wtorek, 06 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Dr Sychowicz: Rozliczenia z historią

Wraz z upływem czasu pamięć ludzka staje się coraz bardziej zawodna, częściej też pamiętamy rzeczy przyjemne niż te, które były dla nas przykre. Zacierają się nazwiska, okoliczności wydarzeń. Sytuacja taka sprzyja niektórym środowiskom ułatwiając „nową” interpretację faktów, przy jednoczesnym pomijaniu własnej odegranej w nich roli. Jeszcze łatwiejsza wydaje się sprawa z młodym pokoleniem, które w wyniku redukcji godzin przeznaczonych na naukę historii własnego kraju ma coraz bardziej mgliste o tym pojęcie.
Wspomniana sytuacja odnosi się także do jednego z najważniejszych wydarzeń okresu PRL, a mianowicie wprowadzenia przez władze komunistyczne stanu wojennego 13 XII 1981 r. Już w latach osiemdziesiątych jego twórcy stali się inicjatorami publikacji i programów uzasadniających pozbawienie społeczeństwa praw obywatelskich oraz przekonujących o zbawiennym wręcz charakterze wyprowadzenia wojska na ulice.

Dr Krzysztof Sychowicz
Dr Krzysztof Sychowicz

Trend ten był kontynuowany także w latach dziewięćdziesiątych, kiedy toczyły się liczne, wielogodzinne debaty na temat uchronienia Polski przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego przed rzekomą inwazją sowiecką. Najlepszą puentą prezentowanych stanowisk i istniejących poglądów może być wypowiedź Adama Michnika, delikatnie mówiąc każąca „odwalić się” przeciwnikom od wspomnianego generała. Zagrano też na nucie współczucia podkreślając jego wiek i stan zdrowia, które mimo że lepsze dwadzieścia lat wcześniej też nie umożliwiło pociągnięcia go i jego współpracowników do odpowiedzialności.  Jak w związku z tym było w rzeczywistości, co wiemy na ten temat? 
Przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego trwały już od października 1980 r., a opracowywany plan przewidywał internowanie 12,9 tysiąca osób oraz blokadę komunikacji i telekomunikacji. Ostateczna decyzja o jego realizacji zapadła 27 marca 1981 r., kiedy to premier Wojciech Jaruzelski i I sekretarz KC PZPR Stanisław Kania podpisali dokument „Myśl przewodnia wprowadzenia na terytorium PRL stanu wojennego”. Kłamstwem były więc twierdzenia o grożącej nam pod koniec 1981 r. interwencji radzieckiej (większe szanse na nią były rok wcześniej), a obłudą nawoływanie o spokój mający umożliwić wyjście kraju z kryzysu. Niezgodny z prawem był też dekret o wprowadzeniu stanu wojennego.
Jego realizację rozpoczęto nocą z 12/13 grudnia 1981 r., kiedy to grupy funkcjonariuszy MO i SB zajęły siedziby Zarządów Regionów „Solidarności” i zatrzymały najbardziej aktywnych działaczy związku. Większość Polaków dowiedziała się o stanie wojennym z przemówienia telewizyjnego Wojciecha Jaruzelskiego wygłoszonego o godz. 9.00 i wielokrotnie powtarzanego później w telewizji i radiu. Zawieszono działalność większości organizacji społecznych w tym Związków Zawodowych, nadal mogły legalnie funkcjonować jedynie PZPR, ZSL, SD i PAX, a z gazet centralnych wychodziły „Trybuna Ludu” i „Żołnierz wolności”. W okresie pierwszego roku funkcjonowania stanu wojennego internowano około 10 tysięcy ludzi. Na ulice miast skierowano 70 tysięcy żołnierzy i 30 tysięcy milicjantów, czołgi oraz transportery opancerzone, od 22.00 do 6.00 obowiązywała godzina milicyjna, wprowadzono także tryb doraźny w sądach oraz cenzurę korespondencji. Jak się okazało, władze komunistyczne dalej serio traktowały stwierdzenie, że władzy raz zdobytej nie oddadzą nigdy, nawet jeśli będą tego chcieli ci, w imieniu których rzekomo tę władzę sprawowali.
Jaki był efekt tych działań? Wybuchające nieliczne strajki likwidowane były siłą przez oddziały milicji i wojska. 16 XII 1981 r. w katowickiej kopalni „ Wujek” oddział milicji zabił 9 górników. Przeprowadzono weryfikację pracowników, które objęły m.in. dziennikarzy, oświatę, szkolnictwo wyższe i inne służby publiczne. Na wyższych uczelniach zdymisjonowano 20 rektorów, a aresztowania i internowanie dotknęły 284 pracowników naukowych i 394 studentów. Działaniami tymi objęto także członków PZPR w myśl słów „rozliczenia ludzi nieudolnych, tchórzliwych i chwiejnych w poglądach”, którzy nie tyle odważyli się wstąpić do „Solidarności”, co utożsamiali się z jej walką o prawa obywatelskie i pracownicze. W przypadku braku skruchy tracili zarówno wpływy, jak i stanowiska.
Paradoks historii polega na tym, że twórcy i beneficjenci stanu wojennego mogli korzystać z jego owoców także po 1989 r., a walczący o demokrację otrzymali bardzo często w nagrodę głodowe emerytury. Pamiętać jednak trzeba, że przejęcie kontroli nad państwem i wymuszenie posłuszeństwa na jego obywatelach zostało osiągnięte przy użyciu siły, terroru i pozostającej w ręku władz komunistycznych propagandy. Oczywiście każdy ma prawo do własnej oceny tego wydarzenia, ważne aby przy jej dokonywaniu pamiętał o zabitych górnikach i ich rodzinach, wyrzuconych z pracy za działalność związkową, zmuszonych do opuszczenia Polski bez prawa powrotu działaczach NSZZ „Solidarność”. Kiedy brakuje argumentów wraca jak bumerang hasło „Zapomnijmy o przeszłości, patrzmy w przyszłość”, wypowiadane tym chętniej im więcej ktoś ma do ukrycia w tej „przeszłości”.

dr Krzysztof Sychowicz
z-ca Dyrektora Instytutu Społeczno-Humanistycznego PWSIiP w Łomży

cz
pt, 13 grudnia 2013 08:13
Data ostatniej edycji: 2013-12-13 08:14:52

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0