piątek, 09 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Perspektywa na poprawę bezpieczeństwa w Łomży...?

Na pierwszy rzut oka sala konferencyjna SM Perspektywa sprawiała wrażenie tłumnie wypełnionej ludźmi, którzy przyszli na debatę społeczną o bezpieczeństwie. - Nie po to zebraliśmy się, abyście Państwo wysłuchiwali naszego chwalenia się – zauważył po pół godzinie młodszy inspektor Robert Górecki, pierwszy zastępca komendanta miejskiego policji w Łomży, po prezentacji nieczytelnych diagramów z liczbami i słupkami statystyk na temat przestępczości. Szybko okazało się, że „tłum” na sali to głównie oficerowie Komendy Miejskiej Policji w Łomży i dzielnicowi oraz urzędnicy oświatowi ze szkół i pracownicy spółdzielni. Mieszkańców była garstka, głos zabrało ledwie kilku.

Debatę „Moje osiedle” zorganizowano, jak w zaproszeniu tłumaczyła Ewelina Szlesińska, rzecznik prasowy KMP, aby „zdiagnozować rzeczywiste oczekiwania społeczności lokalnej”, mieszkańców osiedli: Jantar, Górka Zawadzka, Konstytucji, Mazowieckie, Armii Krajowej, Medyk i Zawady Przedmieście. Miało to pomóc policjantom i przedstawicielom innych instytucji rozeznać się w zagrożeniach i problemach, aby móc skutecznie je eliminować. Zamysł - zbożny, efekt – znikomy.

Za mało dzielnicowych i patroli pieszych
Zabierający głos mieszkańcy żalili się na za małą liczbę niewidocznych na ulicach patroli pieszych. - Jako komendanci w Łomży na to większego wpływu nie mamy, bo taka jest odgórna polityka kadrowa – przyznał mł. insp. Robert Górecki, przypominając, że KMP zatrudnia 194 policjantów i 69 pracowników cywilnych oraz ma dziesięć wakatów w wydziale prewencji i 69 pracowników cywilnych. - Nawet jeśli te wakaty zostałyby obsadzone, to będzie zdecydowanie za mało – ocenił podinspektor Jan Iwanowski, opisując, jak mundurowi sporadycznie wysiadają i „opatrolowują” teren w ramach dwóch, trzech patroli zmotoryzowanych na służbie. Mieszkaniec Zbigniew Ciszek interesował się, czemu średni czas dojazdu na miejsce zdarzenia od zgłoszenia na Policję w tym roku jest dłuższy: w ubiegłym roku średnio wynosił 5 minut 39 sekund, zaś obecnie 7 minut sześć sekund. Wśród przyczyn oficerowie wskazywali, m.in., brak personelu, liczbę zgłoszeń fałszywych. Kiedy mieszkaniec Sławomir Wróbel wdał się w długą polemikę, że oficer dyżurny prosi o „cały życiorys” zgłaszającego, zamiast szybko reagować, to usłyszał, że właśnie potrzeba weryfikacji prawdziwości zgłoszenia jest tego przyczyną. - Mam prawo być anonimowy, a zawsze w razie nieprawdy ktoś może do mnie oddzwonić – argumentował, chociaż bez skutku: komendant Górecki wyjaśniał, że w jedną noc jest dużo nieprawdziwych zgłoszeń, a „sieci komórkowe są zawodne”. Zygmunt Matys, przewodniczący rady Osiedla nr 11, apelował o „odcięcie dzielnicowych od pracy papierkowej”, na co podkomisarz Jarosław Grycuk poinformował, że oprócz kontaktów z osiedlem, dzielnicowi mają „zadania zlecone przez sądy, prokuratury i inne organy”, do czego dochodzi „duże zadanie przemoc w rodzinie”. - Ale co z tego, że ktoś zgłosi zdewastowaną klatkę schodową pięć godzin temu i my ustalimy sprawcę, i zbierzemy materiał dowodowy – przekonywał podkomisarz. - Potrzebny jest świadek, bez tego mamy związane ręce. Współpraca wymaga działania dwóch stron.

Za dużo picia alkoholu przed sklepami i blokami
Ludzie na debacie skarżyli się, m.in., na slumsowate targowisko przy torach kolo ul. Sikorskiego, porozbijane butelki i śmietnisko przy ul. Kardynała Wyszyńskiego,  zaniedbany park Jana Pawła II, dewastację klatek schodowych i picie pod blokami alkoholu z rana i wciągu dnia. Za wskazanie konkretnych spraw i lokalizacji zagrożeń oficerowie dziękowali i obiecywali wysłanie tam patroli.
Przewodnicząca Rady Osiedla nr 14 Barbara Fabin przypomniała, że na jego terenie było trzech dzielnicowych, a jest jeden. Poprosiła o zainstalowanie kamery monitoringu przy SP nr 9 i PG nr 8 oraz przypatrzenie się sytuacji na drodze dojazdowej od strony bram do szkół, ponieważ z powodu chaotycznego ruchu samochodów dowożących dzieci – jak stwierdziła „może dojść do tragedii”. Poprosiła o skontrolowanie uciążliwych „stójkowych” - odpowiednicy filaretów na starówce - przy ul. Księcia Janusza I. Zaproponowała, aby nadawać audycje radiowe i telewizyjne, m.in., na temat przemocy w rodzinie i uzależnień, by złamać barierę strachu żon i dzieci i wstydu przed leczeniem.
Prezes SM Perspektywa Zbigniew Lipski ubolewał, że na tak rozpropagowanej debacie nie dopisała frekwencja mieszkańców, przedstawicieli prezydenta Łomży, spółdzielni: ŁSM i Jedność. - Czy jest tak dobrze, czy ludzie nie wierzą, że coś spotkanie przyniesie...? - zastanawiał się prezes i prosił o patrole zwłaszcza przy szeregówkach na ul. Księcia Janusza I, ul. Księżnej Anny 22, skateparku czy w wieżowcach, bo w tych miejscach dochodzi do spożywania alkoholu, udzielania narkotyków lub psychotropów, a Rada Miasta winna wiedzieć, gdzie i kiedy wysyłane są patrole ponadnormatywne.  Oddzielną kwestię, zasługująca na odrębną debatę z udziałem policjantów i kierowców, stanowiło funkcjonowanie i osiem miejsc ustawienia fotoradarów w Łomży, co długo próbował wytłumaczyć komendant Straży Miejskiej Bogdan Rutkowski. Konia z rzędem temu, kto zrozumiał komendanta.
- Nie można powiedzieć, że to są debaty konkretne i konstruktywne - podsumował Zygmunt Matys. - Co nie oznacza, że nie trzeba próbować: bezpieczeństwo jest w interesie i policji, i mieszkańców.

Mirosław R. Derewońko

cz
śr, 06 listopada 2013 13:29

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0