sobota, 10 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 538

Łomżyńska szkoła ekonomii

Karta Dużej Rodziny to najprostszy przykład dobrze działającej demokracji. Jeden z niewielu. Niektórzy twierdzą, że ulgi dla rodzin z trójką lub więcej dzieci to prosty zabieg marketingowy. Za chwilę rozpocznie się rok wyborczy, później kolejny. Trzeba będzie jakoś przykryć mizerotę inwestycyjną, a gdzieniegdzie dorzucić coś do dobrze funkcjonujących realizacji. Dużo to nie kosztuje, bo na szczęście „wielodzietnych” rodzin za wiele nie ma. Spora część nie jest zainteresowana ofertą inną niż z branży spirytusowej. Część wyprowadziła się poza administracyjny obręb miasta. Ci, co zostają, dużo nie kosztują. Być może, dlatego ulgi są duże. I to jest wymierny plus, niezależnie od zdania malkontentów.

Rodziny przyzwyczajone do fikcyjnych rat zero procent, kilkuprocentowych rabatów i ogólnie wszędobylskiej lichwy mogą się rzeczywiście ucieszyć. Wrażenie robią pięćdziesięcioprocentowe upusty. Czasami nawet większe. W Białymstoku, na przykład, jeżeli w rodzinie jest pięcioro dzieci, nielaty jeżdżą za darmo autobusami komunikacji publicznej do 18. roku życia. Połowę za bilety płacą wszyscy wielodzietni, i to dotyczy wszystkich biletów instytucji publicznych. Pływalnie, lodowiska, domy sztuki i kultury. Karta będzie też w Łomży… Oczywiście, nie ma co porównywać Białegostoku do niedocenianego w swym szlachectwie grodu nad Narwią. Białystok to przecież pięć razy większe miasto. I bogate. Wysysające życiodajne fundusze całego województwa. 

Łomżyniacy mają jednak rację myśląc o sobie, że są wyjątkowi. Tu Karta Dużej Rodziny też będzie wyjątkowa. Będzie można pójść na basen dwa razy w miesiącu i na lodowisko też ze zniżką. Nie, no oczywiście, to nie miało tak być! To dziennikarze się uczepili. To był tylko projekt badawczy. Na razie jeszcze nie wiadomo, czy tylko dwa razy. Ale Białystok jest bogatszy, więc nie ma się co łudzić, że nas nie stać na takie wydatki jak ich. Musimy oszczędzać na dużo ważniejsze inwestycje. Wrocław, Poznań, Kraków, Warszawa mogą sobie pozwolić na poważne ulgi. Tam nawet przedszkolaki będą pod opieką za połowę stawki. 
W Kluczborku wprawdzie pobyt trzeciego dziecka w przedszkolu będzie kosztował o połowę mniej, ale może oni mają jakieś dotacje z Rajchu. Ktoś może powiedzieć, że Jaktorów wprowadził kartę bez niepotrzebnego zamieszania. Poszło sprawnie, bez problemów, ale też nie mają ulg dla przedszkolaków. Poza tym, gminna wioska nie ma nawet tysiąca obywateli. Jak jest ich mało, to może łatwiej im było się dogadać. W ogólnym spojrzeniu na sprawę to nie ma znaczenia. My też będziemy należeć do wielkodusznej rodziny samorządów wspierających duże rodziny. Trzeba to jednak zrobić tak, żeby za wiele nie stracić. 

Według Adama Smitha, guru przewodniej dziś myśli liberalnej ekonomii, zasada gospodarności to zasada egoizmu. Niewielu chce o tym pamiętać, wmawiając nam, że globalna gospodarka to odpowiedzialność każdego za pomyślność wszystkich. W skali miasta to też się sprawdza. Trzeba dbać o swoje. I  po cichu liczyć na to, że nikt nie zauważy, iż zasada zdrowego egoizmu różni się zasadniczo od zasady hipokryzji.

Mariusz Rytel

cz
cz, 12 grudnia 2013 08:08

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0