piątek, 09 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Kulesza: w tej sytuacji Klubu nie zostawię

- W Łomży jest takie środowisko, że od dłuższego czasu wielu ludzi pyta się mnie czy nie mam dosyć ŁKS-u. Ten klub jest takim zgniłym jabłkiem, które ktoś tu zostawił – mówi Jarosław Kulesza.
Prezes Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926 Łomża, a także przewodniczący Rady Powiatu Łomżyńskiego i jeden z większych przedsiębiorców w regionie w rozmowie z dziennikarzem 4lomza.pl opowiada o sytuacji w klubie i przygotowaniach do nowego sezonu.
- Wydaje mi się i wierzę w to, że to wszystko da się wyprostować – mówi prezes Kulesza. - Ten klub istnieje od 1926 roku i będzie istniał nadal.

Jarosław Kulesza prezes ŁKS 1926 Łomża
Jarosław Kulesza prezes ŁKS 1926 Łomża

4lomza.pl: Delikatnie mówiąc, w ostatnim czasie w Łomżyńskim Klubie Sportowym 1926 nie działo się najlepiej. Na łamach mediów trwała dyskusja pomiędzy Zarządem a piłkarzami. Jak teraz, tuż po rozpoczęciu przygotowań do rundy wiosennej, wygląda sytuacja w ŁKS-ie?
Jarosław Kulesza: Z początkiem roku zatrudniliśmy nowego trenera, Mirosława Dymka. Jest on już dobrze znany w Łomży. To szkoleniowiec z doświadczeniem, sukcesami, z dobrymi trenerskimi papierami. Oprócz tego jest nowy kierownik, Waldemar Antolak, również osoba związana w przeszłości z Klubem. Sztab trenerski będzie poszerzony i rozpoczynamy okres przygotowania do rundy wiosennej. 
Co do oświadczeń piłkarzy to jako zarząd nie widzimy potrzeby zaogniania sytuacji. Według nas pewne rzeczy zostały przez zawodników przedstawione w sposób nie do końca racjonalny i nie chcemy na forum publicznym tego komentować. Mieliśmy niedawno spotkanie z piłkarzami i z naszej strony postaraliśmy się na nim wszystko wyjaśnić.

Niestety po tym spotkaniu piłkarze nie zmienili stanowiska i nie podjęli treningów...
To są zawodnicy nasi, Łomżyńskiego Klubu Sportowego, wychowani w Łomży, którzy zawdzięczają bardzo dużo trenerom grup młodzieżowych, o czym może zapomnieli. Zapomnieli, że miasto Łomża wykładało pieniądze w sposób bezpośredni na ich kształcenie, wychowanie i granie w piłkę. Według mnie mają najlepsze warunki do trenowania i grania na Podlasiu. Być może chcą spróbować w jakiejś lidze podwórkowej - to proszę bardzo, ale myślę, że ambicją każdego piłkarza, sportowca jest osiągnięcie jak najwyższych celów. Jak ktoś nie chce się rozwijać i nie będzie trenował, to bez tego rozwój piłkarski jest niemożliwy.
Każdy zawodnik w każdym klubie ma prawa i obowiązki, z których musi się wywiązywać. Jest regulamin nagradzania i karania i zgodnie z nim zostaną wyciągnięte konsekwencje wobec osób, które nie podejmą treningów. 

Jeśli wszyscy zawodnicy mają status amatora i nie ma podpisanych z nimi kontraktów, w jaki sposób są oni „związani” z Klubem?
Oni są zawodnikami ŁKS-u. Przed sezonem podpisali deklarację gry, listę i to jest wystarczające przy statusie amatora do złożenia akcesu gry i do związania się z klubem. Jeżeli zawodnik to zrobi, a przed sezonem zrobili to wszyscy, to automatycznie regulaminy PZPN dotyczące amatorów dotykają ich i tam są określone wszelkie kary i nagrody. Te deklaracje podpisywane są przed każdym sezonem, ale nawet po jego zakończeniu zawodnik nie może odejść do innego zespołu bez zgody macierzystego klubu, chyba że ma ukończone 28 lat. 

