poniedziałek, 05 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Bogacze i bezdomni odkrywają sens życia w Łomży

- To nie jest sen, Jezus przychodzi na świat każdego dnia... – mówi cicho jego matka Maryja, która zjawiła się po długiej podróży z Nazaretu i Betlejem w Łomży. - Jezus rodzi się w sercu człowieka.
Słyszy to Józef, słyszą pasterze i trzej królowie oraz... bezdomni na dworcu, co piją, śmierdzą i nie mają pracy. Nie mają też gdzie spędzić wigilii. Słyszy to również kilkuset ludzi w kościele Krzyża Świętego, który przed północą w wigilię Bożego Narodzenia zamienił się jakby w stacją kolejową, pełną odgłosów pociągów, zapowiedzi z megafonów dworcowych i scen biblijnych, przetykanych gęsto obrazkami ze współczesności i codzienności za sprawą Grupy Teatralnej Gaudium et Spes.

Zagadkowa nazwa ponad 20-osobowego zespołu, którego reżyserem i scenarzystą jest Karol Cuch (lat 24), to po łacinie Radość i Nadzieja. Grupa przygotowała misterium bożonarodzeniowe według sztuki siostry nazaretanki Rafaeli Jezierskiej, swego czasu katechetki w Szkołach Katolickich, pt. „Boże Narodzenie na dworcu”. Adaptacji dokonał sam Karol Cuch, wzbogacając pierwotny tekst o realia XXI wieku i reżyserując z pomocą Grzegorza Zawady (lat 23). Po premierze twórcy i aktorzy misterium, budzącego radość i nadzieję w sercach widzów, zebrali ogromne brawa i moc gratulacji.
- Wydłużyłem sceny pierwowzoru i urozmaiciłem nasz spektakl wstawkami współczesnymi oraz ostrą muzyką młodzieżową – opowiada rozpromieniony Karol Cuch. - Zależało nam, żeby sztuka miała przesłanie ewangelizacyjne i była 'świadectwem wiary całego zespołu. Myślę, że dzięki temu uwspółcześnieniu historii sprzed ponad dwóch tysięcy lat, trafiliśmy i do rówieśników, i dorosłych.

Trzej królowie kroczą przez wieki śladem Tajemnicy
Trwający trzy kwadranse spektakl zaczyna się od przygnębiającej sceny dworcowej. Pusto, zimno i nikt na bezdomnych z ciepłą wiliją nie czeka. Przemyka pociąg z Łodzi do Białegostoku, zaś do Łomży bezdomnych - Paula Czech (lat 26), Paweł Karwowski (lat 35) i Karol Jaskółka (lat 16) - zapraszają wolontariuszki z parafii pw. Krzyża Św. Na początku nieszczęśnicy z marginesu życia rodzinnego i społecznego odmawiają, w miarę rozwoju akcji uświadamiając sobie popełnione w życiu błędy i dopiero na koniec przyjmując zaproszenie. W trochę podobnej sytuacji jest Józef (Grzegorz Zawada), który obdzwonił wszystkie pensjonaty i hotele, nie znajdując nigdzie miejsca dla brzemiennej małżonki Maryi (Martyna Wicik, lat 18). Spieszą bezradnemu gościowi z pomocą przygodnie spotkani przechodnie – pasterze, gdy jednocześnie urzekająco zabawny w roli pijanicy i rozpustnika król Herod (Michał Majewski, lat 22), przedkłada błahe zabawy z nałożnicami, tudzież mocno podlewane winem biesiady, nad sprawy państwa żydowskiego i sprawowanego urzędu. W takim pomieszanym świecie z polskiego dworca i jerozolimskiego dworu pojawiają się trzej mędrcy ze Wschodu, usilnie namawiani przez Heroda do zaniechania misji poszukiwania Króla, co narodził się w Betlejem. Nie dociera do zmęczonego alkoholem umysłu, że królowie idą śladem Tajemnicy.
- Wystawianie w naszej epoce misteriów ma nadal sens – zauważa Zbigniew Dziekoński (lat 20), wcielający się w Melchiora z kadzidłem w darze dla Nowonarodzonego. - O wartości takiej formy świadczą liczne nawiązania do Biblii, biorące się z poczucia przywiązania do tradycji. To sposób na zachęcenie widzów, by porównali naszą opowieść i wersję biblijną. A kto nie przeczyta, to zobaczy.
Właśnie scena powolnej wędrówki królów od kruchty przez kościół do prezbiterium, wypatrujących Mesjasza w zamyślonym tłumie widzów, należała do najlepiej rozegranych w rozległej przestrzeni. Szkoda, że podobnego zbliżenia symbolicznych planów scenicznych nie było więcej w misterium.

Narodziny Jezusa rozpoczynają zbawianie ludzkości
Zdaniem króla Kacpra (Jakub Szulkowski, lat 17) ze złotem, symbolizującym pochodzenie Jezusa z królewskiego rodu Dawida, misterium pozwala zastanowić się zwykłym śmiertelnikom nad sensem ich życia, rozmyślić wartość egzystencji na ziemi oraz skłonić do refleksji, po co Chrystus na świat przyszedł. Z kolei Baltazar (Jakub Sadowski), z zapowiadającą męczeństwo Zbawcy mirrą, mówi: - Misterium teatralne w kościele budzi ciekawość, łatwiej dociera do młodego odbiorcy znudzonego tradycyjnymi jasełkami. Ukazanie cudu narodzin Boga-człowieka zrealizowaliśmy w kilku scenach biblijnych, osadzonych we współczesności. To zachęca, aby pomyśleć nad sobą chociaż raz w roku.
Narodziny Chrystusa były wielkim wydarzeniem nie tylko w historii Maryi i ludzkości. - W moim osobistym życiu to wielkie wydarzenie – podkreśla Martyna. - Od tego zaczyna się moje zbawienie.
Tego zdania, aczkolwiek inaczej wyrażonego, jest Józef – Grzegorz: - Najpierw musiało nastąpić wcielenie, prowadzące do misterium i tajemnicy krzyża. A serce Maryi przeczuwa przyszłość Syna.

Relacja: Mirosław R. Derewońko
Fot.: Marek Mateusz Malinowski

161121091207.gif
cz
pt, 27 grudnia 2013 10:39
Data ostatniej edycji: 2013-12-27 11:03:14

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0