przedzimowym czekać na rzeczywiście cieplutkie wiosenne dni, gdy będą mogły wypływać na rozległe rozlewiska Narwi. Kiedy będzie słoneczniej, spokojniej i mniej wietrznie, poszukają do życia komfortowego ciepła, którym staje się podniesienie temperatury wody chociażby o kilka stopni. Leszcz, płoć, jaź, sandacz czy szczupak będą nie tylko dla wędkarzy łakomym kąskiem, ale także dla żarłocznego suma. A na razie potwór, przybywający z Zalewu Zegrzyńskiego w górę rzeki na czerwcowe tarło, słodko śpi...

Mirosław R. Derewońko

cz
wt, 14 stycznia 2014 08:11

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0