Liczycie się z tym, że zawodnicy mogą nie przystąpić do treningów macie jakiś plan jak dalej trzecioligowy zespół ma funkcjonować?
Trzeba sobie powiedzieć, że ta drużyna nie osiągała sukcesów. Tak kiepskich wyników, jakie miał ŁKS w rundzie jesiennej wiele starszych osób nawet nie pamięta. Przecież to były raptem trzy zwycięstwa. Może chłopcy nie są psychicznie przygotowani do gry, może trener nie umiał ich odpowiednio ustawić - nie będę tego oceniał. W każdym bądź razie brak sukcesów powoduje to, że w jakiś sposób trzeba tę kadrę poszerzyć. Niezależnie od tego ilu będzie piłkarzy, to od wtorku zaczniemy już sprawdzać zawodników z innych klubów. Po ocenienie trenera zadecydujemy kto ma zostać do dalszej współpracy i takie zaproszenia zawodnicy z innych klubów na wtorek dostaną. 
W najbliższych dniach będzie zwołane posiedzenie zarządu, na nim podjęte zostaną decyzje dotyczące tych osób, które nie wznowią treningów. Poinformujemy o tym radę drużyny. A regulamin mówi jasno, jakie tam są kary, upomnienia, nagany czy zawieszenia w prawach zawodnika, co nie pozwala uczestniczyć przez okres 12 miesięcy w rozgrywkach prowadzonych przez Polski Związek Piłki Nożnej. 

Czy próbujecie w jakiś sposób rozmawiać z zawodnikami, czy próbujecie ich przekonać, żeby wrócili do treningów?
Było zamknięte spotkanie zarządu z zawodnikami. Z naszej strony powiedzieliśmy chyba wszystko, wyjaśniliśmy wszystkie kwestie. Myślę, że po nim osoby, którym leży na sercu dobro tego miasta i klubu powinny wyciągnąć właściwe wnioski, powinny podjąć wyzwanie w postaci gry w ŁKS-ie na wiosnę tego roku. 

Czy to jest według Pana realne?
To tylko od nich zależy. Ja nie próbuję w żaden sposób zakulisowy wpływać na nikogo, czy to organizując tajne spotkania czy z piłkarzami, czy z ich rodzicami obiecując gruszki na wierzbie. Oni dowiedzieli się jaka jest sytuacja klubu i jakie będą możliwości finansowe. My nie prowadzimy żadnych gierek zakulisowych.

Myśli Pan, że nowa drużyna może być zupełnie inna niż ta, która grała jesienią?
Nie chciałbym tego, bo mi zależy, żeby grali w niej chłopcy z Łomży. Jeżeli jednak boją się wyzwania odrobienia tych strat z pierwszej części sezonu i że będą obwiniani za ewentualny spadek, a być może taka jest przyczyna braku chęci gry, to jest opcja, że będzie zupełnie inna drużyna, albo przynajmniej trzon tej drużyny może być zupełnie inny.

Jesteście gotowi na to finansowo?
Tak, jesteśmy na to gotowi. Myślę, że w tym najbliższym tygodniu wyjaśnią się wszystkie kwestie finansowe związane ze sponsorem i z dotacją miejską. Do Ratusza wystąpiliśmy o dotację, w tym roku jest więcej pieniędzy do podziału na wszystkie kluby i myślę, że przez to ŁKS na tym zyska, bo to jest normalne, racjonalne przy podziale. 

Piłkarze domagają się zmiany zarządu. Jak to wygląda od strony statutowej?
Złożone zostały deklaracje członkowskie i one na tym najbliższym posiedzeniu zarządu będą rozpatrywane. W poczet członków ŁKS-u przyjęte będą osoby, które dostaną pozytywną akceptację zarządu, potem opłacą składki i wtedy bez przeszkód będą mogły czynnie uczestniczyć w Walnym Zgromadzeniu. Wniosek o zwołanie Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia musi złożyć minimum 30 % członków klubu. Wtedy powinno być ono zwołane w ciągu 30 dni. W zależności od porządku obrad realizowane są na nim kolejne jego punkty. Ale trzeba sobie zdawać sprawę, że jeżeli ktoś działa na niekorzyść klubu bądź wypowiada się w sposób, który stawia klub w niewłaściwym świetle to zgodnie z regulaminem PZPN-u, jak i regulaminem wewnętrznym klubu, nie może być przyjęty w poczet jego członków.

Jest Pan w klubie 4 lata, nie ma pan już dosyć tego trudnego wyzwania?
Ja byłem już bliski odejścia w pewnym momencie, ale ostatecznie zostałem po namowach prezydenta, kibiców i wielu z tych piłkarzy, którzy teraz żądają zmian w zarządzie. Oni osobiście mnie prosili, żebym został, chociaż może tego teraz nie pamiętają. Ale w tej sytuacji klubu nie zostawię. Uważam, że wszystkie sprawy organizacyjne, piłkarskie i finansowe muszą być ułożone. Jakby to wyglądało, żebym teraz w czasie przygotowań złożył dymisję, kiedy formalne rzeczy związane z dotacją miejską i umowami ze sponsorami muszą być podpisane przez zarząd. A wiadomo, że ciało statutowe jakim jest nasze stowarzyszenie jest zarejestrowane w sądzie. Procedury zmian trwają nie dzień, tydzień, ale czasem i dwa miesiące i nie można tego zaprzepaścić. 
Trzeba uzyskać te dotacje i pieniądze od sponsorów, które tylko są możliwe. Potem możemy rozmawiać o zmianach. Ja mówiłem wielokrotnie na spotkaniach i z piłkarzami i z ludźmi z Łomży, że jeżeli są osoby, które są chętne wejść do tego zarządu, przedstawiłyby biznesplan, to ich zapraszamy, jesteśmy otwarci. Niestety nie padło żadne nazwisko, nikt nie zadeklarował się, że chce pomóc klubowi w jakiejkolwiek formie i to trwa od dłuższego czasu. A jakieś takie mówienie, że jest ktoś... No właśnie - jeśli jest, to powinien mieć odwagę cywilną,  żeby powiedzieć, że ja wchodzę do zarządu i biorę odpowiedzialność za działania i zmiany na siebie. Nie mówmy sobie, że nagle pojawił się czarodziej z Łomży, który z kapelusza wyciągnie duże pieniądze.

Osiągnął Pan niewątpliwy sukces w biznesie. Jak Pan myśli, dlaczego nie udało się tego dokonać przez te 4 lata w klubie piłkarskim?
W rożnym okresie były różne przyczyny. Trudno tak jednoznacznie powiedzieć. W pierwszym roku nie znałem realiów sportowych na tyle, żeby mając określoną sumę pieniędzy można było dobrze je zagospodarować i osiągnąć przez to sukces. Potem przyszedł trener Dymek i ten sukces się pojawił. Awansowaliśmy do III ligi, ale nastąpiły jakieś wewnętrzne animozje w drużynie, które doprowadziły do sytuacji, że współpraca z trenerem Dymkiem została zakończona. Piłkarsko było tu wielu dobrych zawodników, którzy teraz w innych drużynach się realizują. Jeżeli chodzi o naszych chłopców, to może brakuje im spróbowania „chleba” w innych ligach, zobaczenia jak inne kluby funkcjonują i jak są zorganizowane. Uważam, że od najmłodszych grup młodzieżowych zawodnicy mieli wszystko w ŁKS-ie zapewnione na ile było to możliwe. Ten klub zawsze jest dobrze zorganizowany. Nie było przypadków, że drużyny nie wyjeżdżały na mecze ze względów na braku autokaru, sprzętu. 
Myślę, że zabrakło mi trochę charyzmy, trochę szczęścia, na przykład w meczach Pucharu Polski ze Stomilem czy Odrą Opole. Gdyby udało się któryś z tych meczów wygrać, to więcej byłoby w zawodnikach wiary we własne umiejętności. Obecny sezon jest trudny, wiadomo, że drużyna jest młoda i być może ta młodość za bardzo w głowie im zakręciła.
Nie ustrzegłem się również błędów. Myślę, że niepotrzebnie słuchałem porad niektórych ludzi. W Łomży jest takie środowisko, że od dłuższego czasu wielu ludzi pyta się mnie czy nie mam dosyć ŁKS-u. Ten klub jest takim zgniłym jabłkiem, które ktoś tu zostawił. Związane to było z długami, zobowiązaniami wobec Urzędu Skarbowego i ZUS-u, z tym, że wiele osób musiało płacić za swoje i nie swoje błędy. I tak klub jest postrzegany, ale wydaje mi się i wierzę w to, że to wszystko da się wyprostować. Uważam, ze ŁKS jest już teraz na prostej jeśli chodzi o sprawy finansowe, ale niestety zaczęły się jakieś problemy z piłkarzami. Ale to nie jest jedyny klub w Polsce, w którym takie sytuacje się zdarzają. Jest czas na to, że wszystko się ułoży, niektóre osoby sobie przemyślą pewne sprawy. Ten klub istnieje od 1926 roku i będzie istniał nadal. Pewni ludzie siedem zarządów przeżyli, a klub trwa, nieistotne, czy z prezesem Kosiorkiem, Lendzioszkiem czy Kuleszą. Klub będzie prowadził kolejny prezes i chciałbym, żeby w momencie przejęcia miał jak najlepszą pozycję w lidze. I jest to do osiągnięcia. Ale też jest mi przykro, że zapomina się o niektórych rzeczach, które ja tu wyprostowałem, a także o tym, że mamy teraz szansę na poprawienie sytuacji tego klubu i finansowej i piłkarskiej. Przyszedł dobry trener z papierami, z charyzmą i chęcią osiągnięcia sukcesu. Jest gros zawodników, którzy spokojnie by sobie poradzili w tym cyklu przygotowawczym i meczowym, drużyna zostałaby wzmocniona i po rundzie wiosennej byśmy się zastanowili, na ile realna jest walka o wyższy cel w przyszłym sezonie.

161121091207.gif
cz
nie, 12 stycznia 2014 10:35

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0